Chciałem by ten artykuł nosił tytuł Wszystkie szóstki i siódemki — czyli słów parę o nowym stworzeniu Tech N9ne’a, ale jest on zdecydowanie za długi. Jednakże oprzyjmy się na nim, bo to właśnie będzie kilka słów o nowym albumie Aarona Dante Yates’a.
Wspominałem już na ramach Exformers (tu) o tym kontrowersyjnym artyście. O człowieku, który osiągnął liczbę miliona sprzedanych egzemplarzy płyt będąc artystą w pełni niezależnym — nie będąc wkręconym w tryby przemysłu muzycznego. Jako fan tego niesamowitego człowieka chciałbym wam przedstawić jego sylwetkę na podstawie jego nowego dzieła — All 6’s and 7’s.
Karabin maszynowy
Jestem w stanie zrozumieć, że w większości przypadków sfera muzyczna albumu może nie trafiać we wrażliwość pewnych osób. I tak samo miałem ja. Jeszcze dwa lata temu nie byłem w stanie przekonać się do płyt Tekki właśnie z powodu bitów. Jednak kiedyś następuje przełamanie. Przy kolejnych odsłuchach pęka ta bariera estetyczna, która zamyka nas na bity brzmiące - powiedzmy sobie szczerze — trochę mainstreamowo. Dlaczego więc u fana brzmienia z Detroit i Nowego Jorku owa bariera pękła? Jest to bowiem twórczość wyjątkowa. Od początku kariery Aaron uderzał w mocne bity, na których swoim wyjątkowym speed rapem mógł opowiadać masakryczne historie rodem z horrorów i najmroczniejszych zakątków jego wyobraźni. Wspomniałem o speed rapie — jeżeli ktoś wie czym jest Tec-9 to po przesłuchaniu kilku numerów (choćby z serii Midwest Choppers) nie będzie miał wątpliwości skąd wzięła się ksywa Yates’a.
Killah Clown
Skąd w takim razie wziął się mrok w twórczości Techa? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Może to fascynacja horrorami? Być może jego fobia z dzieciństwa dotycząca klaunów? Może brak ojca i ciężko chora matka? W każdy razie — mamy już mroczne teksty rapowane świetną barwą głosu na mrocznych bitach z prędkością wystrzału karabinu maszynowego. Czy to zdanie nie intryguje? Więc jak wygląda ta twórczość w całości? Żeby nie przedłużać przedstawię wam szybki podział jaki sam sobie ustaliłem by zobrazować twórczość Aarona od jego debiutu aż po rok 2011.
Klimat
Na pierwszych dwóch wydawnictwach (The Calm Before Storm oraz The Worst) mamy do czynienia z bitami opartymi na schematach popularnych na zachodnim wybrzeżu. Jednak są one przyprawione dawką mroku, którym Yates posiłkuje się od zawsze nadając wyjątkowy charakter swojej twórczości. Na kolejnych płytach (uważanych przez fanów Tekki za klasyki — Anghellic i Absolute Power — pierwszy album wydany w jego własnej wytwórni Strange Music) muzyka jest bardziej zróżnicowana i nabiera brzmienia, które ciężko zlokalizować na mapie Stanów Zjednoczonych. Celcius jest powrotem do west coastu, aczkolwiek Yates wypiera się tej płyty, ponieważ nie jest wydane w jego barwach. Everready, Misery Loves Kompany, Killer i Sickology 101 to płyty, na których słyszymy nadwornych producentów Tekki — Sevena, Wyshmastera i Youngfyre, którzy to określają klimat muzyczny specyficzny dla współczesnego Tekki. K.O.D. i dwie po niej wydane epki to wg ich twórcy ostatnie mroczne płyty w jego karierze. Dlaczego? W wywiadach Tek mówił, że w życiu nie nagrał takiego albumu (jak K.O.D.), od którego chciałbym uciec za wszelką cenę. Nie nagrał takiego albumu, w którym tak mocno skondensował zło drzemiące w nim zło. Mixtape The Gates Mixed Plate omijam szeroki łukiem. Tek uderzający w imprezowe klimaty przyprawione średnimi bitami? Mówimy stanowcze nie! I takim sposobem doszliśmy do płyty, o której chciałbym się wypowiedzieć i przedstawić kilka jej ciekawych aspektów.
Czy jestem psycholem?
Yates serwując All 6’s and 7’s chciał oddać przede wszystkim hołd wszystkim swoim fanom, a zwłaszcza tym, którzy byli z nim od początku. Pierwszym wyciekiem z albumu było F.A.N.S. (Forever Accepting N9ne’s Soul) czyli swoisty tribute dla techników (z ang. technicians - tak Tech nazywa swoich fanów). Oczywiście spowodował on skrajne opinie, w których najczęstszym argumentem na NIE był (ponoć) kiepski śpiewany refren. Potem nastało długie oczekiwanie i wreszcie płyta trafiła w nasze ręce. Jakie wrażenia? Jeżeli płyta zaczyna się z takim hukiem jak Technicians okraszone basem jakby wyciągniętym z brytyjskich dubstepowych produkcji i okrzykami Owoh! Owoh! Owoh! to wiemy, że nie mamy do czynienia z autoplagiatem ze strony Yates’a. On nie ma zamiaru wracać do tego co było kiedyś. Nie on. To jest pułap niedostępny dla reszty światowych raperów. Pułap, który ciągle rozrasta się o nowe przestrzenie muzyczne. I gdy wtedy Tekka zaprasza na ten pułap dwóch raperów takich jak B.o.B. i Hopsin i pytają się mnie oni Am I A Psycho? odpowiadam stanowczo Oh, yes, you are. Mimo, że ważący 88 kg i mierzący 173 cm facet nigdy nie pochwali się swoimi gabarytami, to gdy ma taki talent jak Tech i łapie miażdżący bit udowadnia wszystkim, że mentalnie jest gigantem i prowadzi nas tym bangerem za rękę przez kolejne minuty albumu do jednego z najlepszych moim zdaniem posse cutów w historii rapu. Worldwide Choppers! Co tam się dzieje! Pomijając Tekkę, Yelawolfa, Twistę i Bustę (!) dostajemy świetne czterowersy od reprezentantów m.in. Danii czy Turcji. Słuchając tego numeru trudno nie stracić szczęki.
Co dalej? Dalej mamy numery, które fani Tech N9ne’a nazwą pięknymi. I Love Music — czyli wyznanie miłości muzyce, Strangeland — opowieść o świecie, który stworzył Tech oraz Boogieman - kto nie pamięta historii o potworze z szafy? Kto jest nim teraz? Tech dostający się muzyką do umysłów swoich fanów. Tym numerem na pewno mu się to skutecznie udaje. Jakiś czas temu w pewnym z wywiadów Tech został posądzony o bycie przywódcą sekty, a raczej kimś na wzór. Drodzy Dziennikarze i nieświadome szaraczki, myślę, że Cult Leader dogłębnie wam wyjaśnia co jest grane. Następnie przechodzimy do stałego punktu ostatnich płyt Tekki, czyli sekcji, gdzie wszystko dotyczy seksu. Fuck Food (o dziwo, T-Pain nie drażni tu tak mocno, a jego przyspieszenia są bardzo dobre), Overtime, Pornographic (E-40 w końcu trafia w bit oraz Snoop, który ostatnio wraca do formy) oraz You Owe Like Pookie (jedyny numer, który skipuje na tej płycie) to godni następcy hymnu Seven Words (utworu o siedmiu słowach -I’m Loving When You Suck My D*ck). O końcówce nie będę się już mocno rozpisywał. Końcówki trzeba uważnie posłuchać. Są to bowiem mocno osobiste numery. Wg mnie wszystkie zasługują na szczególną uwagę na czele z moimi faworytami — If I Could (nagranym z frontmanem oraz gitarzystą Deftones), Love Me Tommorrow oraz przepiękny Mama Nem, przy którym nawet po 30-tym odsłuchu płyty nie idzie mi nie uronić łzy, choćby z powodu tych wersów :
If your mama gone, heavens where mom belongs
Or if your momma home, call ya momma phone
And say “I love you momma and you are not alone“
I just wanted to thank you and thats why I made this momma song.
Ostatnim numerem Aaron Yates zabiera nas do Promiselandu. Obiecując, że nie zmieni się i zostanie najszczerszym człowiekiem i całą swoją schedę kładzie na barkach swoich fanów.
All 6’s and 7’s jest zdecydowanie krążkiem poświęconym fanom Tekki, do których bardzo często na tej płycie kieruje słowa. Szóstki i siódemki wg samego twórcy to znak zamieszania i chaosu. Czy album ten jest najbardziej szalonym w karierze Aarona Dante Yates’a? Na pewno jednym z bardziej szalonych. Płyta zasługuje na 5 z minusem w skali szkolnej i wielki ukłon w stronę tego artysty. Ja z całego serca polecam całą jego twórczość, bo jest niespotykanie szczery i bezpretensjonalny. W myśl jednego z wersów z ostatniej jego płyty Piotr Schmidt chyba nie wygonił by Tekki zza mikrofonu.
He’s A Mental Giant
Worldwide Choppers














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny