Lavoholics jako jednorazowa impreza było bardzo interesującym przedsięwzięciem i podobno nawet przerosło oczekiwania organizatorów. Zebrać wszystkich nie było łatwo, ale się udało. Po koncercie zdołałem złapać Mielzky’ego i zamienić z nim kilka słów…
Grałeś niedawno w Łodzi, więc Lavoholics to twoja kolejna wizyta w Łodzi. Jak publika, jak Ci się tutaj podoba?
Spinache mnie przyjął jak brata i to, co się tam dzisiaj działo to była piękna rzecz. Widziałem ludzi z Trójmiasta, którzy specjalnie przyjechali na to wydarzenie! Widziałem smsy, które były pisane z Patrykiem (patr00 — dop. red.) i jestem totalnie zajarany, żeby coś dalej z tym ruszyć, bo jak widać ludzie to czują i to jest moc.
Jeżeli byłaby trasa Lavoholics, to Mielzy w to wchodzi?
Z bomby! Bardzo chętnie, nieważne dla kogo będziemy to grać, ani gdzie. To jest materiał, który można grać w kółko.
Zbliża się płyta z Returnersami — szybko, czy raczej powoli, ale do celu?
Ja mam tak, że nie potrafię wstawać i co rano pisać zwrotkę, tylko jest jeden taki dzień, zazwyczaj po imprezie i wtedy piszę 4–5 rzeczy. Na ten moment jest gotowych 9 numerów, dogrywamy jeszcze 3. W niektórych trzeba wymienić bity, bo nie były zaklepane i nagrywam to jeszcze raz, bo do tej pory było to robione w spartańskich warunkach. Myślę, że nie mogę też podać żadnej realnej daty wydania, ale chciałbym to wydać w wakacje. Nie chcę robić tak, że Returners są teraz praktycznie na każdej płycie i ludzie już na to narzekają, choć sam nie rozumiem czemu.
Co z Sekaku?
Koncentruję się przede wszystkim na tym, co ja muszę zrobić i z Sekaku powoli majstrujemy płytę. To jednak jest 5 osób, które mają na coś na głowie i ciężko to ogarnąć. Mieliśmy pewien plan, ale jak zwykle coś strzeliło. Ostatnio ruszyliśmy z tą małą trasą, ale po niej trochę mi przeszła ochota na robienie czegokolwiek. Mimo to wierzę, że to ruszymy. Jak będzie czas, żeby się zamknąć w studiu na tydzień…
Jest już gotowych 7 utworów, które graliśmy na tej trasie. W zasadzie graliśmy na niej tylko nowe rzeczy, co chyba było złym zabiegiem, bo ludzie pytali się o starsze numery. Tak finalnie chcielibyśmy puścić longplay, ale teraz moja płyta. Trochę to egoistyczne, ale ten album jest dla mnie ważny i mam wrażenie, że jak wyrzygam z siebie to wszystko, co będzie na tym krążku, to będzie mi w życiu lepiej.
Nie masz wrażenia, że mógłbyś to z siebie wyrzucić ponownie?
Ciężko mi powiedzieć. Ja mam dość dziwny pogląd jeśli chodzi o rap. Dla mnie najwieżniejsze jest to, czy coś jest szczere — możesz być słabym raperem, mieć bardzo przeciętne teksty i najsłabsze bity na ziemi, ale jeśli mam wrażenie, że nie kłamiesz i że to, co mówisz zdarzyło się naprawdę, to jesteś dla mnie minimum dobry. Być może będę chciał powiedzieć co u mnie, bo to o tym praktycznie jest cała płyta plus parę wizji a propos ludzi - niekoniecznie optymistycznych. Nie wiem czy jestem w stanie nagrywać uśmiechnięte piosenki, są w tej kategorii lepsi ode mnie. Ja jestem, jak to padło kiedyś określenie, raper-nihilista — piję, płaczę i nawijam o smutku.
Powiedziałeś, że po trasie z Sekaku przeszła Ci ochota na cokolwiek. Skąd takie słowa?
Warunki na jakich graliśmy były dziwne. Trochę się to wszystko rozbija o pieniądze. Mniej w tym było w tym trasy, a więcej biwaku. Chciałbym grać na ludzkich warunkach — nie chodzi o zarabianie milionów, ale żeby nie musieć do tego biznesu dopłacać. Za to dzisiaj jak zagrałem jakieś swoje kawałki, to teraz mam ogromną zajawkę, żeby wejść do studia i coś zrobić — nie rock, a żeby to był dobry, piękny rap.
Nie masz wrażenia, że dzięki Twojej płycie więcej osób sprawdzi Sekaku? Że Twój fejm przeniesie się na zespół?
Nigdy nie odczułem jakiekolwiek fejmu i wątpię, że odczuję. To jest bardzo specyficzny materiał…
Jednak sława Returnersów powoduje, że albumy z ich produkcjami są przesłuchiwane.
Ale! To jest mój album — nie Diox/Returners, tylko po prostu Mielzky. Tak chciałem, nie będę się wspinał na ich plecach. Żeby zrozumieć tę płytę musisz czasem ze mną obcować w jakiś sposób - zjeść obiad lub napić się. Wtedy jesteś w stanie zrozumieć dlaczego tak widzę niektóre rzeczy. Nie wiem czy ludzie to zrozumieją, czy poczują i jak ta płyta będzie przyjęta. Na ten moment nie jestem w stanie zrobić niczego innego, ale sluchacz może oczekiwać czegoś więcej niż notorycznego słyszenia o jeju, jak jest mi źle.
Już Peja rapował, że jest tym raperem, który nawija jak jest źle.
Wiesz, zaczął robić imprezowe numery! Gruba impra z Rysiem itd., więc odbił od tego. Nie powiem złego słowa! Ostatnia jego płyta jest dla mnie WOW.
Zaczęło mu się udawać, to zmienił tematykę.
Ogólnie rap ruszył do góry! W pierwszej dziesiątce na OLiSie jest Mes, Hemp Gru, Grubson… Jestem mile zaskoczony, że to ruszyło i że ludzie chyba mają ochotę, żeby pomagać artystom. Niech się dzieje.
Domyślasz sie może z czego to wynika? Rapu w mediach nadal nie ma, więc gdzie to ruszyło?
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak to działa — ja jestem z boku, ale mimo to cieszę się z tego. Jak dla mnie to, że rapu nie ma w mediach cały czas jest atutem i cały czas bycie mniej medialnym jest cenione przez ludzi. Może ludzie więcej zarabiają? Oprócz tego, nie można przewidzieć co się sprzeda, często dobre płyty zalegają na półkach, a na koncertach są pustki.
Wyjątkiem jest Małpa…
Tak, ale pamiętam jak byłem na 18. urodzinach Little’a i tam były grane numery Małpy, które potem wyszły jako bootleg i już wtedy wiedziałem, że będzie srogo. Byłem fanem Proximite, więc reaktywacja działalności któregokolwiek z nich była dla mnie miła. Wiedziałem, że to musiało być dobre, a on idealnie wstrzelił się tą płytą. Do tego gra mnóstwo koncertów… chciałbym grać tyle grać przez cztery lata, co on w rok…
Powiedz, co się stało z projektem z patr00?
Na to miało wpływ mnóstwo nieprzyjemnych rzeczy, które zdarzyły się w moim życiu i doszedłem do wniosku, że ta płyta może być trochę nieaktualna. Nie chciałbym wypuszczać czegoś z czym trochę przestałem się utożsamiać, a nie miałem też siły żeby zacząć od początku. Zawsze, kiedy ktoś się zapyta dlaczego nie będzie tej płyty, to powiem, że to moja wina. Jest ciężko i głupio, gdy musisz rezygnować z pracy z jednym z najlepszych polskich producentów, a dla wielu najlepszym… Mam nadzieję, że pogadam o tym z Patrykiem jak się odmulę, bo bardzo chciałbym ten album.
I na koniec takie pytanie lekko od czapy. Z kim chciałbyś zagrać koncert?
Z Dilated Peoples! [śmiech] Ale powinien to być ktoś z Polski?
Nie, w ogóle.
No to na pewno z Prodigy, Evidence’m i Jay Electronicą, który mam nadzieje, że wypuści genialny materiał w labelu Jaya-Z i pozamiata, bo jest mega kotem!
Dziękujemy organizatorom Lavoholics, za pomoc w realizacji wywiadu.














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny