Choć Łódź to nie Hradec Kralove, a takiego line-up’u jaki rokrocznie zabawia nas za południową granicą w Polsce zebrać po prostu się nie da, po pierwszych zapowiedziach Hip Hop Areny można śmiało się chełpić — mamy swój mini Hip Hop Kemp.
Jestem pewny, że po latach opowieść zacznę słowami: niczego nieświadomy skręcałem z Zachodniej w Limanowskiego, gdy przestrzeń wokół mnie wypełniły mocne bębny z samego początku kawałka Wu Tang Clanu “Click, click”. Dźwięk smsa nie zwiastował euforii mającej przyjść sekundy później. “Ziom, EPMD, Dilated, CunniLyng w Łodzi.” Kurczę pieczone. Ja Cię smażę. Ale info. Tak rozpoczęła się moja przygoda z Hip Hop Areną 2011, nowiutkim, świeżutkim, wymuskanym tworem sprowadzającym na stadion Startu klasyków rapu z zagranicy i absolutną czołówkę naszego zmęczonego rządowymi zakazami kraju.
Jako iż do domu kawałek miałem już dość krótki, po chwili przeszukiwałem odmęty internetu w poszukiwaniu dalszych wskazówek do rozwiązania nękającej mnie zagadki — jak to się do jasnej cholery stało, że moje ukochane Bałuty ugoszczą Evi’ego, Erica i Parrisha… Żołądkiewicz i Łysio — nie jestem jakimś fanatykiem, ale nazwiska kojarzę, toż to goście, którzy sprowadzili do nas takich tuzów jak Masta Ace, czy M.O.P. “Powoli… zaczęło się wszystko wyjaśniać”, jak leciało na krążku jednego z raperów również na HHA występujących. Historia? Ot kreatywny pomysł, mozolne zbieranie popleczników, zwerbowanie do promocji Ostrego i… sukces gotowy.
Idole Twoich idoli
EPMD
Lajnap powala. Nie ma co tu za dużo się rozwodzić, nazwiska jakie udało się zebrać to postacie znane na całym świecie, będący jednocześnie inspiracją dla kolejnych pokoleń raperów. EPMD czyli Eric i Parrish, ludzie biznesu — każdą kolejną płytę tematycznie ocierali o legendarny “business”, jednocześnie dając temu wyraz w tytułach albumów. Członkowie Def Squadu. Ilość propsów przeliczajcie w gigabajtach.
Dilated Peoples
Evi, Rakaa, Dj Babu. Ludzie w każdym kawałku składający hołd całej kulturze hiphopowej, od graffiti po breakdance. Magiczni w każdym calu, potrafiący bujnąć karkiem każdego, niezależnie od tego co sądzi o truskulowej stronie rapu. Znam gości nie wykraczających poza dorobek artystyczny Flo Ridy, którzy na Mr. Slowflow i spółkę reagują spoconymi dłońmi i rytmicznie kołyszącą się głową.
Atmospehere
Czy jest ktoś kto nie kojarzy Trying to find a balance? Ok, zapraszam ponownie po uzupełnieniu braków. Slug i Art to weterani sceny, twórcy kilku kawałków, które przebiły się do świadomości masowych odbiorców, ale jednocześnie ludzie, o których nie mówi się inaczej, aniżeli “independent”. Wszędzie, gdzie tylko chcecie wyszukać jakichś świeżutkich newsów o grupie, znajdziecie odmieniony na wszystkie możliwe sposoby epitet “niezależny”. Na marginesie chłopaków możecie znać z gry Tony Hawk: Underground 2. Serdecznie polecam.
Cunninlynguists
Will rap for food. Jak dla mnie królowie południa, przed Outkastem i innymi Dirty South’ami. Chłopcy, którzy już w samej nazwie kpią i tworzą kreatywne gierki — przecież cunninlynguists to nic innego jak chytrzy językoznawcy (a przynajmniej tak twierdzi wikipedia), podczas gdy nazwa kojarzy się przede wszystkim z cunnilingus, które oznacza zwyczajnie seks oralny. Chytre, nieprawdaż? No i prawdziwi językoznawcy…
Rodzima czołówka
No ale przecież to nie koniec. Są też polscy raperzy, których normalnie określiłbym mianem supportów, ale jakoś tak… nie wypada. OSTR. Grubson. Mentalni Arystokraci czyli Parias. Hi-Fi Banda. WFD. Do tego same najlepsze koty z łódzkiej sceny i specjalna scena Prosto z wykonawcami pokroju Echinacei czy Pokoju z Widokiem na Wojnę. Całkiem nieźle, jak na jeden koncert, czyż nie? To wszystko zaś w promocyjnej cenie… 120 złotych za najdroższy bilet? Z polem namiotowym? W dniu koncertu? Robi się coraz ciekawiej…
A to jeszcze nie koniec organizacyjnych niespodzianek. Nie dość, że stadion Startu jest położony tak cudownie i prześwietnie jak tylko można sobie wyobrazić organizując koncert plenerowy — stacja tuż za winklem, sympatyczne osiedle i park z drugiej strony, przelotowa droga przecinająca Łódź z północy na południe granicząca z siatką ogradzającą — to jeszcze MPK Łódź specjalnie dla gości przygotuje specjalne autobusy kursujące z obu naszych dworców. Czy to już niebo? Chyba jeszcze nie, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Odliczamy!
Do koncertu pozostał okrągły miesiąc, a występ tych wszystkich asów już teraz dominuje w rozmowach ludzi ze środowiska. Dwie sceny, ponad dwudziestu wykonawców, dwa dni świetnej zabawy i koncertów. Znakomita miejscówka, malowniczo ulokowane miasteczko namiotowe. Oi będzie się działo, a cytując kolejnego klasyka: “Będzie epicko. Rozkurwimy kosmos.”.














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny