Leitmotiv: Melanż!

Aks, 20 marca 2011 w kategorii Muzyka

Po roz­ter­kach zwią­za­nych z pogo­nią za walutą oraz leni­stwem, przy­szedł czas na odro­binę roz­rywki. Dzi­siej­szym moty­wem prze­wod­nim jest melanż pełną gębą, czyli impre­zowe alko­ho­li­zo­wa­nie się lub jego skutki. W pod­su­mo­wa­niu drin­ko­wego kon­kursu z Syro­pem w tle i w roli głów­nej, wcią­gnę­li­śmy Was do zabawy, w wyniku któ­rej powstał niniej­szy ran­king. Pozwo­li­li­śmy sobie uzu­peł­nić go o nasze pro­po­zy­cje.

Nasze typy

Pezet/Noon — A Mie­li­śmy Być Poważni

z albumu “Muzyka Poważna” (Embar­go­Na­gra­nia, 2004)

Łona — Roz­mowy z cutem

z albumu “Nic dziw­nego” (Asfalt Records, 2004)

TC Feat. MC Jakes — Drink

z albumu “Evo­lu­tion” (D-Style Recor­dings, 2007)

Wasze pro­po­zy­cje

Zgło­si­li­ście sporo cie­ka­wych utworów. Łezka w oku zakrę­ciła się przy nume­rze, który zgło­sił repre­zen­tant Łodzi — Olo:

Naj­bar­dziej kla­syczny pol­ski melan­żowy kawa­łek, od 10 lat obo­wiąz­kowy ele­ment każ­dej imprezy. Nie ważne czy poleci: na domówce, w klubie, przy roz­grza­nym grillu w upalny dzień, w samo­cho­dzie albo w słu­chaw­kach w dro­dze na melanż. Zawsze wpro­wa­dza w taki sam impre­zowy nastrój.

Tede — Drin za drinem

z albumu “S.P.O.R.T.” (RRX, 2001)

Olo dorzu­cił od sie­bie jesz­cze jeden numer, któ­rego w tym zesta­wie­niu nie mogli­śmy pominąć.

Pozwo­li­łem sobie jesz­cze na jeden kawa­łek, aby zama­ni­fe­sto­wać swój lokalny patriotyzm.

O.S.T.R ft Afront — LWC

z albumu “Hol­ly­Łódź” (Asfalt Records, 2007)

Adam zapro­po­no­wał nie­śmier­telny numer Dead Ken­ne­dys w bar­dzo cie­ka­wej wersji

Naj­wię­cej oddaje chyba już sam tytuł. :) Polecam

Nouvelle Vague — Too Drunk to Fuck

z albumu “Nouvelle Vague” (Peace­frog, 2004)

Za sprawą Deniora w zesta­wie­niu po raz kolejny poja­wia się Afront. Komen­tarz autora komentarza:

Zwrotkę Jaśka zawsze mam w gło­wie, kiedy wiszę nad muszlą albo zgięty w pół w oknie, woła­jac niedźwiedzia :)

Afront — Dwarazyszama

z albumu “A miało być tak pięk­nie” (Asfalt Records, 2004)

Mocne zakoń­cze­nie zawdzię­czamy czy­tel­ni­kowi ukry­wa­ją­cemu się pod pseu­do­ni­mem Marcus312.

Od razu mi się sko­ja­rzyło. Tele­dysk bar­dziej jako cie­ka­wostka, bo na YT go raczej nie znajdziemy

Pro­digy — Smack my bitch up

z albumu “The fat of the land” (XL, 1997)


A płyta tra­fia w ręce…

Skoro obie­ca­li­śmy nagrodę, to wypa­da­łoby wybrać zwy­cięzcę. Dzięki ser­deczne za udział wszyst­kim uczest­ni­kom — wszyst­kie Wasze pro­po­zy­cje przy­pa­dły nam do gustu.

W nasze łaski wku­pił się naj­bar­dziej (głów­nie chyba dzięki odwo­ła­niom do patrio­ty­zmu lokal­nego)… Olo i w jego ręce poszy­buje egzem­plarz “Szta­jer Selekty”.

Już wkrótce kolejne kon­kursy z nagro­dami, więc zaglą­daj­cie regularnie!

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Aks

Pan Aks zwany Aksiem. Kolekcjoner smaków, degustator chwil. Niepoprawny optymista. Za dnia - chłopaczyna z agencji, wieczorem - bezwstydny eksplorator muzycznych wszechświatów. Niegdyś zadeklarowany leń, dziś cierpi na chroniczny brak czasu. Chudszy niż na to wygląda, wyższy niż byś się spodziewał, młodszy niż wskazują na to jego zakola.

Podobne artykuły

  • Leitmotiv: trochę RATM
  • Premiera wyga.co w łódzkiej Luce
  • Leitmotiv: zima
  • Wyniki, wyniki ogłaszają… czyli rozstrzygnięcie konkursu
  • “Jazz, dwa, trzy” nagrodzone

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny