Pan Kolczasty — kilka słów o debiucie Jeżozwierza

Big Elmo, 29 listopada 2011 w kategorii Muzyka

Jeżo­zwierz. Repre­zen­tant war­szaw­skiej Ochoty. Nie­całe dwa tygo­dnie temu wydał debiu­tancki album nakła­dem racz­ku­ją­cej jesz­cze wytwórni Tu Wolno Palić. Sami wydawcy piszą o arty­ście: Uro­dzony raper. MC for­teca. Bez­kom­pro­mi­sowy skur­czy­byk, dla któ­rego nie ma tema­tów tabu i który cha­ry­zmą przy­ćmiewa całą pol­ską scenę. Jeżo­zwierz twardo stąpa po ziemi, a przy tym jest obda­rzony wielką spo­strze­gaw­czo­ścią i darem nie­zwy­kle traf­nego puen­to­wa­nia. Jaki naprawdę jest Pan Kol­cza­sty? I dla­czego warto się­gnąć po płytę? Zaj­rzyj­cie dalej…

Znowu w Tu Wolno Palić, znowu niezrozumiany…

Umówmy się, pierw­sza płyta Jeża Chro­molę tytuł, nie roze­szła się takim echem jakim powinna. Zgo­dzę się, że pod­zie­mie zna tę płytę i słu­cha po dziś dzień. Ale to nie jest los jaki winien ją spo­tkać. Jak wynika z moich obser­wa­cji, tak naprawdę już nie­wiele osób pamięta to wydaw­nic­two. Ale to już prze­szłość — minęły 3 lata i dosta­jemy ofi­cjalny album rapera — choć w zasa­dzie, co mamy na myśli mówiąc ofi­cjalny ? Chyba tylko tyle, że płyta w prze­ci­wień­stwie do poprzed­nika jest dostępna w Empi­kach oraz to, że jest wytło­czona w więk­szym nakła­dzie. Wydawcą albumu jest Tu Wolno Palić — wcze­śniej znane jako domowe stu­dio Świę­tego, dziś już wytwór­nia pły­towa, a Pan Kol­cza­sty jest ich pierw­szą bombą zrzu­caną na pol­ską rap scenę.

Na ch** rap robisz, jak nie zarobisz?

Odpo­wiedź na powyż­sze pyta­nie jest bar­dzo pro­sta w przy­padku Jeża. Dla zajawki. Dobija do trzy­dziestki (jak mówi w Dzia­do­stwie — ostat­nie dwu­dzie­ste uro­dziny, potem leci trzeci krzy­żyk), ale mimo to widać i sły­chać u niego mnó­stwo zajawki. Gdy ktoś kie­dy­kol­wiek widział tego pra­wie dwu­me­tro­wego wariata i poga­dał z nim na temat muzyki — jego wła­snej lub ulu­bio­nej — to wie o czym mówię. Ale nie znaj­dzie­cie na tej pły­cie rapu o rapie. Co to, to nie. Pan raper poru­sza kwe­stie spo­łeczne doty­czące miesz­kańca więk­szych miast — a zwłasz­cza War­szawy, kwe­stię lokal­nego patrio­ty­zmu (Dwa­WuA), ale także zajawki nie spo­ty­ka­nej tak czę­sto u rape­rów — tym bar­dziej naszych rodzi­mych — jak fascy­na­cja meto­dami tor­turMamy kilka poważ­niej­szych nume­rów trak­tu­ją­cych o egzy­sten­cji tego 29-latka, w tym sin­giel pro­mu­jący album.

Wra­ca­jąc jesz­cze do zajawki, pro­szę zwróć­cie uwagę na wyda­nie albumu. Mamy kla­syczną wkła­deczkę z tek­stami oraz czarny — już old scho­olowy — tray na pudełku. Iście zajaw­kowa opcja. Nie należy też zapo­mnieć o samej okładce, a dokład­nie — jej fron­cie. Nie­sa­mo­wita, przy­po­mi­na­jąca wręcz jakieś średnio­wieczne ryciny, gra­fika stwo­rzona przez 13redrum jest jak naj­bar­dziej godna sprop­so­wa­nia.

Ten bit łeb urywa tak jak Virta “Beatdown”…

War­stwą muzyczną zajęli się Święty i Tedi Ted. Oby­dwaj nie­sa­mo­wi­cie czu­jący kli­mat lat 90., czyli ten, który Jeż lubi naj­bar­dziej — spod znaku Wu-Tangu i Boot Camp Click. I takie też muzyczne inspi­ra­cje daje się usły­szeć na tej pły­cie, ale nie jest to w żadnym przy­padku kopio­wa­nie takich pro­du­cen­tów jak RZA, Da Beat­mi­nerz czy Mathe­ma­tics. To bar­dziej chęć zesta­wie­nia Jeża z bitami, które czuje naj­le­piej. Poza tym, każdy kto sły­szał kie­dy­kol­wiek pro­duk­cje Świę­tego czy Tediego wie dobrze, że to też kli­mat, który Pano­wie uwiel­biają nie­zmier­nie. Nie ma tu ni grama współ­cze­snego pla­stiku. Mocne bębny, kla­sycz­nie sam­plo­wane motywy, hula­jące bre­aki i nisko osa­dzony bas — to jest pra­wi­dłowa cha­rak­te­ry­styka bitów na Panu Kol­cza­stym. Jeż oplata te bity chro­po­wa­tym, prze­pi­tym gło­sem i traf­nymi spo­strze­że­niami w iście pro­fe­sjo­nalny sposób.

Jeżeli ze względu na bity miał­bym wymie­nić swo­ich fawo­ry­tów z płyty to byłyby to Dalej… Znowu (kocur!), Dzia­do­stwo, Tu Wolno Palić oraz numer… o do któ­rego wrócę za chwilę… Mówiąc o muzyce, warto wspo­mnieć dwóch arty­stów udzie­la­ją­cych się w kilku nume­rach. Po pierw­sze, mamy Roux Spanę, zna­nego pod­ziem­nym słu­cha­czom m.in. z Mardi Gras i Jaz­zusa, któ­rego par­tie puzonu wzbo­ga­ciły numery Mistrz Katow­ski, Niebo, Na ch** oraz Zamuł/Pozdrówy. Dru­gim muzy­kiem, jest Maciej Tokar­ski — basi­sta zespo­łów: Irena oraz blow. Pole­cam wsłu­chać się w jego par­tie basów (zwłasz­cza w Lip­to­nie - i to jest wła­śnie mój czwarty fawo­ryt — gdzie, mówiąc potocz­nie, znisz­czył sys­tem).

Jest jesz­cze jedna osoba, dzięki któ­rej sły­szymy tę płytę jak win­ni­śmy sły­szeć — Andrzej Gie­giel a.k.a. DJ Zero, który w swoim LWW zmik­so­wał i zma­ste­ro­wał cały album, tak by brzmiał wła­śnie jak wypro­du­ko­wany w latach 90. Chylę czoła, bo to już kolejna płyta spod rąk Andrzeja, która brzmi naprawdę znakomicie.

Two­rzysz? Rób to zgod­nie z sobą i płodnie…

I niech te ostat­nie słowa pada­jące na albu­mie przy­świe­cają Jeżowi i całej resz­cie twór­ców albumu, który należy bez żadnego ale zakwa­li­fi­ko­wać do bar­dzo uda­nych pozy­cji tego roku, jak nie naj­lep­szej dotych­czas w Pol­sce. Cie­kaw jestem jedy­nie, czy tak nie­spo­ty­kany kli­mat płyty na pol­skim rynku prze­łoży się na sprze­daż. Oby. Tego życzę Panom z TWP. A Was, dro­dzy czy­tel­nicy Exfor­mers, zapra­szam z czy­stym sumie­niem do zakupu tej pozy­cji na ofi­cjal­nej stro­nie wydaw­nic­twa (klik klik!), tudzież w Empi­kach w całej Polsce.

Dzia­do­stwo

Dalej… Znowu

Lip­ton

 

 


Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Big Elmo

Ambasador słowa. Reprezentant dobrego dźwięku. Wirus śmiechu. Elmo. Na co dzień pochłonięty muzyką: od tworzenia po słuchanie. W wolnych chwilach... też zajmuje się muzyką. Budzi się z nią, przeżywa każdy dzień z nią i zasypia z nią. Pluje do mikrofonu, uderza w pady, brzdęka na strunach i od czasu do czasu sieknie jakąś muzyczną notkę. Wygląda na o 5 lat młodszego niż jest w rzeczywistości.

Podobne artykuły

  • Red Bull Music Academy Bass Camp w Warszawie
  • ReMinder: Adidas Rocks The Floor (edycja specjalna)
  • Program Adidas Rock The Floor
  • Mos Def 3 marca w Warszawie!
  • Biliński zremiksowany

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny