Rok w kulturze podsumowuje Aks

Aks, 17 stycznia 2011 w kategorii Muzyka

To był dobry rok! Stre­etart na ekra­nach kin, w gale­riach sztuki i księ­gar­niach, arty­ści wiel­kiego for­matu wystę­pu­jący nie tylko w ramach dużych festi­wali, ale rów­nież na kame­ral­nych kon­cer­tach i Polacy nagry­wa­jąct płyty na świa­to­wym pozio­mie! Subiek­tywne pod­su­mo­wa­nie 2010 roku — zapraszam.

Sztuka
Exit thro­ugh the gift shop” zapew­nił miej­skiej sztuce “pięć minut” w świa­do­mo­ści maso­wego odbiorcy. Banksy i inni stre­etar­towcy poja­wiali się w pra­sie, radiu i tele­wi­zji. Ta obec­ność pozwo­liła otwo­rzyć oczy na arty­styczny aspekt dzia­łal­no­ści miej­skich twór­ców sta­ty­stycz­nemu Pola­kowi, koja­rzą­cemu ter­min “graf­fiti” z kibi­cow­skimi boho­ma­zami zdo­bią­cymi co drugą kamienicę.

W dobry moment z wyda­niem swo­jego albumu “Pol­ski Street Art” tra­fili Ela Dymna i Mar­cin Rut­kie­wicz. Publi­ka­cja ta jest pierw­szą na pol­skim rynku wydaw­ni­czym próbą udo­ku­men­to­wa­nia naj­waż­niej­szych arty­stów zwią­za­nych z graf­fiti, sza­blo­nem i pozo­sta­łymi miej­skimi for­mami sztuki. Próbą nie­zwy­kle udaną, bo mimo że w środku zabra­kło kilku waż­nych arty­stów, to mimo wszystko auto­rom udało się stwo­rzyć solidne opra­co­wa­nie. Dodat­kowo, w ramach pro­mo­cji książki auto­rzy poja­wiali się w róż­nych czę­ściach Pol­ski z cyklem wykła­dów oraz pre­zen­ta­cji mul­ti­me­dial­nych na temat sztuki funk­cjo­nu­ją­cej w prze­strzeni publicznej.

Duże brawa dla Tuse’go i Nawera za cykle wystaw arty­stów graf­fiti w Trój­mie­ście (Tuse) oraz Kra­ko­wie (Nawer). To co obaj pano­wie pró­bo­wali przed­sta­wić w czte­rech ścia­nach, fun­da­cja Urban Forms powięk­szała do gra­nic moż­li­wo­ści. Dzięki ich dzia­ła­niom w Łodzi powstały cztery wiel­ko­for­ma­towe murale, za któ­rych reali­za­cje odpo­wie­dzialni byli Gre­gor, Krik, Ciah Ciah i grupa Mas­smix. Te prace to podobno dopiero począ­tek, a całość stwo­rzyć ma “Szlak Nowych Łódzkich Murali”. Trzy­mam kciuki za reali­za­cję kolej­nych prac w bie­żą­cym roku.

W grud­niu w kra­kow­skiej Fabryce odbyły się dwie imprezy pod nazwą “Nawer vs Tem­po­rary Space Design”. Nie ma słów, które mogłyby to wyda­rze­nie opi­sać, dla­tego pro­po­nuję obej­rzeć krót­kie wideo. Mam nadzieję, że nie była to jed­no­ra­zowa kola­bo­ra­cja i kolejne tego typu pro­jekty przyj­dzie nam obej­rzeć w nie­dłu­gim czasie.

——————————————–
Muzyka
Muzyczne pod­su­mo­wa­nia roku spra­wiają mi zazwy­czaj ogromny pro­blem, ponie­waż nie jestem osobą z nie­cier­pli­wo­ścią wycze­ku­jącą dnia, w któ­rym nowy album ulu­bio­nego wyko­nawcy trafi na półki skle­powe. Było jed­nak kilka pere­łek, które przy­kuły moją uwagę i na dłu­żej zago­ściły w odtwarzaczu.

Vava­muf­fin “Mo’ Bet­ter Rootz“
Gdzieś w oko­li­cach 2005 roku tra­fi­łem na pierw­sze nagra­nia tej for­ma­cji i z miej­sca sta­łem się ich wiel­kim fanem. Debiu­tancki “Vabang!” odświe­żam do dziś. Drugi album (“Ina­di­bus”, 2007) przy­ją­łem bar­dzo chłodno — wyda­wało mi się, że pano­wie nie udźwi­gnęli popu­lar­no­ści wywo­ła­nej debiu­tem. “Mo’ Bet­ter…” udo­wod­niła mi, jak bar­dzo się myli­łem. Wiara w pol­skie reg­gae powróciła.

Prze­plach “Slow Flow” / Sty­lowa Spółka Spo­łem “Powrót po prze­szło­ści“
Przez dosyć długi czas zada­wa­łem Prze­pla­chowi przy każ­dym moż­li­wym spo­tka­niu dwa pyta­nia: “Kiedy Twój mik­stejp?” oraz “Kiedy płyta Sty­lo­wej?”. Rok 2010 przy­niósł oba wydaw­nic­twa i oka­zało się, że warto było na nie cze­kać. Jeżeli ktoś prze­ga­pił, koniecz­nie musi nad­ro­bić zaległości.

The Roots “How I got over” / “Wake up!” / “San­dwi­ches“
To był bar­dzo dobry rok dla The Roots. Świetny album stu­dyjny, dosko­nały pro­jekt z Legen­dem, kom­pi­la­cja “Late Night With Jimmy Fal­lon San­dwi­ches EP” przy­go­to­wana przez ?uestlove’a, zawie­ra­jące instru­men­talne prze­ryw­niki wyko­ny­wane w pro­gra­mie Fal­lona. Wszystko — jak przy­stało na tą grupę — na naj­wyż­szym pozio­mie. Cie­szy ta hiper­ak­tyw­ność — mam nadzieję, że w ramach trasy kon­cer­to­wej odwie­dzą ponow­nie Pol­skę, bo nie mia­łem jesz­cze oka­zji zoba­czyć ich na żywo.

Kixnare “Digi­tal Gar­den“
Podej­rze­wam, że 2010 był dla Łuka­sza rokiem prze­ło­mo­wym. Pro­du­cent posia­da­jący ogromne zasługi dla pol­skiego rapo­wego pod­zie­mia na swoim debiu­tanc­kim albu­mie posta­no­wił… zerwać z dotych­cza­so­wym wize­run­kiem. “Cyfrowy ogród” wypeł­niony jest elek­try­zu­jącą elek­tro­niką na świa­to­wym pozio­mie. Całość została zamknięta w for­mie nie­sa­mo­wi­tego digi­packa, zapro­jek­to­wa­nego przez Ani­mi­sie­wa­sza i wydana w limi­to­wa­nym nakła­dzie 500 sztuk. Wróżę temu wydaw­nic­twu sta­tus “bia­łego kruka” w ciągu kilku naj­bliż­szych lat.

Bob Sinc­lair — Made in Jama­ica
W życiu nie sądzi­łem, że jed­nym tchem wśród naj­lep­szych płyt wymie­niać będę albumy The Roots, Kixa i króla dys­ko­te­ko­wych hitów rodem z radia “Impre­ska”… A jed­nak! Pan Sinc­lair spa­ko­wał walizkę i kupił bilet na wyspę. Na miej­scu zamknął się w stu­dio z legen­dami jamaj­skiej muzyki (m.in. Sly & Rob­bie) i roz­po­czął pro­ces odtwa­rza­nia swo­ich naj­więk­szych utwo­rów. Gdy pierw­szy raz usły­sza­łem poniż­szy utwór, przez pół dnia pró­bo­wa­łem odszu­kać w gło­wie jego pier­wotną wer­sję. Szybka sesja z Google wpro­wa­dziła mnie w nie­zwy­kłe zdzi­wie­nie. Pierw­szy odsłuch całego mate­riału ów stan pogłę­bił. King­ston style! Długo jesz­cze będę wra­cał do tego krążka.

——————————————–
Kon­certy
Poziom pol­skich let­nich festi­wali naj­le­piej pod­su­mo­wują wyniki Euro­pean Festi­val Awards: sta­tu­etki dla Open’era w kate­go­rii Naj­lep­szy Duży Festi­wal, kato­wic­kiej Nowej Muzyki jako naj­lep­szego małego festi­walu, a w kate­go­rii Naj­lep­szy Pro­mo­tor — orga­ni­za­tor Soni­sphere Festi­val (dzięki któ­remu na jed­nej sce­nie poja­wili się m.in. Metal­lica, Slayer i Anth­rax). Ponadto Muse (headli­ner Coke Live Music Festi­val) został wybrany naj­lep­szą gwiazdą let­nich festi­wali, a ich “Upri­sing” — naj­lep­szym festi­wa­lo­wym hym­nem. Mia­łem oka­zję zoba­czyć ich występ i przy­znam, że był to naj­le­piej wyre­ży­se­ro­wany kon­cert, jaki mia­łem zoba­czyć w życiu. Kciuk w górę!
Rok 2010 udo­wod­nił, że Kra­ków wciąż może mnie zasko­czyć. Stało się to dzięki dwóm kame­ral­nym wystę­pom arty­stów, na swo­ich kon­cer­tach potra­fią­cych zgro­ma­dzić tysiące fanów. Pierw­szym z nich był spon­ta­niczny set Ostrego z Haemem w trak­cie epic­kiego wer­ni­sażu prac Forina w kra­kow­skiej Barace.
Dru­gim — aku­styczny kon­cert Mati­sy­ahu w syna­go­dze Tem­pel, w ramach Festi­walu Kul­tury Żydow­skiej. Gra­tu­la­cje dla orga­ni­za­to­rów obu wydarzeń!

Skoro o orga­ni­za­to­rach mowa — chciał­bym wyróż­nić kilku z nich za ogar­nię­cie wielu nie­sa­mo­wi­tych imprez klu­bo­wych:
– Maceo Wyro za War­soul Ses­sion, w ramach któ­rego w Pol­sce mogli­śmy zoba­czyć Black MilkaErica Lau’a.
– Club Col­lab — za OnręDam-Funka
Cookie Mon­ster za Soul Con­fec­tio­nery
– Bre­ak­Da­Funk za Ugly Duc­kling
– Good­Tu­nes za Sound Bom­bing oraz Back To The Grooves

——————————————–
Exfor­mers w 2010 i… co dalej?
W 2010 powięk­szy­li­śmy załogę. Patro­no­wa­li­śmy wiele świet­nych imprez i kon­cer­tów. Wpro­si­li­śmy się z logo­ty­pem na płytę Sty­lo­wej Spółki Spo­łem. Mogli­ście prze­czy­tać kilka cie­ka­wych wywia­dów. Wciąż się roz­pę­dzamy :)
Co dalej?
Kolejny rok roz­po­czy­namy patro­na­tem płyty “Szta­jer selekta” war­szaw­skiego składu Syrop. Pra­cu­jemy nad odświe­że­niem szaty gra­ficz­nej oraz wpro­wa­dze­niem uła­twia­ją­cych życie funk­cjo­nal­no­ści. Mamy nadzieję, że uda się w końcu zre­ali­zo­wać plany zwią­zane z pew­nym pro­jek­tem muzycz­nym.
Póki co — wal­czymy o tytuł Bloga Roku 2010. Jeżeli podoba się Wam nasza dotych­cza­sowa dzia­łal­ność, macie szansę nam to poka­zać. Wystar­czy wysłać sms’a za 123 gro­sze (z vatem) o tre­ści E00132 na numer 7122. Do dzieła!

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Aks

Pan Aks zwany Aksiem. Kolekcjoner smaków, degustator chwil. Niepoprawny optymista. Za dnia - chłopaczyna z agencji, wieczorem - bezwstydny eksplorator muzycznych wszechświatów. Niegdyś zadeklarowany leń, dziś cierpi na chroniczny brak czasu. Chudszy niż na to wygląda, wyższy niż byś się spodziewał, młodszy niż wskazują na to jego zakola.

Podobne artykuły

  • Plash — Me, myself & vibe
  • 2011 podsumowuje Aks
  • 2011 podsumowuje Tymek
  • 2011 podsumowuje Big Elmo
  • 2011 podsumowuje Pasia

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny