Premiera trzeciego albumu Zeusa już za nami. Preordery już doszły, a płyta leży na półkach sklepowych. Tym, którzy nie czują się przekonani do zawartości Zeus, jak mogłeś dajemy drugą, a zarazem ostatnią część wywiadu, w której przeczytacie m.in. o tym jak tworzone były niektóre utwory na płycie. Zapraszamy!
Dwa miesiące temu rozmawiałem z Markiem Dulewiczem i powiedział, że przynosiłeś mu utwory, puszczałeś i tak kształtowała się wizja tego albumu. Jak była tworzona muzyka na Zeus jak mogłeś?
Było kilka różnych trybów pracy. Kiedy na początku przyszedłem to przyniosłem płytę, na której były utwory, w których podobały mi się konkretne elementy. W folderze były np. smyczki, bębny itp. W smyczkach były między innymi utwory symfonicznie, z filmów, czy Jamiroquai. Generalnie były to utwory z rożnych gatunków, gdzie podobały mi się smyczki. Słuchaliśmy tego, po czym stwierdzaliśmy, że dziś robimy coś takiego i od podstaw robiliśmy bit z takimi smyczkami. Innego dnia robiliśmy taki, a innego Marek mówił, że nie miał ochoty na to, więc robiliśmy jeszcze inny. Czasem było tak, że to on coś robił.
Jest jakiś kawałek, nad którym praca szczególnie zapadła Ci w pamięć?
Jest jeden taki utwór, który totalnie mnie zaskoczył. Marek wysłał mi loop i dla mnie był tragiczny. Było w nim coś fajnego, ale nie porwał mnie. Uważam, że mimo wszystko mam w sobie trochę takiej popowej tandetności — powinno być jakieś pianinko, smyczki — coś, co pobudzi wyobraźnię. Nie zawsze same bębny spowodują, że napiszesz numer. Uznałem, że mimo wszystko usiądę i coś dogram. Padło na smyczki. Gdy sprawdziłem skalę, to okazało się, że to jest skala arabska. Dograłem jakieś etniczno-pustynne dźwięki, bo tak mi się to skojarzyło. Przyszedł mi do głowy tytuł Musisz ujrzeć światło, cała opcja religijna i polityczna itd. Przyszedłem do Marka, nagraliśmy ten numer i go tam zostawiłem. Po jakimś czasie przyszedłem i kawałek był dokończony. Bardzo chciałem, żeby tam były te smyczki, bo to one spowodowały, że spodobał mi się ten numer, a On… je wyrzucił! Powiedział tylko będziesz pan zadowolony! Zrobił piekło z tego numeru.
Tak ewoluowały pomysły na tej płycie.Na płycie jest też taki kawałek Jesteśmy źli, który jest chyba najbardziej eksperymentalny ze wszystkich, bo gdzieś koresponduje z punk rockiem. Dla mnie to nadal rap, bo do tego rapuję, nikt nie śpiewa, mimo to feeling jest punkowy. Marek powiedział, że na tej płycie nie ma rocka, a jemu jednak można uwierzyć. Znając to, co on tworzy to można w ogóle pomyśleć, że mnie przymusił do tego numeru, a bylo kompletnie odwrotnie. Ja zacząłem ten bit. Zrobiłem bębny, bas i trąbki, a on potem do tego dograł gitary itp.
Czyli kto zostawił po sobie więcej śladu w tej muzyce?
Gdyby patrzeć kompozycyjnie to dużo więcej na tej płycie ode mnie zrobił Marek, ale zawsze przy tym byłem i robiliśmy to od podstaw. Było tak, że Marek grał jakiś akord, a ja mówiłem, że nie, musimy zejść akord niżej, więc kolejny akord — nie, jeszcze niżej, więc kto robił ten bit — ja czy on? Robiliśmy to wspólnie, ale bez niego bym tego nie osiągnął. Nie znam takich akordów, nie znam harmonii.
Ostatnie dwa-trzy lata to pewien ruch na łódzkiej scenie. Więcej ludzi wydaje “legale” lub szykują się do nich. Jak oceniasz obecną łódzką scenę?
To jest złożone pytanie — ja od zawsze jestem fanem łódzkiego rapu, ale swego czasu chyba trochę za bardzo próbowałem być prołódzki. Swego czasu spotkałem się z mega zawiścią i plotkami i to mnie trochę znięchęciło, co kompletnie nie zmienia tego, że nadal się jaram tą sceną. Ostatnio bardzo dużo słucham albumu NTK, chociaż jest to totalnie inna muzyka od tego, co robię ja, czy Wojtek. My jednak robimy muzykę po części przebojową. Enteka jest jednak bardziej stricte hip-hopowym zespołem — tak to postrzegam. Jest tam bardziej oldskulowy bit, mniej w tym przebojowości, więcej koncentracji na zwrotkach, a mniej na chwytliwych refrenach. Takie płyty znajdują mniej komercyjnego uznania, bo są na swój sposób cięższe. Kupiłem ten album od chłopaków, ale na początku mnie nie przyciągnął. Ostatnio do niego wróciłem i bardzo dużo go słuchałem! Kawałek Na bank rozkłada mnie na łopatki, to jest dla mnie klasyk!
Jest ktoś na kogo stawiasz?
Jest kilka takich osób — m.in. Walles, o czym mówię od dawna i to jest dla mnie postać, która naprawdę ma szansę się przebić. Nie mówię tutaj już o Dwóch Sławach, bo ciężko jest mi określić, czy ich muzyka jest w stanie się przebić do szerszej publiczności. Gadałem z Miuoshem o tym, że jest typ raperów, którzy są ulubionymi raperami raperów, tj. Skorup, Afront. Gdy jesteś raperem, wiesz jak to wszystko wygląda i jak trudno jest zrobić niektóre rzeczy i to doceniasz. Ludzie, którzy nie słuchają tego na co dzień, nie mają pojęcia o warsztacie i jarają się np. refrenem.
Jestem bardzo ciekaw płyty Kasiny, bo kompletnie nie wiem czego się spodziewać — czy pozostanie to rap o rapie trochę w klimacie Afrontu, czy pojedzie w jakieś personalne klimaty i czy opowie coś o swoim życiu. Przede wszystkim moja uwaga idzie w stronę Uśpione Miasta i Hary’ego z Bełchatowa, z którym robimy teraz epkę. Wiem, że przy okazji pracuje też nad kolejnym albumem z Grezzem — producentem, z którym robił swoje poprzednie krążki. Chciałbym, żeby ta epka zwróciła na niego uwagę i pomogła przy promocji albumu, bo to jest osoba, w którą bardzo wierzę i bardzo doceniam.
Kupujesz płyty?
Kupuję, tylko jestem takim wyszukiwaczem okazji, czyli chodzę po różnych marketach i wyszukuję reedycje…
Za 7,99!
Są za 7,99? Ja wyszukuje takie za 19,99 i myślę, że jestem kozakiem! (śmiech) Generalnie kupuję tańsze rzeczy, ale są wyjątki na które jestem w stanie wydać więcej. Ostatnio kupiłem Jill Scott DVD z koncertu, Jamiroquai Live in Verona ale głównie szukam starszych płyt.
Miałeś w swoim życiu tak, że wydawałeś ostatnie pieniądze na muzykę?
Kiedyś kupowałem bardzo dużo kaset. Muzykę zacząłem kupować jeszcze jak byłem w podstawówce, ale w liceum miałem ciężkie dylematy, czy wydać na alkohol, czy na muzykę! (śmiech) W efekcie kupowałem piwo w jakiś patologicznych cenach, a reszta szła na kasety, więc jest to dla mnie normalne zjawisko. Dla mnie kupowanie płyt nie jest takie filozoficzne, że jak znasz płytę, to kupuję, żeby wesprzeć artystę. Chociaż mam tak, że jeśli płytę znam na pamięć, to szukam jej i kupuję, żeby po prostu mieć, a potem jej nawet nie słucham! Jak masz 320 kilobitów z torrenta, to wiesz! Tak uzupełniałem płyty A Tribe Called Quest. Nie wiem czy kiedykolwiek odsłuchałem te płyty z oryginału. Mam je na półce, ale mam też na dysku i jest łatwiej odsłuchać. Jednak ja jestem fetyszystą okładkowym, czytam wkładki z płyt! Pamiętam jak kupiłem Kingdom Come Jaya-Z w polskiej wersji. Wróciłem do domu, otworzyłem wkładkę… a tam dwie strony! Krew mnie zalała. Najbardziej lubię podziękowania dla wszystkich ziomków, których nie znasz — jakiś Edek — ktoś, nie masz pojęcia kto to, ale czytasz trzymaj się ziom, dziecko ci się urodzi w przyszłym miesiącu i wkręcasz się! Uwielbiam to.
Przy twojej pierwszej płycie nie było zbyt dużo do poczytania.
Jak to nie? Były pozdrowienia dla całej łódzkiej sceny, dla wszystkich znajomych!
Na drugim albumie było więcej.
No tak, teksty, a do tego jakieś moje wypociny… Przy trzeciej ograniczyłem literaturę. Będą teksty, tylko będą osobno wyjmowane. chyba, że coś nie pójdzie. Tekst jednak musi być! Przy tym albumie wymyśliłem sobie, że te teksty są mówione przez różne postacie. Nie ma tak, że jest zapisane zwrotka/refren/zwrotka/refren, tylko każdy tekst mówi inna osoba i taka jest też koncepcja płyty. Zapisałem to ciurkiem, żeby to było widać jak wypowiedź jakiejś osoby.
Wolisz kompakt czy winyl?
Nie mam teraz nawet gramofonu w domu. Wolę kompakt, ale to i tak do auta, bo w domu grają empetrójki. Nie mam fetyszu winyla. Jasne, bardzo długo samplowałem z winyli, ale chodziło raczej tylko o to, że tam miałem sample. Nigdy nie miałem tak, że jest to dla mnie magiczne. Po tym całym zamieszaniu z mp3, samplowaniem, gdzie ja się wypowiedziałem dając kontrargument, chodziło tylko o to, że nikomu nie mówię jak ma robić muzykę. Jeśli znajdujesz w tym szczęście i podoba ci się to, to oznacza, że to jest to. Technika tworzenia nie powinna być ważniejsza od samej muzyki — to po pierwsze, a po drugie ludzie się przejmują takimi zdaniami. Gdyby tak nie było, to myślisz, że tyle dzieciaków miało by teraz MPCtki? Niektórzy łyknęli mit MPC, a trzeba myśleć co jest dla siebie dobre. Fajnie, że ktoś ma w avatarze MPC, ale kiedy posłuchasz tych bitów — to jest gnój. Ludzie mają jednak zajawkę, bo to jest z MPCtki. To nie ma znaczenia na czym robisz — ja chciałbym podbudować ludzi, którzy robią bity na Fruity Loopsie, czy czymkolwiek innym. Chodzi o to, czy to fajnie brzmi.
Nie chciałbyś, żeby Twoje albumy ukazały się na winylowym krążku?
Nie mam fetyszu na to, żeby moje albumy ukazały się na winylu i to nie będzie dla mnie jakaś zajawka. Wiem, że Marek myśli o tym, żeby coś takiego zrobić. Nie wiem czy album, konkretne numery, czy jakiś singiel, ale dla mnie to nie ma różnicy. Jak dla mnie to może wyjść nawet na kasecie!
Widziałeś po jakich cenach ludzie sprzedają Twoją pierwszą płytę w sieci?
Tak, widziałem i uważam, że to złodziejskie i bandyckie! (śmiech) Rozumiem, że ktoś próbuje w ten sposób zarobić, ale ja nie mam z tego więcej pieniędzy — one już zostały przelane swego czasu. Radziłbym poczekać, bo na pewno będziemy robić dotłoczenie tej płyty. Jeszcze nie teraz, ale na pewno w tym roku oba poprzednie albumy zostaną dotłoczone.














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny