Morza szum, ptaków śpiew… Rozpoczął się okres wypoczynkowy, więc nasz cykl rekomendacji poszedł na urlop. W wakacje dla wielu osób czas płynie wolniej, warto więc sięgnąć po nieprzeczytaną książkę, obejrzeć zaległe filmy lub przesłuchać płyty, po które od dawna chcieliście sprawdzić…
Dla tych, którzy mają więcej luzu i planują nadrobić zaległości, przygotowaliśmy listę pozycji rekomendowanych przez naszych gości w ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy. Jeżeli do tej pory nie sprawdziliście poniższych pozycji, najwyższa pora to zmienić!
Pablopavo:
Jarosław Iwaszkiewicz — Dzienniki 1956–1963, tom 2
Nie wiem czy nie najważniejszy prozaik powojenny w Polsce. Lata mijają, mody na pisarzy również, a Iwaszkiewicz trwa, zerkając sobie znad Stawiska na mniej i bardziej utalentowanych następców. Pierwszy tom wspomnień, czytało się trochę jak zbiór opowiadań, trochę jak sensacyjkowe dzieło, bo smaczków, złośliwości, ale i naprawdę mądrych uwag czy mocnych uniesień — zatrzęsienie. Polecam w ciemno, nie tylko fanom twórczości pana Jarosława.
Kas:
The Black Keys – Brothers
(…) Po produkcjach spod znaku The Black Keys, jakie do tej pory, słyszałem można się spodziewać bomby, na którą warto poczekać dłużej. Po przesłuchaniu Blackroc Turbocity, płyty producenckiej z gościnnym udziałem takich rapowych legend jak Raekwon, Pharoahe Monch, Q-tip, Mos Def, Rza i wielu innych (jest nawet zwrotka Ol Dirty Bastarda), byłem wbity w ziemię. Dzieła zniszczenia dopełnił album Magic Potion z 2006 roku, który wpadł mi później w łapy. Duet z Ohio gra wybuchową mieszankę rocka i bluesa, która mimowolnie kojarzy się z utworami Jimiego Hendrixa. Co tu dużo mówić – jak dla mnie mało kto już gra w ten sposób. To przypomnienie dla wielu również i naszych rodzimych szarpidrutów o tym, że warto czasem sięgnąć do korzeni. Na dodatek żeby zrobić coś dobrego nie potrzeba wiele, w tym przypadku perkusja plus wokal i gitara. Ale, ale…nie będę się rozwodził więcej, sprawdźcie sami. Zresztą i tak pewnie zaraz będzie wielka awantura, że polecam w kwietniu płytę z maja, jeśli tak to pffff….piszcie posty!
Marcin Flint:
Komiks Siedem dni, January Misiak
Kultura Gniewu obiecuje świetny debiut z poczuciem humoru godnym Woody’ego Allena. Nie mam prawa jej nie wierzyć, bo pozostała mi jeszcze w pamięci bardzo dobra, kapitalnie narysowana, a do tego wszystkiego inteligentna „Boska Komedia” Macieja Łazowskiego. Najwyraźniej wydawnictwo ma dobrą rękę do nowych graczy na rodzimym rynku. Do tego January Misiak takim żółtodziobem wcale nie jest i zdążył wychylić nos daleko poza rodzinny Szczecin. Jego prace wystawiano i publikowano na świecie (dotarł z nimi nawet do Brazylii!). Po tym co publikuje na blogu widać dużą dbałość o detal. Ciekawe co zrobi mając do dyspozycji 60 stron, zwłaszcza, że na warsztat bierze los zwykłego zjadacza chleba.
Chazme 718:
Książki
“Od roku 1949 jestem pisarzem. Samoukiem. Nie mam żadnych teorii na temat pisania, które mogłyby komukolwiek pomóc. Kiedy piszę, jestem tym kim chyba być muszę. Mam sześć stóp i dwa cale wzrostu, ważę blisko dwieście funtów i odznaczam się słabą koordynacją ruchów — chyba że pływam. Właśnie ta kupa wypożyczonego mięsa zajmuje się pisaniem książek. W wodzie jestem piękny.“ K.Vonnegut,Jr.
Zarówno na listopadowy syf za oknem, jak i na pozostałe miesiące w roku polecam całość twórczości Kurt’a Vonnegut’a Jr. W szczególności książki “Kocia kołyska”, “Rzeźnia numer pięć”, “Rysio Snajper”, “Sinobrody” i “Pianola”. Polecam!
Igor:
Black Swan
Nie jestem niewiadomo jakim kinomanem, ale to, co wyprawia w swoich filmach Darren Aronofsky to jest po prostu magia. Jeśli wcześniej uwiódł i urzekł Cię „Zapaśnik”, to po „Czarnym Łabędziu” będziesz klęczeć przed plakatem Natalii Portman wyrwanym młodszej siostrze z ostatniego numeru Bravo. I niech ktoś mi teraz powie, że balet to profesja dla mięczaków! Polska premiera 21 stycznia.
Maceo Wyro:
Blue Valentine, reż. D.Cianfrance (USA, 2010)
Skoro amerykańska premiera tego filmu miała miejsce pod sam koniec 2010 roku, zaś data polskiej premiery nie jest jeszcze nawet znana, to spokojnie mogę już podawać ten tytuł jako kandydata na najlepszy film tego roku. Obraz, który na pierwszy rzut oka może wydawać się kolejnym melodramatycznym romansidłem, okazuje się w istocie niezwykle wnikliwym studium związku dwojga ludzi, którzy nie byli sobie pisani. Przeszywający do szpiku kości autentycznością swoich bohaterów scenariusz, subtelne i niezwykle poruszające ujęcia, mistrzowska ręka reżysera Dereka Cianfrance (aż trudno uwierzyć, że to dopiero jego drugi pełnometrażowy film), a przede wszystkim genialne kreacje aktorskie Ryan’a Goslinga i Michelle Williams, to cechy, które sprawiają, że bez trudu rozpoznacie w tym filmie arcydzieło. “Blue Valentine” to po prostu jeden z tych filmów, po których obejrzeniu nie da się o nich zapomnieć. A tak przy okazji, jedna nominacja do Oskara za ten film dla Michelle Williams, to naprawdę wstyd, droga Akademio…
Metro:
Dennis Coffy - Dennis Coffy LP
Dawno morda mi się tak nie ucieszyła. Jeden zmoich ulubionych (białych) muzyków wydaje kolejny album. Ile to lat przerwy? Hmmmmm, nie pamiętam, ale wiecie — Dennis Coffy, to Dennis Coffy! Jaram się tym, jak Stanisław. Płyta na HHV.DE już do odsłuchania. Mnie zachęca singiel z Mayerem Hawthorne’em — All Your Goodies Are Gone. Szykuje się naprawdę klawy krążek. Może znajdziemy coś pokroju Scorpio? Who
knows…
Etam Cru:
Każda niedziela godz.14 – Familiada
Jako fani tego teleturnieju nie mogliśmy go pominąć. Czemu? Sprawdźcie sami.
Filip Rudanacja:
Dowolna data — dzień bez komputera
Może to nie jest jakieś super wydarzenie – a na pewno nie kulturalne, ale chciałbym namówić wszystkich do zrobienia sobie samoakcji. To znaczy wymyślenia jej -> przeprowadzenia -> zajarania się. Bez plakatów i wydarzeń na fejsbooku… ale w samym sobie. Ja tak postanowiłem zrobić i dzielnie będę walczył, żeby się udało.
Spróbujmy jeden dzień przeżyć bez komputera i telefonu. Słownie JEDEN (bez komputera może się nawet równać: po prostu bez internetu) Ale zróbmy to. Zobaczycie ile odkryjemy rzeczy jednego dnia! Wybierzcie sobie dzień i zróbcie… Dlaczego w czerwcu? Bo zimą mamy większe prawa do uzależnień ze względu na pogodę. Damy radę? Mam nadzieję, bo i za Was i za siebie trzymam kciuki :) Powodzenia!
Waszym zdaniem
Chętnie poznamy Wasze opinie na temat powyższych pozycji. Planujecie nadrobić zaległości związane z innymi książkami, płytami lub filmami? Zapraszamy do wypowiedzi w komentarzach.














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny