O.S.T.R. w Wytwórni — relacja

Taivan, 7 marca 2011 w kategorii Muzyka

Po tylu latach Ostry może już napi­sać porad­nik jak zagrać dobry kon­cert. Jeśli macie nie­długo u sie­bie jeden to idź­cie spraw­dzić, a jeśli nie to sprawdź­cie rela­cję z wczo­raj­szego kon­certu w łódzkiej Wytwórni!

Wytwór­nia zawsze mnie zasta­na­wia jako miej­sce. Jako klub nie zaadap­to­wany ze sta­rego budynku np. teatru, tylko zbu­do­wany pod obecne prze­zna­cze­nie jest miej­scem prak­tycz­nie ide­al­nym — sły­chać każdy szcze­gół i jest tutaj wszystko, czego dusza zapra­gnie. Mimo to publika na kon­cer­tach dość chłodno pod­cho­dzi do wystę­pu­ją­cych tam arty­stów. Ta opi­nia powinna zostać prze­ła­mana po ostat­nim kon­cer­cie O.S.T.R.‘a, ale do tego jesz­cze dojdziemy.

Pierw­sze, co rzu­ciło mi się w oczy to fakt, że ludzie byli wszę­dzie i tylko ich przy­by­wało. Za ścianą — w głów­nej kon­cer­to­wej sali wciąż trwała próba dźwięku, więc na razie wszy­scy stali w ocze­ki­wa­niu aż cokol­wiek zacznie się dziać. Koło godziny 19 drzwi zostały otwarte i cały tłum wto­czył się przed scenę, zapeł­nia­jąc klub mniej wię­cej do połowy, cze­ka­jąc na sup­port w postaci łódzkiego duetu Afront.

Już kilka minut po 20 chło­paki poja­wili się na sce­nie, ze wspar­ciem DJ’a Cube’a za dec­kami. Janek i Kas jak zwy­kle byli uśmiech­nięci i pełni ener­gii, ale widać było, że publika nie do końca łapie, kim jest tych dwóch. Set utwo­rów zasad­ni­czo nie zaska­ki­wał — był to kla­syczny zestaw naj­lep­szych i naj­bar­dziej zna­nych kawał­ków z dwóch płyt Afron­cia­ków — obo­wiąz­kowo poja­wiło się m.in. “Nie mamy czasu” oraz “Ame­ry­kań­ski sen” z debiutu, “Lot” i “Wuajaż” z “Coraz Gorzej” oraz “Leń” z ich pierw­szej, nie­wy­da­nej płyty. Jakiś czas temu poja­wiła się ten­den­cja, że nie­które numery mają inne bity i o dziwo nie są to te numery, które nagrane były na pierw­szy krą­żek. Napi­sa­łem wcze­śniej, że zasad­ni­czo był to stan­dar­dowy zestaw, ale zasad­ni­czo ozna­cza, że nie do końca — tym razem nastą­pił wyłom.

Kas korzy­sta­jąc z oka­zji, że ma przed sobą tak ogromną publikę, zapre­zen­to­wał dwa utwory z ofi­cjal­nie już zapo­wie­dzia­nej, swo­jej solo­wej płyty. Pierw­szym kawał­kiem było “Wyłącz tele­pu­dło” na bicie dobrze zna­nego brze­skiego pro­du­centa — Metro, a drugi to “Bez cukru”, który uka­zał tro­chę szyb­sze flow Kasa. W tym przy­padku bitem zajął się nie­jaki Czarny Pio­truś. Nawet po latach i wielu widzia­nych kon­cer­tach podo­bają mi się szyb­kie zmiany wer­sów w kawał­kach, a dodat­kowy plus daje za to, że obaj bawią się tymi kawał­kami i oprócz bitów zmie­niają cał­ko­wi­cie spo­sób w jaki rapują te kawałki, dzięki czemu nie są po pro­stu “odgrze­wane”. Nie­cała godzina to tro­chę mało, ale to tylko support.

Prze­rwa tech­niczna trwała dłu­żej niż sądzono, bo około pół godziny, ale ludzie tylko ocze­ki­wali i spo­glą­dali w kie­runku sceny w poszu­ki­wa­niu gwiazdy wie­czoru. Obo­wiąz­kowo naj­pierw na sce­nie zain­sta­lo­wała się ŁDZ Orkie­stra wraz DJ’em Haemem. Gdy wszystko było gotowe można było zacząć show… Przyznam się, że nie wiem jak to nazwać ina­czej. Ostry przez ostat­nie 11 lat zagrał tyle kon­cer­tów, że dosko­nale wie jak się gra kon­certy, co rusza publicz­ność i jak na nią dzia­łać. Obo­wiąz­kowo każdy kon­cert zaczyna się od gra­nia pierw­szego kawałka z pro­mo­wa­nej płyty — tu nie było zasko­cze­nia. Sam począ­tek Adam zary­mo­wał z offu, sto­jąc za sceną, a kiedy wszedł sły­sza­łem tylko pisk…

Taka mała dygre­sja — jak lubię i sza­nuję Ostrego za doro­bek, talent i umie­jęt­no­ści, tak jego fani mnie draż­nią. Ich reak­cja koja­rzy mi się z dwoma typami fanów — po pierw­sze fanki The Beatles, po dru­gie lata 90. i boom na boys­bandy, gdzie nie­let­nie fanki mdlały na sam widok. Wydaje mi się, że momen­tami nie­wiele brakowało.

…który powo­do­wał, że skie­ro­wa­łem całą uwagę na wcho­dzą­cego na scenę… Wiel­kiego Ptaka. Nieco zasko­czony przy­glą­da­łem się i zasta­na­wia­łem, a nasza ikona rapu miała na gło­wie ulu­bioną rzecz swo­jego syna — głowę Wiel­kiego Ptaka z Ulicy Sezamkowej.

Przede wszyst­kim mogli­śmy usły­szeć utwory z naj­now­szej płyty — “Jazz, dwa, trzy”, ale nie obyło się bez kawał­ków z początku kariery takich jak “A.B.C.”, “Taba­sko”, czy “Począ­tek”. Wydaje mi się rów­nież, że ŁDZ Orkie­stra z roku na rok gra nieco ina­czej i sta­rają się zbli­żyć brzmie­nie i aranż do tego, co jest grane na albu­mach, choć począt­kowo było zupeł­nie ina­czej. Od jakie­goś czasu Ostry zabiera ze sobą w trasy Zoraka, który na każ­dym kon­cer­cie ma swoje 5 minut by poka­zać, dla­czego był mistrzem beat­boxu i wciąż aspi­ruje do tego tytułu.

Patrząc na cały kon­cert można powie­dzieć tylko, że jest to genial­nie wyre­ży­se­ro­wane wido­wi­sko, w któ­rym wszystko ma swoje miej­sce. Wia­domo gdzie jest budo­wane napię­cie, sam O.S.T.R. wzbo­gaca występy prze­mo­wami mię­dzy kawał­kami, wie jak do nich wpro­wa­dzić, wie kogo wpro­wa­dzić… a przy tym jest wciąż sze­roko uśmiech­nięty, szczery i wia­ry­godny w tym, co robi, a o to w tym wszyst­kim chodzi.

Zdję­cia autor­stwa Miko­łaja Zacha­rowa (zacharow.info).

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Taivan

Adrian, czyli Taivan. Muzyk z zamiłowania, a dziennikarz z powołania. Człowiek wielu skrajności. Chory optymista, zajawkowicz. Chaos to jego naturalne środowisko pracy. Uwielbia wszystkie odcienie czerwieni, muzykę brutalnie mordującą ciszę oraz dobre, zasłyszane historie. Gdyby był czymś innym niż sobą, to pewnie byłby gąbką.

Podobne artykuły

  • Urodzinowy koncert — kolejni artyści
  • CunninLynguists w Krakowie
  • Urodzinowa niespodzianka
  • 2Pac na Coachella 2012
  • Transmisja Coachella 2012!

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny