Piję, płaczę i nawijam o smutku — wywiad z Grubym Mielzkym

Taivan, 18 maja 2011 w kategorii Muzyka

Lavo­ho­lics jako jed­no­ra­zowa impreza było bar­dzo inte­re­su­ją­cym przed­się­wzię­ciem i podobno nawet prze­ro­sło ocze­ki­wa­nia orga­ni­za­to­rów. Zebrać wszyst­kich nie było łatwo, ale się udało. Po kon­cer­cie zdo­ła­łem zła­pać Mielzky’ego i zamie­nić z nim kilka słów…

Gra­łeś nie­dawno w Łodzi, więc Lavo­ho­lics to twoja kolejna wizyta w Łodzi. Jak publika, jak Ci się tutaj podoba?

Spi­na­che mnie przy­jął jak brata i to, co się tam dzi­siaj działo to była piękna rzecz. Widziałem ludzi z Trój­mia­sta, któ­rzy spe­cjal­nie przy­je­chali na to wyda­rze­nie! Widzia­łem smsy, które były pisane z Patry­kiem (patr00 — dop. red.) i jestem total­nie zaja­rany, żeby coś dalej z tym ruszyć, bo jak widać ludzie to czują i to jest moc.

Jeżeli byłaby trasa Lavo­ho­lics, to Mielzy w to wchodzi?

Z bomby! Bar­dzo chęt­nie, nie­ważne dla kogo będziemy to grać, ani gdzie. To jest materiał, który można grać w kółko.

Zbliża się płyta z Retur­ner­sami — szybko, czy raczej powoli, ale do celu?

Ja mam tak, że nie potra­fię wsta­wać i co rano pisać zwrotkę, tylko jest jeden taki dzień, zazwyczaj po impre­zie i wtedy piszę 4–5 rze­czy. Na ten moment jest goto­wych 9 numerów, dogrywamy jesz­cze 3. W nie­któ­rych trzeba wymie­nić bity, bo nie były zakle­pane i nagry­wam to jesz­cze raz, bo do tej pory było to robione w spar­tań­skich warun­kach. Myślę, że nie mogę też podać żadnej real­nej daty wyda­nia, ale chciał­bym to wydać w waka­cje. Nie chcę robić tak, że Retur­ners są teraz prak­tycz­nie na każ­dej pły­cie i ludzie już na to narze­kają, choć sam nie rozu­miem czemu.

Co z Sekaku?

Kon­cen­truję się przede wszyst­kim na tym, co ja muszę zro­bić i z Sekaku powoli maj­stru­jemy płytę. To jed­nak jest 5 osób, które mają na coś na gło­wie i ciężko to ogarnąć. Mieliśmy pewien plan, ale jak zwy­kle coś strze­liło. Ostat­nio ruszy­li­śmy z tą małą trasą, ale po niej tro­chę mi prze­szła ochota na robie­nie cze­go­kol­wiek. Mimo to wie­rzę, że to ruszymy. Jak będzie czas, żeby się zamknąć w stu­diu na tydzień…
Jest już goto­wych 7 utwo­rów, które gra­li­śmy na tej tra­sie. W zasa­dzie gra­li­śmy na niej tylko nowe rze­czy, co chyba było złym zabie­giem, bo ludzie pytali się o star­sze numery. Tak final­nie chcie­li­by­śmy puścić long­play, ale teraz moja płyta. Tro­chę to ego­istyczne, ale ten album jest dla mnie ważny i mam wra­że­nie, że jak wyrzy­gam z sie­bie to wszystko, co będzie na tym krążku, to będzie mi w życiu lepiej.

Nie masz wra­że­nia, że mógł­byś to z sie­bie wyrzu­cić ponownie?

Ciężko mi powie­dzieć. Ja mam dość dziwny pogląd jeśli cho­dzi o rap. Dla mnie naj­wież­niej­sze jest to, czy coś jest szczere — możesz być sła­bym rape­rem, mieć bar­dzo prze­ciętne tek­sty i naj­słab­sze bity na ziemi, ale jeśli mam wra­że­nie, że nie kła­miesz i że to, co mówisz zda­rzyło się naprawdę, to jesteś dla mnie mini­mum dobry. Być może będę chciał powie­dzieć co u mnie, bo to o tym prak­tycz­nie jest cała płyta plus parę wizji a pro­pos ludzi - nie­ko­niecz­nie opty­mi­stycz­nych. Nie wiem czy jestem w sta­nie nagry­wać uśmiech­nięte pio­senki, są w tej kate­go­rii lepsi ode mnie. Ja jestem, jak to padło kie­dyś określenie, raper-nihilista — piję, pła­czę i nawi­jam o smutku.

Powie­dzia­łeś, że po tra­sie z Sekaku prze­szła Ci ochota na cokol­wiek. Skąd takie słowa?

Warunki na jakich gra­li­śmy były dziwne. Tro­chę się to wszystko roz­bija o pie­nią­dze. Mniej w tym było w tym trasy, a wię­cej biwaku. Chciał­bym grać na ludz­kich warun­kach — nie cho­dzi o zara­bia­nie milio­nów, ale żeby nie musieć do tego biz­nesu dopła­cać. Za to dzi­siaj jak zagra­łem jakieś swoje kawałki, to teraz mam ogromną zajawkę, żeby wejść do stu­dia i coś zro­bić — nie rock, a żeby to był dobry, piękny rap.

Nie masz wra­że­nia, że dzięki Two­jej pły­cie wię­cej osób spraw­dzi Sekaku? Że Twój fejm prze­nie­sie się na zespół?

Nigdy nie odczu­łem jakie­kol­wiek fejmu i wąt­pię, że odczuję. To jest bar­dzo specyficzny materiał…

Jed­nak sława Retur­ner­sów powo­duje, że albumy z ich pro­duk­cjami są przesłuchiwane.

Ale! To jest mój album — nie Diox/Returners, tylko po pro­stu Mielzky. Tak chcia­łem, nie będę się wspi­nał na ich ple­cach. Żeby zro­zu­mieć tę płytę musisz cza­sem ze mną obco­wać w jakiś spo­sób - zjeść obiad lub napić się. Wtedy jesteś w sta­nie zro­zu­mieć dla­czego tak widzę nie­które rze­czy. Nie wiem czy ludzie to zro­zu­mieją, czy poczują i jak ta płyta będzie przy­jęta. Na ten moment nie jestem w sta­nie zro­bić niczego innego, ale slu­chacz może ocze­ki­wać cze­goś wię­cej niż noto­rycz­nego sły­sze­nia o jeju, jak jest mi źle.

Już Peja rapo­wał, że jest tym rape­rem, który nawija jak jest źle.

Wiesz, zaczął robić impre­zowe numery! Gruba impra z Rysiem itd., więc odbił od tego. Nie powiem złego słowa! Ostat­nia jego płyta jest dla mnie WOW.

Zaczęło mu się uda­wać, to zmie­nił tematykę.

Ogól­nie rap ruszył do góry! W pierw­szej dzie­siątce na OLi­Sie jest Mes, Hemp Gru, Grubson… Jestem mile zasko­czony, że to ruszyło i że ludzie chyba mają ochotę, żeby poma­gać arty­stom. Niech się dzieje.

Domy­ślasz sie może z czego to wynika? Rapu w mediach nadal nie ma, więc gdzie to ruszyło?

Szcze­rze mówiąc nie mam poję­cia jak to działa — ja jestem z boku, ale mimo to cie­szę się z tego. Jak dla mnie to, że rapu nie ma w mediach cały czas jest atu­tem i cały czas bycie mniej medial­nym jest cenione przez ludzi. Może ludzie wię­cej zara­biają? Oprócz tego, nie można prze­wi­dzieć co się sprzeda, czę­sto dobre płyty zale­gają na pół­kach, a na kon­cer­tach są pustki.

Wyjąt­kiem jest Małpa…

Tak, ale pamię­tam jak byłem na 18. uro­dzi­nach Little’a i tam były grane numery Małpy, które potem wyszły jako bootleg i już wtedy wie­dzia­łem, że będzie srogo. Byłem fanem Proximite, więc reak­ty­wa­cja dzia­łal­no­ści któ­re­go­kol­wiek z nich była dla mnie miła. Wie­dzia­łem, że to musiało być dobre, a on ide­al­nie wstrze­lił się tą płytą. Do tego gra mnó­stwo koncertów… chciałbym grać tyle grać przez cztery lata, co on w rok…

Powiedz, co się stało z pro­jek­tem z patr00?

Na to miało wpływ mnó­stwo nie­przy­jem­nych rze­czy, które zda­rzyły się w moim życiu i dosze­dłem do wnio­sku, że ta płyta może być tro­chę nie­ak­tu­alna. Nie chciał­bym wypusz­czać cze­goś z czym tro­chę prze­sta­łem się utoż­sa­miać, a nie mia­łem też siły żeby zacząć od początku. Zawsze, kiedy ktoś się zapyta dla­czego nie będzie tej płyty, to powiem, że to moja wina. Jest ciężko i głu­pio, gdy musisz rezy­gno­wać z pracy z jed­nym z naj­lep­szych pol­skich pro­du­cen­tów, a dla wielu naj­lep­szym… Mam nadzieję, że poga­dam o tym z Patry­kiem jak się odmulę, bo bar­dzo chciał­bym ten album.

I na koniec takie pyta­nie lekko od czapy. Z kim chciał­byś zagrać koncert?

Z Dila­ted Peoples! [śmiech] Ale powi­nien to być ktoś z Polski?

Nie, w ogóle.

No to na pewno z Pro­digy, Evidence’m i Jay Elec­tro­nicą, który mam nadzieje, że wypu­ści genialny mate­riał w labelu Jaya-Z i poza­miata, bo jest mega kotem!

Dzię­ku­jemy orga­ni­za­to­rom Lavo­ho­lics, za pomoc w reali­za­cji wywiadu.

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Taivan

Adrian, czyli Taivan. Muzyk z zamiłowania, a dziennikarz z powołania. Człowiek wielu skrajności. Chory optymista, zajawkowicz. Chaos to jego naturalne środowisko pracy. Uwielbia wszystkie odcienie czerwieni, muzykę brutalnie mordującą ciszę oraz dobre, zasłyszane historie. Gdyby był czymś innym niż sobą, to pewnie byłby gąbką.

Podobne artykuły

  • Po prostu jazzuj, mała!
  • O czym marzy profesjonalny marzyciel? Wywiad z Promoe
  • Męskie Granie — wywiad z Epromem
  • Męskie Granie — wywiad z Emade
  • Męskie Granie — wywiad z Fiszem

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny