Walles to prawdziwa legenda łódzkiego podziemia. Według niektórych, jest człowiekiem, który zredefiniował flow w Polsce. Według innych — to wariat, szaleniec i kompletny wack. O tym, jak to jest z nim naprawdę, opowiada sam zainteresowany. Zapraszamy do lektury wywiadu z Marcinem.
Pierwsze pytanie dotyczy twojego nowego mixtape’u: dlaczego jest o nim tak cicho? Tak świetny materiał pełen dobrych linijek, świetnego flow i brudnego stylu powinien zrobić większe zamieszanie.
Fajnie, że tak twierdzisz. Ja myślę że mógłby być lepszy. Zawsze można pewne rzeczy lepiej napisać, nagrać, ale to dopiero słychać po czasie. Po prostu u niektórych rozwój przebiega zgodnie z trzecią zasadą dynamiki newtonowskiej. Nie no żartuję, podstawą jest chyba praca nad sobą, nad higieną umysłu i chęcią zrobienia czegoś jeszcze lepiej. Ja tak zawsze miałem i rzeczywiście czuję, że udało mi się posiąść jedyne unikalne flow w Polsce. Zresztą ostatnio zauważył to nawet Flinston na Facebooku. Z drugiej jednak strony raczej nie gwiazdorzę i wiesz, cierpliwie czekam na swoją kolejkę w rap grze. Kolejka pacjentów zapisanych do szpitala jest bardzo długa, a co drugi to lepszy aparat i cierpi na jakiś umysłowy niedowład.
Ale ciągle jesteś w podziemiu, czujesz się raperem rozpoznawalnym? Co z półkami sklepów? Przecież grałeś już po Polsce jakieś koncerty.
Ziom, moja rozpoznawalność jest szczątkowa i w sumie to mam ją gdzieś. Ostatnio poszedłem u mnie na osiedlu na wybory i pani przy biurku dając mi karty do głosowania powiedziała mi z zaciekawieniem: „No proszę, jakich twórczych wyborców mamy”. Także wiesz, lokalny patriotyzm na zawsze (śmiech). Wiesz, wszystko ma swoją cene, swój czas i miejsce.
Dużo pomógł mi swojego czasu Zeus — po wydaniu mojego ostatniego nielegala zabrał mnie ze sobą na trasę koncertową. Melanże w hotelach itp. Spinache udzielił mi paru cennych lekcji rap gry. Jakoś się ogarnąłem, dostałem kilka kopów i jadę dalej. Motyw szaleńczego rozsyłania demówek po wytwórniach też już mam za sobą. Nie uważam żebym osiągnął jakikolwiek sukces, wszystko jest jeszcze przede mną, płyta w sklepach również. Głód gry, większy niż kiedykolwiek.
Nie boisz się, ze wytwórnie nie chcą Wallesa bo nie trafiasz do nich, jesteś zbyt ciężki?
Jestem ciężkiej wagi i tego nie kryje. Najcięższy rap od 2001, człowieku. Nie wiem czy wiesz czym jest postmodernizm? Jak nie wiesz, to weź sobie wygooglaj. Ja czuje się postmodernistą. W swoim rapie wzoruje się na kilku ciekawych nurtach filozoficznych np. na dekonstrukcji. Między innymi stąd ten tytuł następnej płyty. Dekonstrukcja zakłada, że tylko autor dzieła wie co chciał powiedzieć.
Dobra koniec tego pieprzenia, bo wyjdzie że należę do klasy inteligenckiej.
No i właśnie o to chodzi. Poruszasz tematy postmodernizmu, filozofii, a przeciętny słuchacz na dźwięk takich słów wykrzywi mordę i krzyknie: “O co biega?!”. Nie myślałeś, żeby te Twoje płyty były bardziej klasyczne?
Jak na razie to jeszcze nigdzie tego nie poruszyłem. Ja myślę, że mam naprawdę klasyczny styl. Chcesz, żebym mówił prościej? Żeby bity były bardziej klasyczne? Żeby nie było metafor, porównań? To są środki stylistyczne. Rap jest wyrażeniem myśli, bywa też poezją. Potrafię też robić takie rzeczy: przychodzi do mnie koncern i mówi, żebym napisał coś o ich produkcie, żeby to było zrozumiałe dla wszystkich. Spoko. Mogę coś takiego machnąć. Ale mój rap jest autorskim rapem.
Hip Hop może być jaki chcę, musi mieć charakter. Nie rozkładajmy tego na czynniki pierwsze. Dla mnie liczy się w muzyce całość, harmonia, jak to porusza emocje. Czy to poraża słuchacza. Czy wbija mu się do rozumu. Coś jak szatański podszept, który wchodzi mu do głowy. Rap jest trochę jak słuchanie myśli z czyjejś głowy. Tak to jest skonstruowane i tak będzie… Ja pierdolę, chyba się odwodnię, takie mądre rzeczy powiedziałem.
Tylko zwróć uwagę, ze najlepiej sprzedają się kawałki, w których nawija się o melanżach, dupach, alko i bez niezrozumiałych słów.
Jakie życie taki rap, cytując klasykę. Nie ma w tym nic dziwnego. Nie wiem co się sprzedaje i chyba nigdy nie będę szedł za jakimś trendem. Lubię robić na przekór chyba (śmiech)
Wracając do mixtape’u. Kto skonstruował te historie, które są na skitach.
Czarny humor, co?. Spotkaliśmy się z chłopakami z UdoM (Uśpione Miasto przyp. red). Zaczęliśmy to tworzyć krok po kroku. Trochę w dziennikarskim tonie, trochę baśniowym. Chcieliśmy połączyć te wszystkie rzeczy, z którymi Łódź była kojarzona i przerobić je na takie bajkowe opowiastki. No, a Entero ze swoim zdartym głosem pasował do tego idealnie, wiec zgodził się bez wahania, by to nagrać. To są prawdziwe skity. Byliśmy z tym pierwsi. Można powiedzieć, że jestem skit master na całą Polskę.
Jak dobierałeś bity do kawałków? Żmudna selekcja, czy kawałki, które Ci się podobają?
Teraz możemy dojść do etapu Co autor miał na myśli. Dla mnie ten mikstejp jest pełen niepokoju, wiesz rzeczy o spiskach, zamachach, itp. Wszystko jest podszyte niepewnością. Oprócz tego, że pełno jest takiego klimatu, jest też bardzo osobiście. Bity jakoś wypłynęły same, miałem chęć zarejestrowania czegoś od siebie. Dla wielu twórców rap jest formą terapii. Niektórzy z nas nie wiadomo gdzie by wylądowali bez rapu. Niektórzy potrzebują pisania, by móc normalnie funkcjonować. Już w starożytnym Egipcie ludzie pisali groźne hasła na ścianach albo rzucali klątwy na wrogów. Podobno to pomaga. Wypisujesz wszystko co masz w sobie na kartce, potem to czytasz i to wszystko z Ciebie schodzi. Takie jaja…
Biurowe historie – pracowałeś w biurze czy wnikliwa obserwacja?
Obserwacja. Oglądasz ludzi, którzy żyją korporacyjnym życiem. Polecam tą nową komedię na ten temat — nie widziałem (Wyjazd integracyjny — przyp.red). Przeraża mnie taki świata i takie życie. Przeraża mnie to, że mógłbym zamienić się w robota. Nie chce zamienić się w bezmógą maszynę, która nie ma innego celu w życiu niż się bogacić. Bez żadnych wartości. Duża część ludzi niestety tak ma. Tylko po co? Pewnie żeby kupić sobie nową zmywarkę kosztem np. nauczenia się czegoś.
Na twoim mikstejpie są dwa łódzkie elementy: bity wzięte z albumów Zeusa i O.S.T.R-a. Czy to jakiś zabieg hołdu czy może disrespect z twojej strony?
Po prostu wziąłem sobie bity i nagrałem teksty do nich. Szanuję twórczość obu. Nie można się wkurwiać na siebie, że nie możesz kogoś przegonić w osiągnięciach, trzeba po prostu gonić, jeżeli się tego chce. Lubię ten wers Kanyego Westa, że Rap gra jest jak bieganie w butach bez sznurówek. To oddaje czasem istotę tego całego zjawiska. To jest tak że, jak artysta zyskuje swoją twórczą tożsamość, to z pewną pobłażliwością zaczyna patrzeć na twórczość innych. Nie można tego wytłumaczyć, trzeba to szaleństwo poczuć i zrozumieć.
Ciekawe to co mówisz, tym bardziej, że obydwoje wyżej wymienieni reprezentują wspólną dzielnicę i wspólne osiedle — mowa oczywiście o Bałutach.
Ja jestem zwykłym chłopakiem z Widzewa — bloki, te sprawy. Miałem przez moment epizod w życiu, że mieszkałem jako dzieciak na Teofce. To było w czasach separacji moich rodziców, dawno temu. Ale dorosłem i wychowałem się na Widzewie. Nazwa dzielnicy i jednocześnie nazwa klubu piłkarskiego. Jestem raperem i czuję się raperem, więc normalne, że identyfikuję się z miejscem, z którego pochodzę i nie ma tu ani grama kibicowkiej wojny w Łodzi. Zresztą część rapowej historii Łodzi zaczęła się na Widzewie. To stąd pochodził EMF czyli ½ legendarnego składu DRIM TIM.
O co chodzi z filmikami w internecie, w których dissujesz łódzką scenę rapową i w ogóle całą scenę freestylową w Polsce? Wiele osób zaczęło cię postrzegać jako szaleńca.
Ziom, czy gdybym powiedział w wywiadzie że zapierdalam na saniach po niebie i pije koktajle mołotowa to też byś się tym przejął? Zrobiłem sobie mały eksperyment, nikt się nie powinien za to obrazić, to wszystko z przymrużeniem oka. Mam to w dupie, jak będzie mi się podobało to wypłacę nawet liścia Ś.P. Marii Kaczyńskiej. Mamy wolność słowa, ale trzeba z niej mądrze korzystać. Nie można mówić wszystkiego co by się chciało, to by było zbyt piękne.
Nie mogę nie zapytać o Uśpione Miasto czyli wasz wspólny projekt z Rado Radosnym i Łańduchem. Możemy jeszcze kiedyś liczyć na płytę?
Myślę, że musi na to przyjść odpowiedni czas po prostu. Czas melanżu, sentymentów i chęci do wspólnego wypuszczenia materiału. Zabawne, wczoraj oglądałem wywiad z Jaśkiem Wygą, gdzie mówił o powstaniu płyty LWC i aż się uśmiechnąłem, bo to samo powtarzam chłopakom, że jedyna drogą do zrobienia płyty w zespole, jest zrobienie jej razem, w jednym terminie, w jednym miejscu, w danym czasie na planecie Matce Ziemi. Musimy to zrobić jak The Rolling Stones, musimy być jak Tommy Lee Jones w ściganym. Może jednak kiedyś płyta o nazwie: Centrum sterowania dupeczkami powstanie. Póki co Rado Radosny dalej ciągnie swój kabaret z Dwoma Sławami, a niebawem i Łańduch podobno wyskakuje z jakimś nowym projektem . Tak to wygląda.
A propos Jana Wygi, niedawno bardzo mocno spropsował twój mikstejp
Ziom, to dla mnie wielki zaszczyt, to miłe że tak powiedział. Jestem fanem Janka. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to polski Eminem. Wysoka barwa głosu, dźwięczne flow, technika, no i choroba w tekstach straszliwa. Sprawdźcie koniecznie płytę Wygi, ja na nią czekam!
A jak z twoim zdrowiem psychicznym, w tekstach można usłyszeć że jesteś po antydepresantach.
To akurat nie jest fragment mojego życia, którym zamierzam się chwalić. Jeżeli to czytacie to pamiętajcie — jak macie problemy ze swoimi emocjami to pójdźcie do specjalisty. Skwituje to pewnym cytatem nawiązując do Greena, że nie tylko jemu brakowało mojej cwaniackiej mordy, mnie też brakowało, ale ją odzyskałem. Pozdrawiam Greena!
Ok. A kiedy następne twoje solowe rzeczy i zapowiedziana „D-konstrukcja” ?
Ta płyta cały czas powstaje. Mam nadzieje, że zmiecie wszystko, co wyszło w polskim rapie. Specjalnie się szprycowałem muchomorami i antybiotykiem, żeby był dobry odlot (śmiech). Przyjdzie czas, to będą następne rzeczy — już wkrótce, już zaraz. Nagrałem się ostatnio na wiele featuringów, także wszystkie boje powoli wypływają na powierzchnie.
Rozmawiali: kbls & Smok














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny