Wszystkie szóstki i siódemki — parę słów o Tech N9ne.

Big Elmo, 8 lipca 2011 w kategorii Muzyka

Chcia­łem by ten arty­kuł nosił tytuł Wszyst­kie szóstki i sió­demki — czyli słów parę o nowym stwo­rze­niu Tech N9ne’a, ale jest on zde­cy­do­wa­nie za długi. Jed­nakże oprzyjmy się na nim, bo to wła­śnie będzie kilka słów o nowym albu­mie Aarona Dante Yates’a.

Wspo­mi­na­łem już na ramach Exfor­mers (tu) o tym kon­tro­wer­syj­nym arty­ście. O czło­wieku, który osią­gnął liczbę miliona sprze­da­nych egzem­pla­rzy płyt będąc arty­stą w pełni nie­za­leż­nym — nie będąc wkrę­co­nym w tryby prze­my­słu muzycz­nego. Jako fan tego nie­sa­mo­wi­tego czło­wieka chciał­bym wam przed­sta­wić jego syl­wetkę na pod­sta­wie jego nowego dzieła — All 6’s and 7’s.

Kara­bin maszynowy

Jestem w sta­nie zro­zu­mieć, że w więk­szo­ści przy­pad­ków sfera muzyczna albumu może nie tra­fiać we wraż­li­wość pew­nych osób. I tak samo mia­łem ja. Jesz­cze dwa lata temu nie byłem w sta­nie prze­ko­nać się do płyt Tekki wła­śnie z powodu bitów. Jed­nak kie­dyś nastę­puje prze­ła­ma­nie. Przy kolej­nych odsłu­chach pęka ta bariera este­tyczna, która zamyka nas na bity brzmiące - powiedzmy sobie szcze­rze — tro­chę main­stre­amowo. Dla­czego więc u fana brzmie­nia z Detroit i Nowego Jorku owa bariera pękła? Jest to bowiem twór­czość wyjąt­kowa. Od początku kariery Aaron ude­rzał w mocne bity, na któ­rych swoim wyjąt­ko­wym speed rapem mógł opo­wia­dać masa­kryczne histo­rie rodem z hor­ro­rów i naj­mrocz­niej­szych zakąt­ków jego wyobraźni. Wspo­mnia­łem o speed rapie — jeżeli ktoś wie czym jest Tec-9 to po prze­słu­cha­niu kilku nume­rów (choćby z serii Midwest Chop­pers) nie będzie miał wąt­pli­wo­ści skąd wzięła się ksywa Yates’a.

Kil­lah Clown

Skąd w takim razie wziął się mrok w twór­czo­ści Techa? Ciężko jed­no­znacz­nie stwier­dzić. Może to fascy­na­cja hor­ro­rami? Być może jego fobia z dzie­ciń­stwa doty­cząca klau­nów? Może brak ojca i ciężko chora matka? W każdy razie — mamy już mroczne tek­sty rapo­wane świetną barwą głosu na mrocz­nych bitach z pręd­ko­ścią wystrzału kara­binu maszy­no­wego. Czy to zda­nie nie intry­guje? Więc jak wygląda ta twór­czość w cało­ści? Żeby nie prze­dłu­żać przed­sta­wię wam szybki podział jaki sam sobie usta­li­łem by zobra­zo­wać twór­czość Aarona od jego debiutu aż po rok 2011.

Kli­mat

Na pierw­szych dwóch wydaw­nic­twach (The Calm Before Storm oraz The Worst) mamy do czy­nie­nia z bitami opar­tymi na sche­ma­tach popu­lar­nych na zachod­nim wybrzeżu. Jed­nak są one przy­pra­wione dawką mroku, któ­rym Yates posił­kuje się od zawsze nada­jąc wyjąt­kowy cha­rak­ter swo­jej twór­czo­ści. Na kolej­nych pły­tach (uwa­ża­nych przez fanów Tekki za kla­syki — Anghel­licAbso­lute Power — pierw­szy album wydany w jego wła­snej wytwórni Strange Music) muzyka jest bar­dziej zróż­ni­co­wana i nabiera brzmie­nia, które ciężko zlo­ka­li­zo­wać na mapie Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Cel­cius jest powro­tem do west coastu, acz­kol­wiek Yates wypiera się tej płyty, ponie­waż nie jest wydane w jego bar­wach. Ever­re­ady, Misery Loves Kom­pany, Kil­ler i Sic­ko­logy 101 to płyty, na któ­rych sły­szymy nadwor­nych pro­du­cen­tów Tekki — Sevena, Wysh­ma­stera i Young­fyre, któ­rzy to okre­ślają kli­mat muzyczny spe­cy­ficzny dla współ­cze­snego Tekki. K.O.D. i dwie po niej wydane epki to wg ich twórcy ostat­nie mroczne płyty w jego karie­rze. Dla­czego? W wywia­dach Tek mówił, że w życiu nie nagrał takiego albumu (jak K.O.D.), od któ­rego chciał­bym uciec za wszelką cenę. Nie nagrał takiego albumu, w któ­rym tak mocno skon­den­so­wał zło drze­miące w nim zło. Mixtape The Gates Mixed Plate omi­jam sze­roki łukiem. Tek ude­rza­jący w impre­zowe kli­maty przy­pra­wione śred­nimi bitami? Mówimy sta­now­cze nie! I takim spo­so­bem doszli­śmy do płyty, o któ­rej chciał­bym się wypo­wie­dzieć i przed­sta­wić kilka jej cie­ka­wych aspektów.

Czy jestem psycholem?

Yates ser­wu­jąc All 6’s and 7’s chciał oddać przede wszyst­kim hołd wszyst­kim swoim fanom, a zwłasz­cza tym, któ­rzy byli z nim od początku. Pierw­szym wycie­kiem z albumu było F.A.N.S. (Fore­ver Accep­ting N9ne’s Soul) czyli swo­isty tri­bute dla tech­ni­ków (z ang. tech­ni­cians - tak Tech nazywa swo­ich fanów). Oczy­wi­ście spo­wo­do­wał on skrajne opi­nie, w któ­rych naj­częst­szym argu­men­tem na NIE był (ponoć) kiep­ski śpie­wany refren. Potem nastało dłu­gie ocze­ki­wa­nie i wresz­cie płyta tra­fiła w nasze ręce. Jakie wra­że­nia? Jeżeli płyta zaczyna się z takim hukiem jak Tech­ni­cians okra­szone basem jakby wycią­gnię­tym z bry­tyj­skich dub­ste­po­wych pro­duk­cji i okrzy­kami Owoh! Owoh! Owoh! to wiemy, że nie mamy do czy­nie­nia z auto­pla­gia­tem ze strony Yates’a. On nie ma zamiaru wra­cać do tego co było kie­dyś. Nie on. To jest pułap nie­do­stępny dla reszty świa­to­wych rape­rów. Pułap, który cią­gle roz­ra­sta się o nowe prze­strze­nie muzyczne. I gdy wtedy Tekka zapra­sza na ten pułap dwóch rape­rów takich jak B.o.B. i Hop­sin i pytają się mnie oni Am I A Psy­cho? odpo­wia­dam sta­now­czo Oh, yes, you are. Mimo, że ważący 88 kg i mie­rzący 173 cm facet nigdy nie pochwali się swo­imi gaba­ry­tami, to gdy ma taki talent jak Tech i łapie miaż­dżący bit udo­wad­nia wszyst­kim, że men­tal­nie jest gigan­tem i pro­wa­dzi nas tym ban­ge­rem za rękę przez kolejne minuty albumu do jed­nego z naj­lep­szych moim zda­niem posse cutów w histo­rii rapu. Worl­dwide Chop­pers! Co tam się dzieje! Pomi­ja­jąc Tekkę, Yela­wolfa, Twi­stę i Bustę (!) dosta­jemy świetne czte­ro­wersy od repre­zen­tan­tów m.in. Danii czy Tur­cji. Słu­cha­jąc tego numeru trudno nie stra­cić szczęki.

Co dalej? Dalej mamy numery, które fani Tech N9ne’a nazwą pięk­nymi. I Love Music — czyli wyzna­nie miło­ści muzyce, Stran­ge­land — opo­wieść o świe­cie, który stwo­rzył Tech oraz Boogie­man - kto nie pamięta histo­rii o potwo­rze z szafy? Kto jest nim teraz? Tech dosta­jący się muzyką do umy­słów swo­ich fanów. Tym nume­rem na pewno mu się to sku­tecz­nie udaje. Jakiś czas temu w pew­nym z wywia­dów Tech został posą­dzony o bycie przy­wódcą sekty, a raczej kimś na wzór. Dro­dzy Dzien­ni­ka­rze i nie­świa­dome sza­raczki, myślę, że Cult Leader dogłęb­nie wam wyja­śnia co jest grane. Następ­nie prze­cho­dzimy do sta­łego punktu ostat­nich płyt Tekki, czyli sek­cji, gdzie wszystko doty­czy seksu. Fuck Food (o dziwo, T-Pain nie drażni tu tak mocno, a jego przy­spie­sze­nia są bar­dzo dobre), Over­time, Por­no­gra­phic (E-40 w końcu tra­fia w bit oraz Snoop, który ostat­nio wraca do formy) oraz You Owe Like Pookie (jedyny numer, który ski­puje na tej pły­cie) to godni następcy hymnu Seven Words (utworu o sied­miu sło­wach -I’m Loving When You Suck My D*ck). O koń­cówce nie będę się już mocno roz­pi­sy­wał. Koń­cówki trzeba uważ­nie posłu­chać. Są to bowiem mocno oso­bi­ste numery. Wg mnie wszyst­kie zasłu­gują na szcze­gólną uwagę na czele z moimi fawo­ry­tami — If I Could (nagra­nym z front­ma­nem oraz gita­rzy­stą Defto­nes), Love Me Tom­mor­row oraz prze­piękny Mama Nem, przy któ­rym nawet po 30-tym odsłu­chu płyty nie idzie mi nie uro­nić łzy, choćby z powodu tych wersów :

If your mama gone, heavens where mom belongs
Or if your momma home, call ya momma phone
And say “I love you momma and you are not alone“
I just wan­ted to thank you and thats why I made this momma song.

Ostat­nim nume­rem Aaron Yates zabiera nas do Pro­mi­se­landu. Obie­cu­jąc, że nie zmieni się i zosta­nie naj­szczer­szym czło­wie­kiem i całą swoją schedę kła­dzie na bar­kach swo­ich fanów.

All 6’s and 7’s jest zde­cy­do­wa­nie krąż­kiem poświę­co­nym fanom Tekki, do któ­rych bar­dzo czę­sto na tej pły­cie kie­ruje słowa. Szóstki i sió­demki wg samego twórcy to znak zamie­sza­nia i cha­osu. Czy album ten jest naj­bar­dziej sza­lo­nym w karie­rze Aarona Dante Yates’a? Na pewno jed­nym z bar­dziej sza­lo­nych. Płyta zasłu­guje na 5 z minu­sem w skali szkol­nej i wielki ukłon w stronę tego arty­sty. Ja z całego serca pole­cam całą jego twór­czość, bo jest nie­spo­ty­ka­nie szczery i bez­pre­ten­sjo­nalny. W myśl jed­nego z wer­sów z ostat­niej jego płyty Piotr Schmidt chyba nie wygo­nił by Tekki zza mikrofonu.

He’s A Men­tal Giant

Worl­dwide Choppers

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Big Elmo

Ambasador słowa. Reprezentant dobrego dźwięku. Wirus śmiechu. Elmo. Na co dzień pochłonięty muzyką: od tworzenia po słuchanie. W wolnych chwilach... też zajmuje się muzyką. Budzi się z nią, przeżywa każdy dzień z nią i zasypia z nią. Pluje do mikrofonu, uderza w pady, brzdęka na strunach i od czasu do czasu sieknie jakąś muzyczną notkę. Wygląda na o 5 lat młodszego niż jest w rzeczywistości.

Podobne artykuły

  • Recenzja debiutanckiego albumu Right?
  • ReMinder: Adidas Rocks The Floor (edycja specjalna)
  • 2011 podsumowuje Big Elmo
  • Pan Kolczasty — kilka słów o debiucie Jeżozwierza
  • FreeStuff: B.o.B — EPIC:Every Play Is Crucial

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny