Wyga: Idziemy po swoje!

kbls, 20 października 2011 w kategorii Muzyka

Ostry kilka tygo­dni temu powie­dział o nim: “naj­lep­szy pol­ski raper”. Tylko u nas, na kilka godzin przed pre­mierą jego maxi-singla, wywiad z Janem Wygą!

Po pierw­sze: skąd w ogóle pomysł na Wygę?

Zaczę­li­śmy pra­co­wać nad nowym Bak­fli­pem w lutym i w oko­li­cach maja, gdy mie­li­śmy już około 70% mate­riału, wokali, aran­ża­cji i tro­chę mixów rzu­ci­łem Mar­kowi hasło, że chciał­bym zacząć dzia­łać przy swo­jej solówce. To było mniej wię­cej w tym samym cza­sie, gdy nad swoją płytą inten­syw­nie zaczął dzia­łać Kas. Zro­bi­łem jakiś beat, powstał numer, miał wyjść z tego sin­giel, nie­stety potem z róż­nych wzglę­dów nie udało się tych pla­nów wcie­lić w życie, lecz efekt był taki, że znów zaja­ra­łem się robie­niem rapu. Stwier­dzi­łem, że poza Bak­fli­pem musimy zro­bić także jakiś rapowy pro­jekt. Nie było łatwo ruszyć, tym bar­dziej, że naj­pierw chcia­łem dokoń­czyć Bak­flipa, tym­cza­sem Marek powie­dział, że robimy rapowy pro­jekt teraz. Przy­nio­słem więc jakąś wystru­ganą w domu pętlę, z któ­rej Marek zro­bił nie­sa­mo­wity bit, który stał się teraz sin­glem – „Serce, rozum, głos”. Nagra­łem do tego rap, numer nam się spodo­bał i na gwałt wymy­śli­łem ope­ra­cję singiel.

Dla­czego posta­no­wi­łeś puścić muzykę na pół roku przed pre­mierą albumu?

Chcia­łem spraw­dzić jak to wycho­dzi. Wró­ci­łem do Ency­klo­pe­dii Hip-Hopu Andrzeja Cały, swoją drogą pole­cam każ­demu, która ocza­ro­wała mnie na tyle, że posta­no­wi­łem wydać sin­giel, odda­jąc jed­no­cze­śnie hołd twór­com z cza­sów 94–98. To były nasze ulu­bione lata w hip-hopie, a prze­cież jedyna szansa jaką dosta­wali wów­czas rape­rzy były wła­śnie sin­gle, to były czasy, w któ­rych rape­rzy tło­czyli winyl i dopiero jeżeli to się sprze­dało można było roz­ma­wiać o albu­mie. Dla­tego też stwier­dzi­łem, że nie będę robił albumu rok i potem obser­wo­wał jak zostaje przy­jęty, tylko od razu po nagra­niu spraw­dzę jakie to zbiera recen­zje. Spraw­dzamy od razu. Tym bar­dziej, że po tym Bak­fli­pie robie­nie rapu wcho­dzi mi na miękko, bar­dzo dobrze się w tym czuję.

Będziesz old­scho­olowo sprze­da­wał sin­giel z pude­łek wypa­ko­wa­nych z bagaż­nika dostaw­czego vana? (śmiech)

Nie! Sin­gla w ogóle nie będzie w sprze­daży, nie będzie go też można dostać za fra­jer, będzie można go wygrać, co jed­nak wcale nie będzie takie pro­ste. Trzeba będzie coś zro­bić, by go dostać. Myślę, że to spo­wo­duje pewne ciśnie­nie, które zaczęło się wraz z akcją promocyjną.

Akcja pro­mo­cyjna Wygi, która wzbu­dziła sporo dys­ku­sji w środo­wi­sku hip-hopowym. Na początku roz­po­częła się wielka dys­ku­sja kim jest Wyga, potem z kolei zapo­wie­dzi ze strony naj­po­waż­niej­szych gra­czy pol­skiej sceny…

Wła­ści­wie nie mie­li­śmy jakie­goś okre­ślo­nego planu pro­mo­cji. Zacho­wa­nie twa­rzy Wygi w tajem­nicy było takim pierw­szym pomy­słem, który nasu­nął się natu­ral­nie po decy­zji, by wydać to wła­śnie jako Jan Wyga. Długo zasta­na­wia­li­śmy się zresztą jak to wydać – ja zawsze lepiej czu­łem się w zespole, Afront, LWC, Bak­flip – zresztą nie da się dzia­łać zupeł­nie solowo. Nawet Ostry ma Kochana, Haema, Marka Dule­wi­cza, swoją ekipę. To w ogóle jedno z 10 przy­ka­zań rapera KRS-One’a – musisz mieć swoją ekipę. Dopiero Sewer namó­wił mnie, żeby wresz­cie coś zro­bić pod swoim szyl­dem, na swoje nazwisko.

Tym bar­dziej, że solowo zaczął dzia­łać Kas. Zain­spi­ro­wał Cię do stwo­rze­nia swo­jej wła­snej płyty?

Zain­spi­ro­wał mnie z pew­no­ścią pozio­mem swo­jej płyty, genial­nej płyty. To co napi­sał, to co usły­sza­łem było sporą inspi­ra­cją i pod­nie­sie­niem poprzeczki. Nato­miast jeżeli cho­dzi o karierę solową – nie­ko­niecz­nie. Po pro­stu szu­ka­łem for­matu i ktoś namó­wił mnie, że warto zro­bić to pod swoim szyl­dem. Nie chcia­łem jed­nak wystę­po­wać jako Jasiek, czy Jan Gaj­do­wicz, a jed­no­cze­śnie chcia­łem zosta­wić swoje imię i tak jakoś powstał Jan Wyga. Drobne nawią­za­nie do Jana Serce.

Wspo­mi­na­łeś o sil­nym zwią­za­niu z zespo­łem – czy teraz Kas będzie Twoim hypeman’em, a następ­nie po jego solówce nastąpi zamiana ról?

Nie, na pewno będziemy grali jako Afront. To jest natu­ralne, z nikim innym nie wyobra­żam sobie wystę­po­wać, co zresztą sły­chać w nagra­niach. Nawet jeśli będziemy grać swoje solówki, będziemy grać jako Afront.

Jeste­śmy już po odsłu­chu maxi-singla i to co od razu ude­rza to róż­no­rod­ność styli. Na solo­wej pły­cie Wygi będzie tro­chę afron­to­wego rapu i bak­fli­po­wego rap core?

Z pew­no­ścią płyta solowa będzie wypad­kową wszyst­kich moich dotych­cza­so­wych doko­nań. Dzięki współ­pracy z Mar­kiem Dule­wi­czem mogę sobie pozwo­lić na two­rze­nie tego, na co tylko będę miał w danej chwili ochotę. Numer Nie­le­galne radio jest na przy­kład dość ory­gi­nalny, wymy­ka­jący się kla­sy­fi­ka­cji, ale robię na pewno płytę hip-hopową. To jest rap, ale chcę brzmie­nie 2012, a nie powtó­rze­nie tego co działo się na pierw­szym, czy dru­gim Afron­cie. Chcemy zro­bić all skool, jak nagrał KRS-One.

All skool i powrót do korzeni, także pod wzglę­dem tego, jak wygląda zespół hip-hopowy. Dj plus mc, pod­kład z potężną dawką funku, pozy­tyw­nego vibe’u…

Przy­wra­camy sens słowu praw­dziwy hip-hop! Dla mnie bar­dzo ważny jest puls w muzyce. Coś, co spra­wia że poru­sza się całe ciało – Astek nazywa te bity „pata­taj”. Szu­kam cze­goś, co nazywa się gro­ove, a co może potem wyzwo­lić flow. Numer sin­glowy to wła­śnie sku­pie­nie się na flow.

A skoro już jeste­śmy przy dj’u – opo­wiedz coś o swoim!

Powiem kla­sycz­nie – you ain’t ready for my dj! Dj Flip to wyjąt­kowa postać, mający lat naście, nie powiem ile, ze względu na fanki. To jest w ogóle nie­sa­mo­wita sprawa, nie­sa­mo­wita rela­cja, być w jed­nym zespole z ojcem i synem i przy­jaź­nić się z oboma tymi face­tami. Kolejny punkt na naszej dro­dze, znam tego chło­paka już ponad dzie­sięć lat. Zna­łem Filipa jako kaj­bra, widzia­łem jak się zmie­niał, jak zaczy­nał się inte­re­so­wać tym co robimy, jak zaczął grać na per­ku­sji, potem reali­zo­wać się jako pro­du­cent, teraz jako dj. Nie wia­domo gdzie się zatrzyma. Na razie pro­szę go tylko, żeby nie rapo­wał, bo to mnie dobije i zmusi do zawie­sze­nia mikro­fonu na kołku.

A co z Afron­tami jako zespo­łem? Obaj zaję­li­ście się solów­kami, co dalej z tym legen­dar­nym składem?

Wła­ści­wie to jedyna szansa, by powstała nowa płyta Afron­tów. Kiedy nic nie robi­li­śmy to w ogóle nie było szans na album. Ciężko jest robić rap po tylu latach, ciężko jest zro­bić to z kimś, kogo zna się tak dobrze. Znamy się od 7 roku życia, przez znaczną część życia miesz­ka­li­śmy przez ścianę, więc po pro­stu po jakimś cza­sie nastą­pił prze­syt. Jedy­nym lekiem było zaję­cie się swo­imi rze­czami, po to by znów zła­pać wiatr w żagle. Nic nie obie­cu­jemy, ale Afronty na pewno powrócą. Aktu­al­nie zaś będziemy grali jako Afront, plus wypu­ścimy dwa mocne wydaw­nic­twa. Mamy sporo do zro­bie­nia, tym bar­dziej, że mamy dobry moment dla rapu. Nowe poko­le­nie szuka korzeni, Inter­net, który doj­rzał, dał z kolei nowe moż­li­wo­ści, publika na kon­cer­tach ma nie­sa­mo­witą zajawkę.

Dwa mocne ude­rze­nia od Afrontu, kolejne od Bak­flipa, a tym­cza­sem w natar­ciu jest cała łódzka scena. Wyszły Łódzkie Gawędy Wal­lesa, swoje rze­czy two­rzy Enter, wkrótce nadej­dzie Entepka, nad albu­mem pra­cuje Familia…

To co powta­rzam od kilku mie­sięcy – idziemy po swoje! Wresz­cie wszy­scy się zebra­li­śmy, mie­siąc po mie­siącu będą wycho­dziły łódzkie płyty. Wal­les nagrał genialny mixtape, to co napi­sano o nim, że zre­de­fi­nio­wał flow w Pol­sce to prawda. Każdy kto sły­szał mixtape (do ścią­gnię­cia na www.walles.pl – przyp.red.) musi to zresztą przy­znać. To jest nie­sa­mo­wite, jak pły­nie, co napi­sał. Ide­alne połą­cze­nie humoru i stylu. Dwa Sławy, zresztą razem z Wal­le­sem bo to jedna fami­lia, to ścisła czo­łówka w Pol­sce, nikt nie zbliża się pozio­mem do tego co oni piszą. To są linijki, któ­rych ja nie napi­sał­bym nawet na naj­więk­szym haju. Mamy Entera, który bom­bar­duje z całą mocą, ma wła­sny label i nie­długo zaata­kuje z wła­sną płytą, swój album two­rzy Fami­lia HP, naj­bar­dziej regu­larny łódzki skład. Mają zresztą sza­cu­nek w całym kraju, co płytę grają trasę kon­cer­tową – to jest tru­eschool i praw­dziwa stara szkoła. Goście, któ­rzy grali wtedy, gdy ja prak­tycz­nie dopiero pozna­wa­łem co to rap. Był to dla mnie wielki zaszczyt wystę­po­wać z nimi na sce­nie w 1999 roku, było to ponie­kąd speł­nie­nie moich marzeń. Mamy jesz­cze sporo innych rze­czy, zresztą wszyst­kich nie możemy od razu zdra­dzać, ale szy­kuj­cie się na łódzkie natar­cie. Wresz­cie idziemy po swoje!

ROZMAWIALI: kbls & Smok

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - kbls

Tyrmand opisał go w powieści Zły: Reporter iskra. Reporter widmo. Człowiek, dla którego nie ma drzwi zamkniętych. Dziennikarz, u którego w lewej kieszeni spodni bije puls Łodzi. Oczy i uszy Miasta Włókniarzy. Jednym słowem: Kubuś. Zawsze tam, gdzie mieszka sport, dobra muzyka i klimat jego ukochanych Bałut.

Podobne artykuły

  • Wyga na urodzinowym koncercie!
  • Dobro, piękno i prawda, reż. Balbina Bruszewska
  • ReMinder: Adidas Rocks The Floor (edycja specjalna)
  • Premiera wyga.co w łódzkiej Luce
  • Pewnym krokiem po niepewnym tropie…

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny