To był dobry rok! Streetart na ekranach kin, w galeriach sztuki i księgarniach, artyści wielkiego formatu występujący nie tylko w ramach dużych festiwali, ale również na kameralnych koncertach i Polacy nagrywająct płyty na światowym poziomie! Subiektywne podsumowanie 2010 roku — zapraszam.
Sztuka
“Exit through the gift shop” zapewnił miejskiej sztuce “pięć minut” w świadomości masowego odbiorcy. Banksy i inni streetartowcy pojawiali się w prasie, radiu i telewizji. Ta obecność pozwoliła otworzyć oczy na artystyczny aspekt działalności miejskich twórców statystycznemu Polakowi, kojarzącemu termin “graffiti” z kibicowskimi bohomazami zdobiącymi co drugą kamienicę.
W dobry moment z wydaniem swojego albumu “Polski Street Art” trafili Ela Dymna i Marcin Rutkiewicz. Publikacja ta jest pierwszą na polskim rynku wydawniczym próbą udokumentowania najważniejszych artystów związanych z graffiti, szablonem i pozostałymi miejskimi formami sztuki. Próbą niezwykle udaną, bo mimo że w środku zabrakło kilku ważnych artystów, to mimo wszystko autorom udało się stworzyć solidne opracowanie. Dodatkowo, w ramach promocji książki autorzy pojawiali się w różnych częściach Polski z cyklem wykładów oraz prezentacji multimedialnych na temat sztuki funkcjonującej w przestrzeni publicznej.
Duże brawa dla Tuse’go i Nawera za cykle wystaw artystów graffiti w Trójmieście (Tuse) oraz Krakowie (Nawer). To co obaj panowie próbowali przedstawić w czterech ścianach, fundacja Urban Forms powiększała do granic możliwości. Dzięki ich działaniom w Łodzi powstały cztery wielkoformatowe murale, za których realizacje odpowiedzialni byli Gregor, Krik, Ciah Ciah i grupa Massmix. Te prace to podobno dopiero początek, a całość stworzyć ma “Szlak Nowych Łódzkich Murali”. Trzymam kciuki za realizację kolejnych prac w bieżącym roku.
W grudniu w krakowskiej Fabryce odbyły się dwie imprezy pod nazwą “Nawer vs Temporary Space Design”. Nie ma słów, które mogłyby to wydarzenie opisać, dlatego proponuję obejrzeć krótkie wideo. Mam nadzieję, że nie była to jednorazowa kolaboracja i kolejne tego typu projekty przyjdzie nam obejrzeć w niedługim czasie.
——————————————–
Muzyka
Muzyczne podsumowania roku sprawiają mi zazwyczaj ogromny problem, ponieważ nie jestem osobą z niecierpliwością wyczekującą dnia, w którym nowy album ulubionego wykonawcy trafi na półki sklepowe. Było jednak kilka perełek, które przykuły moją uwagę i na dłużej zagościły w odtwarzaczu.
Vavamuffin “Mo’ Better Rootz“
Gdzieś w okolicach 2005 roku trafiłem na pierwsze nagrania tej formacji i z miejsca stałem się ich wielkim fanem. Debiutancki “Vabang!” odświeżam do dziś. Drugi album (“Inadibus”, 2007) przyjąłem bardzo chłodno — wydawało mi się, że panowie nie udźwignęli popularności wywołanej debiutem. “Mo’ Better…” udowodniła mi, jak bardzo się myliłem. Wiara w polskie reggae powróciła.
Przeplach “Slow Flow” / Stylowa Spółka Społem “Powrót po przeszłości“
Przez dosyć długi czas zadawałem Przeplachowi przy każdym możliwym spotkaniu dwa pytania: “Kiedy Twój mikstejp?” oraz “Kiedy płyta Stylowej?”. Rok 2010 przyniósł oba wydawnictwa i okazało się, że warto było na nie czekać. Jeżeli ktoś przegapił, koniecznie musi nadrobić zaległości.
The Roots “How I got over” / “Wake up!” / “Sandwiches“
To był bardzo dobry rok dla The Roots. Świetny album studyjny, doskonały projekt z Legendem, kompilacja “Late Night With Jimmy Fallon Sandwiches EP” przygotowana przez ?uestlove’a, zawierające instrumentalne przerywniki wykonywane w programie Fallona. Wszystko — jak przystało na tą grupę — na najwyższym poziomie. Cieszy ta hiperaktywność — mam nadzieję, że w ramach trasy koncertowej odwiedzą ponownie Polskę, bo nie miałem jeszcze okazji zobaczyć ich na żywo.
Kixnare “Digital Garden“
Podejrzewam, że 2010 był dla Łukasza rokiem przełomowym. Producent posiadający ogromne zasługi dla polskiego rapowego podziemia na swoim debiutanckim albumie postanowił… zerwać z dotychczasowym wizerunkiem. “Cyfrowy ogród” wypełniony jest elektryzującą elektroniką na światowym poziomie. Całość została zamknięta w formie niesamowitego digipacka, zaprojektowanego przez Animisiewasza i wydana w limitowanym nakładzie 500 sztuk. Wróżę temu wydawnictwu status “białego kruka” w ciągu kilku najbliższych lat.
Bob Sinclair — Made in Jamaica
W życiu nie sądziłem, że jednym tchem wśród najlepszych płyt wymieniać będę albumy The Roots, Kixa i króla dyskotekowych hitów rodem z radia “Impreska”… A jednak! Pan Sinclair spakował walizkę i kupił bilet na wyspę. Na miejscu zamknął się w studio z legendami jamajskiej muzyki (m.in. Sly & Robbie) i rozpoczął proces odtwarzania swoich największych utworów. Gdy pierwszy raz usłyszałem poniższy utwór, przez pół dnia próbowałem odszukać w głowie jego pierwotną wersję. Szybka sesja z Google wprowadziła mnie w niezwykłe zdziwienie. Pierwszy odsłuch całego materiału ów stan pogłębił. Kingston style! Długo jeszcze będę wracał do tego krążka.
——————————————–
Koncerty
Poziom polskich letnich festiwali najlepiej podsumowują wyniki European Festival Awards: statuetki dla Open’era w kategorii Najlepszy Duży Festiwal, katowickiej Nowej Muzyki jako najlepszego małego festiwalu, a w kategorii Najlepszy Promotor — organizator Sonisphere Festival (dzięki któremu na jednej scenie pojawili się m.in. Metallica, Slayer i Anthrax). Ponadto Muse (headliner Coke Live Music Festival) został wybrany najlepszą gwiazdą letnich festiwali, a ich “Uprising” — najlepszym festiwalowym hymnem. Miałem okazję zobaczyć ich występ i przyznam, że był to najlepiej wyreżyserowany koncert, jaki miałem zobaczyć w życiu. Kciuk w górę!
Rok 2010 udowodnił, że Kraków wciąż może mnie zaskoczyć. Stało się to dzięki dwóm kameralnym występom artystów, na swoich koncertach potrafiących zgromadzić tysiące fanów. Pierwszym z nich był spontaniczny set Ostrego z Haemem w trakcie epickiego wernisażu prac Forina w krakowskiej Barace.
Drugim — akustyczny koncert Matisyahu w synagodze Tempel, w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej. Gratulacje dla organizatorów obu wydarzeń!
Skoro o organizatorach mowa — chciałbym wyróżnić kilku z nich za ogarnięcie wielu niesamowitych imprez klubowych:
– Maceo Wyro za Warsoul Session, w ramach którego w Polsce mogliśmy zobaczyć Black Milka i Erica Lau’a.
– Club Collab — za Onrę i Dam-Funka
– Cookie Monster za Soul Confectionery
– BreakDaFunk za Ugly Duckling
– GoodTunes za Sound Bombing oraz Back To The Grooves
——————————————–
Exformers w 2010 i… co dalej?
W 2010 powiększyliśmy załogę. Patronowaliśmy wiele świetnych imprez i koncertów. Wprosiliśmy się z logotypem na płytę Stylowej Spółki Społem. Mogliście przeczytać kilka ciekawych wywiadów. Wciąż się rozpędzamy :)
Co dalej?
Kolejny rok rozpoczynamy patronatem płyty “Sztajer selekta” warszawskiego składu Syrop. Pracujemy nad odświeżeniem szaty graficznej oraz wprowadzeniem ułatwiających życie funkcjonalności. Mamy nadzieję, że uda się w końcu zrealizować plany związane z pewnym projektem muzycznym.
Póki co — walczymy o tytuł Bloga Roku 2010. Jeżeli podoba się Wam nasza dotychczasowa działalność, macie szansę nam to pokazać. Wystarczy wysłać sms’a za 123 grosze (z vatem) o treści E00132 na numer 7122. Do dzieła!














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny