Płyta Entera czyli kompendium wiedzy o łodzianach

kbls, 28 grudnia 2011 w kategorii Muzyka

O tym, że Łódź idzie po swoje nie trzeba nikogo spe­cjal­nie prze­ko­ny­wać. Man­tra, którą powta­rzają wszy­scy arty­ści z Mia­sta Włók­nia­rzy wresz­cie zaczyna być wcie­lana w życie za sprawą ambit­nych pro­jektów nie­mal całej sceny. Powró­cił jej wete­ran — Entero!

Płyta członka kul­to­wego w łódzkim światku składu NTK sta­nowi wierne i nie­spo­ty­ka­nie dokładne odbi­cie życia na uli­cach sto­licy Cen­tral­nej Pol­ski. Pomię­dzy Kamie­ni­cami / Liryczny Żywjoł to podróż po mrocz­nych podwór­kach, które choć brudne i zanie­dbane, mają do zaofe­ro­wa­nia sporo war­to­ścio­wych przemyśleń.

Luźne popo­łu­dnia przy jaz­zo­wych dźwiękach

Łódź sły­nie nie tylko z tego, że miłość do hip-hopu nie ma prawa tutaj zgi­nąć. Dla wielu zna­kiem roz­po­znaw­czym mia­sta, z któ­rego i mi przy­szło się wywo­dzić jest jaz­zu­jąca, ewen­tu­al­nie fun­ku­jąca melo­dyjka, pod którą rymo­wane są luźne prze­my­śle­nia, będące owo­cem dłu­gich roz­my­ślań nad życiem w dżun­gli. Tak robi Ostry, tak zda­rza się robić Zeu­sowi, nie ina­czej na swej pły­cie pod­cho­dzi do kwe­stii Entero. Kawałki Pro­sto z kra­iny bram czy Wszystko w swoim cza­sie, ale też Tor­peda oraz Hiphop­kry­zjato nie tylko por­cja solid­nego — jak zawsze — flow i mistrzow­skich, spo­koj­nych beatów Adama Ostrow­skiego, ale także bar­dzo doj­rzałe prze­my­śle­nia. Łódzki mc nie prze­biera w sło­wach i nie sili się na kwie­ci­sty język, lecz naj­prost­szymi środ­kami uło­żo­nymi w potrójne, a nawet poczórne wersy ujmuje sedno, samo cen­trum życio­wych roz­k­mi­nek zwy­czaj­nego chło­paka z kamienicy.

Co ważne, zarówno w Tor­pe­dzie z gościn­nym udzia­łem Gre­sem, jak i we Wszystko w swoim cza­sie z Zora­kiem, pozio­mowi Entera nie ustę­pują goście pasu­jący do kawał­ków nie tylko sty­lem i flow,  ale także tek­stami. Tytu­łowy kawa­łek Pomię­dzy Kamie­ni­cami / Liryczny Żywjoł to już z kolei solowy popis powra­ca­ją­cego po okre­sie mil­cze­nia MC z Łodzi.

Zadzior­ność

Nie­wąt­pli­wie Łódź od wie­ków koja­rzona jest rów­nież z odzie­dzi­czoną po lodzer­men­schach fabry­kanc­kich zadzior­no­ścią, z uni­kalną deter­mi­na­cją i har­do­ścią w codzien­nych dzia­ła­niach. Etos robot­ni­ków, któ­rzy pra­co­wali przez 3/4 doby, by móc utrzy­mać rodzinę, jest w mie­ście wciąż żywy, a obja­wia się także w pyska­tych i dum­nych niczym owi mężo­wie trac­kach z naj­now­szej płyty Entera.

Ostry, nie­malże roc­kowy bit Tur­biny, monu­men­talny i pełen roz­ma­chu Ognia, czy odbie­ga­jący od kli­matu całej płyty Liryczny Roz­pier­dol Stra­te­giczno Tech­niczny ide­al­nie wstrze­li­wują się w nastrój świa­do­mych swo­jej war­to­ści, pew­nych sie­bie łodzian. W tych kawał­kach zresztą Entry gro­ma­dzi więk­szość sceny z tego zapo­mnia­nego przez świat miej­sca w cen­trum Polski.

Green, Kli­ford, Zorak i Afronty w tych dwóch kawał­kach osią­gają poziom znany z ich naj­lep­szych nagry­wek, a ory­gi­nalne głosy i flow sta­no­wią odmianę od chro­po­wa­tego, cha­rak­te­ry­stycz­nego wokalu gospo­da­rza płyty. Wła­ści­ciel Cen­trum Eude­zet Label jako pierw­szy zara­po­wał swoje zwrotki, potem pozo­sta­wia­jąc pole do popisu dla swo­ich kum­pli z osie­dli, któ­rzy w zna­ko­mity spo­sób wzbo­ga­cili album.

Na szcze­gólną uwagę zasłu­guje utwór Ognia, który ma poten­cjał by spa­lać kluby pod­czas kon­certów, a zagrany na odpo­wied­niej wieży momen­tal­nie wywo­łuje ciarki na ple­cach. Zwrotkę życia trza­snął zresztą Zorak, a jego wej­ście w bit przy sło­wach Leci kok­tajl Moło­towa to abso­lutny… roz­pier­dol stra­te­giczno techniczny.

Fason chło­pa­ków z ulicy

To co odróż­nia Entera od innych łódzkich twór­ców to dość obszerne miej­sce na krążku, jakie zostało poświę­cone typowo ulicz­nemu rapowi. Bez­kom­pro­mi­sowe punchline’y, bez zmięk­czeń i auto­cen­zury nie wszyst­kim przy­padną pew­nie do gustu, lecz sta­no­wią z pew­no­ścią war­to­ściowe uroz­ma­ice­nie sceny tego mia­sta, która za sprawą Ostrego, Zeusa, czy Afron­tów, raczej nie koja­rzy się z tego typu utworami.

Następny etap, ale przede wszyst­kim ZiW­PJB sta­no­wiące drugą część Sta­rej Gwar­dii to por­cja poglą­dów, które rzadko utoż­sa­miane są z łódzkim podwór­kiem peł­nym funku i jazzu. Mroczny i nie­po­ko­jący kli­mat towa­rzy­szy także kawał­kowi Stare kamie­nice mają wła­sny tem­pe­ra­ment oraz Jesz­cze Łódka nie zgi­nęła, ukry­temu po utwo­rze Wszystko w swoim cza­sie. W podob­nej atmos­fe­rze utrzy­mane są także Zabój­cze skil­lsy - utwór, który istot­nie należy do naj­bar­dziej zabój­czych kawał­ków albumu. Kli­mat ciem­nych bram Śród­mie­ścia, Pole­sia, czy Bałut leje się z gło­śni­ków naprawdę gęsto, a kolejne nagra­nia sta­no­wią wyśmie­nity sound­track pod nocne spa­cer uli­cami Łodzi.

Choć ta kon­tro­wer­syjna część płyty zasko­czy wielu, nie wyobra­żam sobie by mogło jej zabrak­nąć w twór­czo­ści repre­zen­tanta śród­miej­skiej dżun­gli. Rejony cen­trum Mia­sta Włók­nia­rzy i losy jego miesz­kań­ców są nie­ro­ze­rwal­nie zwią­zane z trzy­ma­niem ulicz­nego fasonu, więc nie wypada ganić Entrego za agre­sywne wersy w sto­sunku do poli­cji, czy rodzi­mych poli­ty­ków. Tym bar­dziej, że jest to udany powrót do korzeni ulicz­nego, łódzkiego rapu zna­nego choćby z nagry­wek Vade­me­cum czy Drim Timu.

Łódzka pozy­cja obowiązkowa

Nie­liczne słab­sze momenty nie prze­sła­niają wyśmie­ni­tej cało­ści, która sta­nowi płytę na wskroś łódzką, prze­siąk­niętą atmos­ferą tego mia­sta w każ­dym momen­cie albumu. Wete­ran sceny wraz z ekipą poka­zuje wszyst­kie twa­rze życia na uli­cach Pole­sia, Bałut, Gór­nej, Widzewa czy Śródmieścia.

Obok głę­bo­kich reflek­sji stoją szczere i pro­sto­li­nijne pun­che, obok mrocz­nego kli­matu kamie­nic mamy typowo łódzki jaz­zowy sznyt. Nie mogłoby być ina­czej, skoro to płyta nagrana z miej­sca nazy­wa­nego mia­stem kon­tra­stów. Ente­rowi udało się spor­tre­to­wać Łódź dokład­nie taką, jaka jest w rze­czy­wi­sto­ści. Za reali­za­cję tego nie­ła­twego zada­nia - cha­peau bas.

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - kbls

Tyrmand opisał go w powieści Zły: Reporter iskra. Reporter widmo. Człowiek, dla którego nie ma drzwi zamkniętych. Dziennikarz, u którego w lewej kieszeni spodni bije puls Łodzi. Oczy i uszy Miasta Włókniarzy. Jednym słowem: Kubuś. Zawsze tam, gdzie mieszka sport, dobra muzyka i klimat jego ukochanych Bałut.

Podobne artykuły

  • Premierowa impreza Wygi wydarzeniem roku?
  • Galeria Urban Forms — sprawdź film
  • W grudniu nie prześpij — poleca Jan Wyga
  • Entepka — Naturalna Tradycja Koneserów
  • Liryczny żywjoł pomiędzy kamienicami — debiut Entera/NTK

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny