Koniec żartów. Muzyczne wydarzenie roku? Dla wąskiego grona psychofanów Ortegi Cartel pewnie nawet wydarzenie dekady. Zespół z założenia nie grający koncertów, stanie na scenie wraz z czołówką polskich raperów, którzy zresztą wsparli Patro i Pitera na płycie Lavorama. Będziemy tam.
Znacie takie powiedzenie “miej wyjebane, a będzie ci dane”? Ta studencka mantra dotycząca sesji i zaliczeń zazwyczaj nie znajduje zastosowania w innych dziedzinach, także w muzyce hip-hopowej. Wszyscy zapewniają, że rap to nie zabawa już, że trzeba szlifować skillsy i spinać się, by osiągnąć Mount Everest rozgłośni radiowych i OLIS-u. Każdy robi to na sto procent, każdy walczy o czystość dźwięku, każdy dba o promocję, a w ogóle najlepiej to zaaranżować trasę koncertową i promować płytę w każdym mieście.
Znam jednak jeden zespół, który zawsze miał gdzieś promocję, miał gdzieś wzorce, gwizdał na napięte terminarze i robił swoje po pracy, w piwnicy, gdzie latem chronił się przed upałem, a zimą przed mrozem. Który nigdy nie grał koncertów. Który świadomie i bez spiny pozostawiał swoje utwory nieoszlifowane. Który był naprawdę luźny, który naprawdę zachwycał świeżością. Dlatego jak każdemu lavoholikowi w oku zaszkliła mi się łza, gdy oglądałem rzekomo pożegnalny klip podsumowujący Lavoramę. Jak się okazało to nie był koniec.
Spontaniczna posiadówka czterech twórców zaangażowanych w tworzenie arcydzieła leniwego rapu zaowocowała koncertem, który rozbujał całą Łódź. W trakcie tego występu wykonano bardzo ważny telefon do Kanady, podczas którego Ortega ugięła się i zdecydowała, że w końcu, po całych latach oczekiwania czas na koncert w Polsce. Dopinanie terminów, kompletowanie line up’u i dobór miejscówki schodziło na dalszy plan — panie i panowie, przecież do kraju wracał Ortega Cartel, twórcy LEGENDARNEJ Lavoramy!
16. grudnia w warszawskim klubie Palladium zagrają Lavoholics, czyli Procent, Spinache, Reno i Mielon wsparci przez Ortegę, która z Kanady przywiezie ze sobą także Jesse Maxwella. Kuki Monstah, Emazet, Cezet z Thinkadelica i kilku innych asów uzupełnią rotację, która już teraz daje szansę przebić niesamowite show, jakie odbyło się kilkanaście tygodni temu w łódzkiej Starej Szwalni.
Jeśli jesteś Lavoholikiem, nie może Cię tam zabraknąć. Kanadyjska zima, polski jazz — nie mamy zamiaru tego przegapić!














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny