Kilka miesięcy temu, po krakowskim koncercie Looptroop Rockers, mieliśmy okazję przeprowadzić z Promoe szczerą rozmowę. Sprawdźcie co brodaty weganin ze Szwecji ma do powiedzenia na temat Unii Europejskiej, mainstreamowych mediów oraz skąd tak na prawdę czerpie swoją energię.
O czym marzy dzisiaj profesjonalny marzyciel, taki jak Ty?
Jestem całkiem szczęśliwy z tym co mam. Więc nie marzę o niczym innym w tym momencie. Daliśmy w Krakowie naprawdę dobry koncert, organizatorzy sprawili się świetnie. Jesteśmy ujęci dobrym jedzeniem, nagłośnieniem, ilością ludzi… Jedyną rzeczą, o której marzę teraz jest sen. Przyjechaliśmy prosto z Pragi, wczoraj mieliśmy tylko trzy godziny na sen… Ale myślę, że dziś się wyśpimy, jutro nie musimy wstawać wcześnie, więc myślę, że to marzenie się spełni.
Skąd czerpiecie energię? Wczoraj Praga, jutro Wrocław, potem Tallin – macie naprawdę napakowany kalendarz…
Tak, a z Tallina lecimy do Stanów na dwa tygodnie. Kiedy wrócimy, mamy jeszcze jeden festiwal w Szwecji i dopiero potem trochę odpoczniemy. To był bardzo szalony okres. Dziś przed koncertem byłem wykończony… Ale zazwyczaj, gdy zaczyna grać muzyka, my wchodzimy na scenę, a tłum reaguje…. Właśnie to daje mi energię. Ta kombinacja muzyki i reakcji ludzi daje mi wystarczająco dużo energii, by nie myśleć o zmęczeniu. To zdarza się częściej przed koncertami, gdy podróżujemy z miejsca na miejsce. Wtedy czerpię energię od moich dobrych przyjaciół – Vlady’ego Vargasa i Magnusa – oni dają mi rozrywkę w busach, zawsze się kłócą…
Myślałem, że może to zasługa napoju imbirowo-cytrynowego (Ginger&Lemon)…
Tak! W zasadzie on także dodaje kopa. Pewnie to przez cukier, który się w nim znajduje. Dodaję do niego syrop klonowy. Kiedyś dodawałem miodu, ale słyszałem przez to zażalenia od weganów, więc dodaję właśnie syrop. Jest świetny.
Masz jakieś inne przepisy na wegańskie napoje?
Jasne. Kiedy jestem w domu robię dużo koktajli. Używam blendera — przygotowuję konopne koktajle z miału oraz bulion z orzechów i migdałów. Mieszam je, dodaję każdy rodzaj jedzenia i konopi, a także imbir. Możesz dodać cokolwiek – marchewki, buraki – cokolwiek, cokolwiek! Winogona, ananasy…
OK., wracają do poprzedniego pytania – mam wrażenie, że waszym marzeniem jest jeszcze bardziej międzynarodowa kariera. Kręcicie teledyski w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii…
Tak, jeszcze po jednym w Bangkoku i na Kubie – ale nie są jeszcze gotowe, dopiero się pojawią. Staramy się być totalnie międzynarodowi.
Szwecja jest małym krajem i z rodzajem muzyki jaką robimy, na pewno nie zrobilibyśmy tam kariery. Chcemy szerzyć muzykę i nasz przekaz. Tu nie chodzi o to, by stać się najlepszym w czymkolwiek, ale o to by być tak dobrym, jak tylko możesz.
Pozostańmy przy tym globalnym zagadnieniu. Żyjemy w dobie globalizacji, wasza muzyka jest globalna. Z jednej strony możecie podróżować bez paszportów, a z drugiej — mamy wiele środków kontroli ze strony rządów. Gdybyś miał wybierać: życie w UE — jak teraz, czy życie w świecie bez zasad, jaka byłaby Twoja decyzja?
(śmiech) Ułatwiasz mi wybór. Jasne, że chcę totalne wolności. Nie chcę żadnych granic — są one tylko ludzkim wynalazkiem. Myślę, że chodzi o gospodarkę, która jednych spycha w dół, a innych ciągnie w górę.
Pieprzyć granice! Pieprzyć Unię Europejską! To gówno prawda. Jeśli masz być całkowicie wolny, nie potrzebujesz paszportu. Musimy naprawdę pozbyć się granic z naszych umysłów, żeby poczuć się wolnymi. Więc, jeśli miałbym wybierać – to prosta decyzja.
Tak, z drugiej strony dzięki UE mamy pewną kulturę otwartości w naszych krajach…
Jasne, ale to jest OK tylko dla krajów europejskich, a Europa to nie cały świat. Budujemy teraz olbrzymi mur wokół Europy, który blokuje tu wstęp dla ludzi z Afryki, Azji czy skądkolwiek… Jeśli chodzi tylko o Europę to, tak — jest to dobre… Ale tak naprawdę chodzi o coś więcej.
Możemy obserwować dochodzenie do władzy partii nacjonalistycznych w kolejnych krajach — tak było również w Szwecji — rapujecie o tym w „On Repeat”. Myślisz, że to zagrożenie? Jakie są inne niebezpieczeństwa stojące przed współczesnymi społeczeństwami?
Zapewne największym zagrożeniem jest chciwość. Ludzie są w sanie zrobić wszystko, żeby zdobyć więcej pieniędzy. Są gotowi zabijać swoje siostry i braci. Sprzedawać broń, nie zastanawiając się nawet w jakim celu będzie ona użyta.
Myślę, że to wszystko jest bardzo ze sobą powiązane. Uważam, że skrajnie prawicowy ekstremizm, rosnący w Europie, jest mocno połączony z propagandą przeciw muzułmanom i islamowi. Nie uważam islamu za zagrożenie… A taką postawę prezentują mainstreamowe media – według nich jest on zagrożeniem. Uważam, że prawdziwym niebezpieczeństwem jest to, jak dzielą one społeczeństwa na różne grupy. Napuszczają nas przeciw sobie, mówiąc że ci ludzie tam chcą odebrać Ci wolność, więc musisz iść i ich zabić – więc ludzie robią, to bo myślą, że nie mają innego wyboru. A myślą tak, bo nie są zbyt dobrze wykształceni. Wielu żołnierzy w USA, wywodzi się z uboższych warstw społeczeństwa. Nie znają niczego lepszego. Tak było od zawsze – bogaci ludzie, liderzy manipulują biednymi, napuszczając ich przeciw sobie. To jest prawdziwe niebezpieczeństwo – liderzy są zagrożeniem.
Co z wolnością słowa? Odczuliście kiedykolwiek, że ktoś usiłował ograniczyć waszą wolność wypowiedzi (Wy jako Looptroop)?
Nie byliśmy aż tak ograniczani. Nagraliśmy parę piosenek, które nie trafiły do radia w Szwecji, bo ludzie źle na nie zareagowali. Myślę, że dla nas większym problemem jest dotarcie z naszym przekazem do mediów mainstreamowych. Tam nie ma zbyt wiele przestrzeni na przekaz taki, jak nasz. W mainstreamowym hip-hopie głównymi wartościami są materializm i pieniądze. Jeśli jesteś spoza Szwecji, możesz mówić co chcesz, ale jest trudniej znaleźć ludzi, którzy będą słuchali tego co mówisz, którzy zrozumieją o co ci chodzi.
Muzyka jest kwestią życia i umierania („music is a matter of living and dying”) – czy historię opisane w piosence „Joseph” zdarzyły się naprawdę?
Tak. Pierwsza i druga zwrotka służy tylko temu, żeby podsumować stan rzeczy, które zdarzyły się ludziom w jakiś sposób powiązanym z nami i naszą muzyką. Ostatnia zwrotka jest o ludziach, których poznaliśmy – którzy chcieli popełnić samobójstwo, ale w ostatniej chwili usłyszeli „The struggle continues” i w ostatnim momencie zmienili zdanie.
To zdarzyło się stojąc na torach kolejowych, gdy nadjeżdżał pociąg. Ten utwór to miks różnych historii. Ale dwie pierwsze historie są prawdziwe. Historia Josepha, która wydarzyła się w 2004 roku, mocno nas zainspirowała. Przez siedem lat myśleliśmy o tym, w jaki sposób ją opowiedzieć. To wspaniała rzecz, wiedzieć, że muzyka może mieć aż takie znaczenie dla kogoś. Że ktoś przed śmiercią chce usłyszeć Twój utwór.
Czy to nie wiąże się z wielką odpowiedzialnością za Wasze słowa?
Tak jest, ale każdy na tym świecie ma wielką odpowiedzialność za to co mówi. Osobiście staram się brać odpowiedzialność tak bardzo, jak tylko mogę. Tu nie tylko chodzi o nas — raperów, czy o nas – osoby znane. Nie chodzi o to, że my mamy większą odpowiedzialność. Każdy ją ma! Wszyscy musimy być odpowiedzialni, żeby zmienić świat.
„Don’t hate the media, become the media” – wspomiałeś, że media są zagrożeniem…
Nie media, tylko liderzy, którzy je kontrolują…
Czy nie masz wrażenia, że rap w czasach przed Facebookiem i mediami społecznościowymi był sam w sobie najlepszym medium, jakie miała społeczność hip-hopowa?
Hip-hop jest świetnym medium. Gdy się wciągnąłem w całą tą kulturę, nie potrzebowałem edukacji, żeby brać w nim udział. To bardzo dobry sposób, żeby szerzyć swój przekaz. Ale teraz ludzie są bardziej zainteresowani szybkim zarobieniem pieniędzy i zrobieniem sławy, niż zmienianiem światem w dłuższej perspektywie. A świat się nie zmieni tak długo jak nie my nie będziemy chcieli tej zmiany. Hip-hop jest świetną bronią, ale nie jedyną. Wszystko może być użyte do zmiany sytuacji na świecie. Dla mnie jest to naturalną rzeczą. Odkąd miałem dziesięć lat słuchałem Public Enemy i KRS One’a — ludzi, których polityczny przekaz bardzo mnie inspirował.
A w jaki sposób myślisz media społecznościowe zmienią ludzkość?
To chyba zbyt obszerny temat. Nie potrafię na to odpowiedzieć.
Pytam, bo wasza aktywność w mediach społecznościowych jest bardzo imponująca. Ilu ludzi za Wami stoi? Czy też może robić to samodzielnie?
To tylko my — Looptroop. Osobiście robimy bardzo mało, bo staramy się również robić trochę muzyki… Ale usiłujemy dotrzeć z naszą muzyką także przez ten kanał dystrybucji informacji, bo mnóstwo ludzi spędza tam czas. Chcemy tam być, spotykać ich, rozmawiać z nimi. To najważniejsze. Mamy możliwość spotkać większą grupę ludzi, a kontakt jest bardziej bezpośredni.
Dzięki za wywiad. Czy mógłbyś pozdrowić czytelników Exformers.com?
Jasne. Chciałbym powiedzieć „Cześć!”. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o nas odwiedźcie Looptrooprockers.com i śledźcie nas w social mediach, przyjdźcie na nasz następny koncert, sprawdźcie gdzie gramy, z przyjemnością Was tam spotkam.














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny