Entero: Łódzki rap jest bardzo zadziorny

Smok, 4 listopada 2011 w kategorii Muzyka

Każdy świa­domy słu­chacz rapu powi­nien znać czło­wieka o ksywce Entero. Cho­dząca legenda pol­skiej sceny. Jeden z zało­ży­cieli składu NTK, głów­no­do­wo­dzacy Cen­trum Eude­zet Label, a już nie­długo debiu­tant ze swoim solo­wym krąż­kiem. Chcesz nad­ro­bić zale­gło­ści? Prze­czy­taj ten wywiad.

Zaczy­namy z gru­bej rury: jakie masz plany na naj­bliż­sze mie­siące? Na całej łódzkiej sceny widać oży­wie­nie, czy zamie­rzasz dołą­czyć do Wal­lesa, Jaśka, Kasiny…

Tak, oczy­wi­ście. Widzisz, łódzka scena była do pew­nego momentu bar­dzo her­me­tyczną sceną, ale w końcu się to zmie­nia. Są do tego warunki. Dużo się zmie­niło, powstają nowe stu­dia, roz­wi­jają się ist­nie­jące, powstaną pew­nie jesz­cze następne. Powstało Cen­trum Eude­zet Label. Rynek jest, że tak powiem, “nienasycony”.

A wra­ca­jąc do Ciebie?

Już nie­długo wyj­dzie moja solówka, wła­śnie ją koń­czę. No i powstają płyty wszyst­kich innych człon­ków Cen­trum Eude­zet Label — mię­dzy innymi: Boneza, czyli naszej sek­cji freestyle’owej, K3’ego, Chiko, Mamry, Gali­ma­tias Squ­adu . Pro­du­cenc­kie Clockwork’a i Salvare’a też są na hory­zon­cie . No i super­ko­lek­tywu beat­bo­xer­skiego Sound­bu­sters, który robi naprawdę nie­złą sieczkę. Wkrótce zaczniemy ich pro­mo­wać spe­cjal­nie do tego przy­go­to­wy­wa­nym klipem.

I ci wszy­scy ludzie na raz szy­kują płyty?

Tak. Ale nie ma żadnego przy­musu. Jest to label zało­żony bar­dzo po przy­ja­ciel­sku. Nie mamy tu ciśnie­nia na sie­bie. Celowo swoją płytę wydaję jako pierw­szy, żeby wszyst­kich błę­dów nauczyć się na sobie. Sami przy­zna­cie, że to jest naj­lep­szy sposób.

Jak już jeste­śmy przy Cen­trum Eude­zet Label to nie można zadać pyta­nia, dla­czego ta wytwór­nia w ogóle powstała?

Po pierw­sze: to miej­sce samo sobie zasłu­żyło, by coś takiego powstało. Po dru­gie: Musiało powstać. Prę­dzej, czy póź­niej, ale musiało. No i powstało. Stąd nazwa, naj­prost­sza jaka może być. Bo leży w cen­trum ŁDZ i jest labe­lem. Spraw­dzaj­cie CentrumEudezetLabel.com. Znaj­dzie­cie nas też na Facebook’u .

Ini­cja­tywa wyszła od Ciebie?

Tak, ode mnie. Ale wszy­scy bar­dzo szybko to pod­chwy­cili. Jest dużo ludzi, któ­rzy chcie­liby do nas dołą­czyć, ale na razie skład jest zamknięty. Na pewno jesz­cze będziemy przyj­mo­wać nowych człon­ków, ale na razie zaczy­namy tak jak jest. Gdyby nie zajawka ludzi, to ten label by nie powstał. Ale jest sporo osób, które chcą go współ­two­rzyć. Nic wię­cej nam nie potrzeba, to dla nas już jest sukces.

Czy od razu po powro­cie z Anglii (Entero przez kilka lat prze­by­wał poza kra­jem, wró­cił ok. 2 lata temu – przyp. red.) mia­łeś pomysł na zało­że­nie wytwórni?

Mia­łem jesz­cze wcze­śniej. Ale wtedy dopiero zaczą­łem się orien­to­wać. Docho­dzić jaki i gdzie, po co, dla­czego. I w końcu zaczą­łem go two­rzyć. Musisz mieć na uwa­dze, że to jesz­cze nie jest dzia­ła­jący w pełni label. Cho­ciaż już ciężko zapier­da­lamy (śmiech). Widać to w paru kli­pach w inter­ne­cie i na pły­tach, które powstają. Będzie moja płyta, będzie płyta Kaczego, nasz mik­stejp Nie Łódź się, który będziemy wyda­wać co pół roku. Doszli­śmy do momentu, kiedy odci­namy kupony i jedziemy dalej z tema­tem . Kie­dyś trzeba było cze­kać, być sko­lej­ko­wa­nym w jakimś stu­diu, pła­cić za nie. A teraz tego nie ma. Teraz mogę napić się her­baty w nocy, dostać przy­pływ weny i zacząć od razu nagry­wać (jedno ze stu­diów CEL znaj­duje się w miesz­ka­niu Entera — przyp. red.)

Na jakim eta­pie jest Twoje solo i co możesz zdra­dzić naszym czytelnikom?

Jest na eta­pie koń­co­wym. Ukaże się wkrótce. Nie chce sypać datami, ale do końca pierw­szego tygo­dnia listo­pada wszy­scy powinni się już dowie­dzieć. Mamy już pra­wie wszystko gotowe. Gres koń­czy maste­ring, skła­damy final­nie okładkę. A samą gra­fikę stwo­rzył gość z Pozna­nia, a w ogóle z Kutna, który jest świet­nym gra­fi­cia­rzem i bar­dzo go pozdrawiam.

A czy płyta będzie tak samo łódzka jak utwory, które już wypu­ści­łeś? Bo jak na razie Łódź, aż się z nich wylewa.

Będzie aż kipiała Łodzią i kli­ma­tem kamie­nic. Z cen­trum Łodzi nie było jesz­cze rapera, który się wybił. Choć samo poję­cie wybił jest śmieszne w tym kraju. Tutaj jest paru kon­kret­nych zawod­ni­ków, mamy co robić. Cały czas nagry­wamy, czyli jedziemy z tym koksem.

Czy na two­jej pły­cie poja­wią się jacyś goście?

Oczy­wi­ście. Przede wszyst­kim w 99% wypro­du­ko­wał ją Ostry. Jeden bit nie jest jego, zro­bił go team pro­du­cencki z Holan­dii o nazwie Kil­ling Skills. Zachę­cam do zapo­zna­nia się z nimi. Aku­rat na tym kawałku poja­wią się Afronci. Z innych gości na pewno pojawi się jeden czło­nek CEL, który aku­rat nie jest z Łodzi, tylko z Brzegu. Nazywa się Cloc­kwork, współ­pro­du­ko­wał teraz płytę Zkiw­boya, która wyszła nie­dawno. Oprócz tego jest jesz­cze świet­nym rape­rem, więc zapro­si­łem go na moją płytę. No i nawi­jamy do bitu O.S.T.R.a kawa­łek o tytule Łódź przy Brzegu. Ze skrat­chami DJ BRK. Poza tym na pły­cie poja­wiają się repre­zen­tanci mojej rodzi­mej ekipy plus np Green. Jest też parę cie­ka­wych niespodzianek .

Może zmieńmy tro­chę temat. Skąd te skity na Łódzkich Gawe­dach?

Bo ja i Wal­les jeste­śmy ciężko cho­rzy! Oczy­wi­ście w ten naj­zdrow­szy spo­sób (śmiech). Myślę, że go po pro­stu taka bania naszła i tak od czapy to napi­sał. Pew­nie ktoś mu to pod­su­nął i zadzia­łało to na niego jak płachta na byka. A co do mnie… Po pro­stu Wal­les zapro­sił mnie do stu­dia. Wpa­dłem tam, nagra­li­śmy dobra pompę. Z resztą jak widać na załą­czo­nym obrazku.

Będziemy mogli usły­szeć Cię na jakichś innych featu­rin­gach w nie­da­le­kiej przyszłości?

Oczy­wi­ście. Już nie­długo wycho­dzi płyta Aloha 40%. Będziemy tam w kawałku jako jedni z repre­zen­tan­tów łódzkiej sceny. A kon­kret­niej ja,Green, Zorak, Kli­ford, no i scrat­che od DJa Cube’a. Oprócz tego mnó­stwo innych pro­jek­tów. Mam wielu zna­jo­mych i każdy coś ode mnie chce. Trzeba pocze­kać chwilkę i to wszystko zacznie wychodzić.

Entepka – pro­jekt, który wycho­dzi już na dniach. W roz­mo­wach z innymi skła­dami o nagry­wa­niu płyt, jako naj­więk­szy pro­blem naj­czę­ściej wystę­puje zebra­nie składu do kupy. Jak to jest w przy­padku NTK?

W jakimś sen­sie był taki pro­blem, ale nie aż tak wielki. Mamy taryfę ulgową. Ja mam stu­dio, Maru ma stu­dio (MarA­tlon Stu­dio — przyp. red.). A my tak czy siak spo­ty­kamy się dwa razy w tygo­dniu. Jeste­śmy paczką przy­ja­ciół od bar­dzo wielu lat i mamy powód do spo­tkań. Poza tym to chce nam się robić. Mamy wielką potrzebę napier­da­la­nia rapu. Proste.

Wyda­li­ście Entepkę w bar­dzo limi­to­wa­nym nakła­dzie, tylko 100 sztuk.

Cała ta płyta jest na total­nym paten­cie. Mie­li­śmy taką bombę, z resztą czę­sto mamy takie bomby. Wszystko jest utrzy­mane w stylu bro­wa­ro­wym. Pod­je­cha­li­śmy pod to, po czym poprze­krę­ca­li­śmy swoje ksywki. Jak nie trudno się domy­ślić, przy wymy­śla­niu tego mie­li­śmy nie­złą bekę i zaje­bi­ście się nam to roz­k­mi­niało. Roz­k­mi­ni­li­śmy wszystko, zro­bi­li­śmy płytę. Faj­nie jest nagry­wać krążki, ot tak sobie, ale my zro­bi­li­śmy płytę kon­cep­cyjną. Jeste­śmy z niej bar­dzo dumni. Nie udało nam się jesz­cze cze­goś takiego zro­bić. Bo mimo tego, że jest to kolek­tyw i każdy coś gdzieś sobie two­rzy, to taka płyta nam się nie udała. Każdy jest solowo, na bicie innego pro­du­centa. Ja na przy­kład nagra­łem się na bicie Neka, a jest to facet, który wypro­du­ko­wał pierw­szą płytę NTK.

Przy tak małym nakła­dzie płyty, macie naprawdę ogromna pro­mo­cję w internecie.

To też był nie­zły spon­tan. Wcale się przy tym nie spi­na­li­śmy. Poszło hasło, że robimy to czy tamto. Zro­bi­li­śmy akcję z miej­sca, roz­k­mi­ni­li­śmy temat, a przy oka­zji znowu mie­li­śmy nie­złą bekę.

A nie boicie się, że jest to nie­wy­ko­rzy­stany poten­cjał? Bo więk­szy nakład też by się roz­szedł bez problemu.

Spo­koj­nie. Wszystko w swoim cza­sie (śmiech). Poza tym, to nie jest tak, że mamy tylko 100 sztuk. Mamy znacz­nie wię­cej, jeśli będzie takie zapo­trze­bo­wa­nie, to każdy dosta­nie swoją Entepkę. Choć ta stówa na sprze­daż poszła w parę godzin. Już zamó­wi­li­śmy dodruk. Mamy z tego wielką radochę.

Okładka i trac­kli­sta Entepki poja­wiły się dość wcze­śnie w inter­ne­cie. Chcie­li­ście zmu­sić inter­nau­tów do roz­k­mi­nia­nia, jacy człon­ko­wie NTK poja­wią się na płycie?

Po raz kolejny zupełny spon­tan. Nie zro­bi­li­śmy tego z pre­me­dy­ta­cją. A, że nam tak wyszło…

Napad na Bar to jakiś fol­low up do …na bankNie­od­wra­cal­nych tek­stów…?

Tak. Nawet podob­nie są nagrane te kawałki. Ale trzeba też zazna­czyć, że Napad na bar znaj­duje się poza Entepką, to jest taki bonus. Trzy ostat­nie numery poja­wiają się też na innych, gościn­nych pro­jek­tach. Wyszło to przy oka­zji naszej współ­pracy z MaxFlo­Rec, Gru­bymi Join­tami i nie tylko.

Jako NTK na pły­cie zade­biu­to­wa­li­ście dopiero w 2009 roku krąż­kiem Nie­od­wra­calne Tek­sty Kre­ślone Na Twar­dym Kar­to­nie, choć na sce­nie jeste­ście znacz­nie dłu­żej. Czy będzie­cie chcieli teraz zacho­wać jakąś regu­lar­ność nagry­wa­nia płyt?

Na pewno. Teraz będzie coraz wię­cej pro­duk­cji spod szyldu NTK. Szy­kuję się dużo świet­nych pro­duk­cji. Nie mogę wam jesz­cze o wielu powie­dzieć, rozu­mie­cie. Ale będą po pro­stu zajebiste.

Czy teraz jeste­ście już nasta­wieni tylko na robie­nie rapu, czy nadal dzia­ła­cie we wszyst­kich gałę­ziach hiphopu?

Zde­cy­do­wa­nie. Poza tym sami żyjemy bar­dzo hipho­powo. Jeste­śmy ekipą, która dum­nie repre­zen­tuje każdy z elementów .

A pro­pos dużej ekipy. Co to za goście z Bra­zy­lii w waszym składzie?

Nova 10 Ordem. Cie­kawa histo­riia. W skró­cie wygląda to tak, że TEK pro­wa­dzi mię­dzy­na­ro­dową szkołę Capo­eiry. Wspól­pra­cuje z wie­loma ludzmi z całego świata, w tym też z Bra­zy­lii . Parę lat temu pole­ciał tam ktoś od nas i poznał tą ekipę , usta­wił się z nimi że oni tam kleją NTK a my tutaj ich i jest baja (śmiech).

Czy jako NTK kon­ty­nu­uje­cie współ­pracę z MaxFlo?

Oczy­wi­ście . Znamy się od lat i jeste­śmy dumni z tego, że możemy współ­pra­co­wać z Maxflo .

Poga­da­li­śmy o pla­nach i o pły­tach, ale chcie­li­śmy poru­szyć jesz­cze jedną ważną kwe­stię. Opo­wiedz nam, jak to wszystko się zaczęło te 15 lat temu? Jak powstało NTK?

Myślę, że jest to przede wszyst­kim kwe­stia miej­sca zamiesz­ka­nia. Jeśli mamy wró­cić do korzeni, to wtedy nie przy­cho­dziło nam do głowy, żeby porów­ny­wać się z kimś innym. Wtedy to był impuls, głód two­rze­nia. Może nawet nie wie­dzie­li­śmy, że to jest hiphop… Potem coś zaczęło się dziać na MTV i zro­bił się taki bum w naszym kraju. Ja się cie­szę, że mogłem to wszystko obser­wo­wać na żywo. Bo teraz ten cały hiphop zakrę­cił kółko i znów zaczy­namy od nowa. Scena odmu­liła się od róż­nych fej­ków, słu­cha­cze już wie­dzą co jest dobre, a co jest gów­niane. Wcze­śniej to nie było takie oczy­wi­ste. A wra­ca­jąc do począt­ków NTK — 15 lat temu zaczy­na­li­śmy od zbie­ra­nia się, gra­li­śmy w zośki itp. Non stop prze­wi­jała się grupa ludzi. Nic nie było prze­my­ślane, wyszło samo. Myślę, że wszystko przez to, że mamy tak świetną ekipę.

Powie­dzia­łeś, że histo­ria zato­czyła koło. Widać to też w powro­cie do idei wyda­wa­nia singli.

Stary, my chcemy iść jesz­cze dalej! Będziemy sprze­da­wać płyty z bagaż­nika! To jest piękna rzecz. Ale trzeba pod­kre­ślić, że to nie jest stara szkoła. To jest nowa szkoła, czasy się zmie­niają i jeste­śmy tego świa­domi. Wra­camy tro­chę do korzeni, żeby poprze­sta­wiać tro­chę w gło­wach dzie­cia­kom. Żeby zro­zu­miały, że wła­śnie tak jest dobrze. Może na tej bazie nowa szkoła będzie jesz­cze lep­sza? Cho­dzi o to, żeby było miło, jak powie­dział Bolec (śmiech)

Czy w Łodzi rośnie liczba osób zain­te­re­so­wa­nych rapem? Na Hip Hop Are­nie w czerwcu fre­kwen­cja wyglą­dała słabo, a już na kon­cer­cie Wygi w paź­dzier­niku był cał­kiem nie­zły tłum. Z czego to może wynikać?

Nie wiem. Przez 10 lat w Łodzi był taki festi­wal. Na początku nazy­wał się Meeting of Sty­les, następ­nie zmie­nił nazwę na Outline Colour Festi­val. Tego festi­walu nie­stety już nie ma, myślę, że zwią­zana z nim kul­tura została tro­chę zako­pana. W tej chwili ma już sta­tus legendy i nie­do­ści­gnio­nego wzorca. To jakoś nakrę­cało ludzi. Nie mogę go porów­ny­wać do innych festi­wali i małych kon­cer­tów. Mogę tylko powie­dzieć, że zgro­ma­dze­nie przez Wygę takiej publicz­no­ści nikogo nie dziwi, łącznie z wami. Wyga jest bom­bo­wym rape­rem, chło­paki świet­nie grają.

Będziesz na pły­cie Wygi?

Tego jesz­cze nie wiem. Ale wiem, że Wyga będzie na mojej. Razem z Kasiną jako Afronci. Jasiek z Kasem poja­wią się też na Nie Łódź Się cz. 1. W sumie to pojawi się tam cała łódzka scena. To będzie taki mate­riał, że łeb wszyst­kim wybuch­nie (śmiech).

Zaczy­na­li­ście jako NTK równo z Ostrym, czy z Afron­tami. To są już bar­dzo uznane firmy, szcze­gól­nie O.S.T.R., a NTK sze­roko znane jest tylko w Łodzi.

Głów­nie dzięki temu, ze my cały czas jeste­śmy obecni tutaj, w śród­mie­ściu. Zawsze się tu zbie­ramy week­en­dami. Poza tym całe mia­sto tym żyje. A jak byś popy­tał ludzi ze sceny hipho­po­wej, to my wiemy o sobie dużo. Tam nas dobrze znają. Już tyle razem prze­szli­śmy, że każdy wie o każ­dym to co trzeba.

Według Cie­bie jak powi­nien wyglą­dać łódzki rap? Tak jak u was, powi­nien to być taki styl z zębem?

Myślę, że cały łódzki rap jest bar­dzo zadziorny. Nie dajemy sobie w kaszę dmu­chać i robimy swoje. A przy oka­zji nasz styl jest bar­dzo inte­li­gentny. No i ma to pier­dol­nię­cie. Wszystko w jed­nym. Uni­kalny łódzki styl – tak to można nazwać.

Mimo, że łódzkie środo­wi­sko hipho­powe trzyma się bli­sko, to widać mię­dzy wami pewien roz­strzał. Uśpione Mia­sto na Widze­wie, wy na Śród­mie­ściu, Afronci na Teofilowie.

Tak to jest, wszy­scy sie­dzą u sie­bie (śmiech). Ale czę­sto się spo­ty­kamy, razem two­rzymy tę scenę i przy oka­zji się świet­nie bawimy. No i w sumie — wszy­scy jeste­śmy przy­ja­ciółmi. Znamy się już tyle lat, że to musiało się tak skończyć.

W takim razie, dla­czego nie ma w Łodzi już takich wyda­rzeń, jak Jam Ses­sion na placu wol­no­ści, które swo­jego czasu orga­ni­zo­wał Zorak z Turim?

Nie­wy­klu­czone, że kie­dyś coś takiego zro­bimy. Teraz jest opcja na robie­nie innych rzeczy.

A jakieś wspólne koncerty?

Od kon­certu Wygi w Impro­wi­za­cji to wszystko się pozmie­nia. Będzie jesz­cze nie raz jakaś zaje­bi­sta impreza. Już pla­nuję imprezę cykliczną sygno­waną przez Cen­trum Eude­zet Label. Będziemy to wszystko robić na bie­żąco. Dzia­łamy szybko, nie pier­do­limy się w tańcu jak jakiś Bur­ne­ika (śmiech).

Roz­ma­wiali: kbls & Smok

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Smok

Wychowany w blokach. Codziennie rano chodzi po bułki do sklepu. Nie zna się na niczym, ale próbuje udawać, że jest zupełnie inaczej. Swoje upośledzenia próbuje równoważyć cynizmem i niezbyt ostrym dowcipem. Nałagowy gracz w FIFE.

Podobne artykuły

  • Premierowa impreza Wygi wydarzeniem roku?
  • Płyta Entera czyli kompendium wiedzy o łodzianach
  • Galeria Urban Forms — sprawdź film
  • W grudniu nie prześpij — poleca Jan Wyga
  • Entepka — Naturalna Tradycja Koneserów

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny