Jaka jest najprostsza metoda na wchłonięcie płyty pełnej jazzowych sampli odkopanych z zakurzonych winyli, brudnego brzmienia przypominającego dźwięki A Tribe Called Quest czy The Herbaliser? Wyłącz światło. Włóż słuchawki. Zamknij oczy. Słuchaj.
O Spokojnie… słów kilka
Joterpe/Nowik Spokojnie … To tylko jazz – płyta, której brzmienie zachwyca przy każdym odsłuchu. Za jazzowy klimat, uspokajające dźwięki saksofonu, trąbki i perkusji odpowiedzialny jest Nowik, miękki głos i trafne metafory to sprawka Joterpe. Obydwaj panowie mają za sobą wiele solowych produkcji – bity Nowika możemy usłyszeć na nowej (skądinąd niesamowitej) płycie HuczHucza czy w remiksie kawałka Studenciaku/Uliczniku Solara i Białasa.
Joterpe z kolei wydał już kilka nielegali, w tym Prawie Skończona Opowieść, gdzie za produkcję niektórych numerów odpowiedzialni są Fido i Cerber. Za poligrafię odpowiedzialny jest Ghost, który na okładce umieścił obwoluty winyli takich jazzowych gigantów jak Leroy Vinnegar, Cleveland Eaton czy Wanda Robinson.
Wyobrażacie sobie klimat Nowego Orleanu z lat 20-tych? Ciemny, zadymiony klub, mężczyźni w kapeluszach i idealnie skrojonych garniturach popijają whisky i podziwiają piękne blondynki o zniewalającym uśmiechu. Do tego jazz, zmysłowe dźwięki saksofonu, mocne akcenty trąbki i seksowna wokalistka śpiewająca o swoim ukochanym. Niesamowite, prawda? Spokojnie … To tylko jazz pozwala nam przenieść się w czasie. Za każdym razem kiedy włączam „play” przenoszę się do innego świata. Słysząc każdy oddech Joterpe, oddycham równo z nim. Ta płyta jest pełna emocji, pasji i talentu.
Jest spójna. W zasadzie tylko jeden numer ma bit odbiegający od jazzowej, spokojnej konwencji – Na tych bitach. Delikatne bragga, nieco szybsze tempo, ale w przerwie między zwrotkami możemy znów złapać oddech i wyrównać tętno. Moim osobistym faworytem jest utwór Jazzuj. Brudne brzmienie, jazzowe sample z nutką mocniejszych akcentów. Warstwa tekstowa w tym utworze szczególnie powala na kolana:
czuję to w płucach, połóż głowę koło mnie
i niech bloki ukołyszą nas w te noce niespokojne
ty i ja to komplet, szybko biorę oddech
zatrzymuję cię w płucach, tworzę formę.
Warte wspomnieć, że do tego utworu powstały dwa remiksy. Pierwszy, moim zdaniem, nieco mniej udany niż oryginał, w wykonaniu Dymitra (zwycięzca konkurs na remiks) oraz drugi w wykonaniu Me?How?, którego chyba przedstawiać nie trzeba…
Szkoda, że pomimo patronatu prężnie działających portali muzycznych, Spokojnie … To tylko jazz nie zdobyło szerszego grona słuchaczy. Dla mnie ten krążek stał się ścieżką dźwiękową wielu nieprzespanych nocy. I za każdym razem, kiedy w słuchawkach rozbrzmiewają pierwsze sekundy któregokolwiek numeru z tej płyty, nie mogę powstrzymać się od zamknięcia na chwilę oczu i wejścia w świat Joterpe i Nowika.
Wywiad
Panowie zgodzili się odpowiedzieć na kilka pytań i przybliżyć Wam swoje sylwetki.
Masz w domu kolekcję płyt jazzowych, czy bity na Spokojnie … To tylko jazz powstały zupełnie w oderwaniu od tego, czego słuchasz w swoich czterech ścianach? A może jesteś na tyle uniwersalnym bitmejkerem, że wyprodukowałbyś płytę na dubstepowych albo rapcorowych bitach absolutnie nie będąc fanem takiej muzyki?
Nowik: Jazz wybraliśmy dlatego, że na polskiej scenie nie jest on dostatecznie eksploatowany, przez co bity i zamysł na projekt wydawał się stosunkowo świeży. Kolekcji płyt nie mam, za to zatrzymałem się w epoce kaset magnetofonowych i to głównie ich słucham. Nie ograniczam się co do gatunków, staram się być na bieżąco z tym co wychodzi żeby mieć wgląd w poziom tych materiałów, żeby móc oceniać, w jaką stronę to wszystko idzie. Dubstep i rapcore odpada, do grania własnych partii mam dwie lewe ręce, opieram się głównie na samplach, bo pomimo tego że w pewnym stopniu ograniczają możliwość aranżacji utworu, to sposobów na ich wykorzystanie są setki.
Teksty na płycie są klimatyczne, mają pewien wspólny mianownik. Czym kierowałeś się pisząc zwrotki na tę płytę? Nie miałeś problemu, aby nie odbiec od konwencji, nie kusiło Cię aby napisać nagle kawałek, który absolutnie odbiegałby od dość wyważonego wizerunku?
Joterpe : Prawdę powiedziawszy, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Pisanie tekstów na “Spokojnie.. to tylko jazz” przychodziło mi naturalnie i zaskakująco łatwo. Można pomyśleć, że droga którą obraliśmy pracując nad tym projektem narzuca pewne ograniczenia, jednak w tym przypadku wyszło mi to na dobre. Decydując się na około jazzowe brzmienie płyty wiedziałem, że narzucam sobie pewne ramy, poza które nie mogę wyjść, jednak te pozorne ograniczenia spowodowały, że zacząłem myśleć kreatywnie i szukać świeżych rozwiązań opierających się na jazzowej konwencji co, moim zdaniem, przełożyło się na klimat tekstów i ich spójność. Pomimo mnogości tematów poruszanych na płycie w każdym kawałku można znaleźć wspólny mianownik, a o to nam przecież chodziło. Tak więc odpowiadając na Twoje pytanie — nie odczuwałem potrzeby wykraczania poza konwencję albumu, ponieważ wszystko o czym chciałem powiedzieć udało mi się w niej zamknąć.
Zapewne przyglądacie się uważnie polskiej scenie hip hopowej. Marzycie o tym żeby znaleźć się na jednej produkcji z Tetrisem, Pihem, Mesem? Z kim chcielibyście współpracować?
Nowik : Nie ma osoby z którą szczególnie chciałbym współpracować. Owszem, śledzi się to, co się dzieje na własnym podwórku, aczkolwiek nie ma ciśnienia w kierunku współpracy z kimś konkretnym, nie robi się listy featów z zamiarem odkreślania kolejnych pozycji. Moim zdaniem, muzyka powinna powstawać w atmosferze, która jej sprzyja, z ludźmi, którzy potrafią zmobilizować do pracy, których gusta się zna, lecz także odnajduje się w relacjach prywatnych z nimi, bo to jest aspekt o którym często się zapomina, nakierowując proces twórczy na sukces, nie na realizację swoich potrzeb i pomysłów.
Joterpe : Śledzę na bieżąco polski rap, to w jakim idzie kierunku i niestety coraz częściej jestem zażenowany jego poziomem, ale to temat na oddzielną dyskusję. Jeśli chodzi o współpracę z innymi osobami to jest kilka osób, z którymi chętnie bym nagrał kawałek, jednak absolutnie nie mam na to ciśnienia, jest to sprawa poboczna.
W ostatnim kawałku wymieniacie ludzi, którzy pomogli Wam w powstaniu płyty. W kilku kawałkach pojawiacie się razem z Fido czy Jajo. Myślicie, że przyjaciele w branży to same korzyści czy są minusy takich relacji?
Nowik : Dla mnie to korzyść, dlatego, że wie się, czego można oczekiwać od drugiej osoby tak samo w studiu jak i w życiu prywatnym. To nie jest tak, że relacje odbywają się na płaszczyźnie tylko i wyłącznie muzycznej, właśnie to płaszczyzna muzyczna jest zwieńczeniem takiej relacji, ponieważ w takim momencie łapiesz się na tym że ty i znajomy macie w pewnym temacie do powiedzenia coś, pod czym podpiszecie się oboje i nie będziecie się tego wstydzić. Nie chodzi tutaj o promowanie siebie nawzajem czy coś w tym stylu, nie zaprasza się kolegi do nagrań “bo wypada”, takie działania nie mają sensu kiedy w życiu codziennym się nie dogadujecie. Nie jesteśmy fabryką i nie robimy kawałków “bo trzeba było by coś nagrać, przecież się znamy”.
Joterpe : Gdybyśmy byli w tej “branży” to mógłbym odpowiedzieć na to pytanie, jednak obecnie niewiele o niej wiem i nie jestem pewien czy chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej. Mogę natomiast powiedzieć, że świetnie jest mieć przyjaciół, którzy mają podobną zajawkę do Twojej. Współpraca z takimi ludźmi to niesamowita inspiracja. Efektem właśnie takiej współpracy jest np. wspólny kawałek z Rowim pod tytułem “Stan nieważkości” z którego jestem niesamowicie dumny.
Spokojnie… To tylko jazz zostało wydane tylko w 100 egzemplarzach. Nie wierzycie w to, co robicie?
Nowik : Wierzymy, lecz nie można ukryć faktu że “Spokojnie… To tylko jazz” to projekt niszowy, który docelowo miał trafić do słuchaczy o określonych gustach. Owszem, kilku bardziej znanych gości sprawiłoby, że o naszej muzyce mówiłoby więcej ludzi, lecz po co ? Celem, który przyświecał tworzeniu projektu było poczucie, że robimy coś, czego długo na naszej scenie nie było, że to ma grać tak jak chcemy, nie było miejsca na przypadkowe decyzje, niedopracowanie różnych kwestii czy publikowanie półproduktów. Sukcesem jest to, że cały nakład zniknął bardzo szybko, co jest bardzo miłym doświadczeniem w momencie gdy to pierwszy “poważniejszy” projekt, w który się angażujesz.
Joterpe : To nie jest kwestia wiary czy jej braku. To jest realne spojrzenie na to jakim projektem była ta płyta. Wiedzieliśmy, że jest to projekt raczej niszowy, poza tym ksywki Nowik czy Joterpe nie są szerzej znane i to był jeden z powodów dla których nakład był taki, a nie inny. Poza tym, wydaję mi się, iż fakt posiadania jednej ze stu kopii albumu jest dla słuchacza czymś bardzo miłym. Cieszymy się, że wszystkie płyty zostały sprzedane w szybkim tempie i serdecznie dziękujemy za wsparcie wszystkim osobom, które kupiły płytę!
Pojawiła się wiadomość o Waszej nowej płycie. Moglibyście przybliżyć nam jakieś szczegóły? Czy będzie utrzymana w podobnych klimatach, jak idą prace nad krążkiem i, przede wszystkim, kiedy będziemy mogli usłyszeć owoce Waszej pracy?
Nowik : Będzie dużo jazzu, obowiązkowo. Jednak odkryjemy nieco inną stronę naszych wspólnych muzycznych fascynacji, cały czas poruszając się w kategoriach około-jazzowych, bo takie wycieczki muzyczne dobrze nam służą. Aktualnie jesteśmy na etapie wybierania bitów, produkcji nowych i zmieniania zamysłów w starych sesjach bitów, jest ogólny zamysł brzmieniowy płyty jaki chcemy osiągnąć. Wydamy ją na pewno w pierwszej połowie 2012.
Joterpe : Nowa płyta będzie poniekąd kontynuacją poprzedniej, jednak z pewnymi różnicami o których… nie chcę póki co mówić ;) Mogę jedynie powiedzieć, że pracę idą pełną parą. Materiału można się spodziewać w pierwszej połowie 2012 roku.















Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny