Kilka dni temu zapraszaliśmy Was na niecodzienną walkę do krakowskiej Pauzy. W ubiegłą środę muzyka zmierzyła się tam ze street artem. Kto wygrał? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. W każdym razie było tłoczno, głośno i interesująco.
Mimo że impreza miała zacząć się o 21, to już kilkadziesiąt minut przed godziną zero trudno było znaleźć dogodne miejsce do obserwowania tego, co działo w środku. A działo się wiele, chociaż powoli.
Z minuty na minutę na trzech kwadratowych białych planszach, za sprawą Nawera, Sepeusza i Chazmego pojawiały się nowe elementy. Ciekawscy z pewnością zostali w Pauzie do godzin porannych, aby ocenić efekt końcowy. Mniej cierpliwi zadowolili się możliwością obserwacji procesu twórczego (który trwa o wiele dłużej i pochłania o wiele więcej pracy i energii niż mogłoby się wydawać) i z rozkoszą oddali się mocy dźwięków wydobywanych z gramofonów przez Daniela Drumza i Kixnare’a.
Pomijając drobne usterki organizacyjne, z pewnością można stwierdzić, że Street Fighters to jedno z krakowskich wydarzeń roku, który dopiero się zaczyna. Kto był wie, że środowa noc nie była czasem straconym, a kogo zabrakło niech żałuje i zadowoli się fotorelacją.


















Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny