Każdy świadomy słuchacz rapu powinien znać człowieka o ksywce Entero. Chodząca legenda polskiej sceny. Jeden z założycieli składu NTK, głównodowodzacy Centrum Eudezet Label, a już niedługo debiutant ze swoim solowym krążkiem. Chcesz nadrobić zaległości? Przeczytaj ten wywiad.
Zaczynamy z grubej rury: jakie masz plany na najbliższe miesiące? Na całej łódzkiej sceny widać ożywienie, czy zamierzasz dołączyć do Wallesa, Jaśka, Kasiny…
Tak, oczywiście. Widzisz, łódzka scena była do pewnego momentu bardzo hermetyczną sceną, ale w końcu się to zmienia. Są do tego warunki. Dużo się zmieniło, powstają nowe studia, rozwijają się istniejące, powstaną pewnie jeszcze następne. Powstało Centrum Eudezet Label. Rynek jest, że tak powiem, “nienasycony”.
A wracając do Ciebie?
Już niedługo wyjdzie moja solówka, właśnie ją kończę. No i powstają płyty wszystkich innych członków Centrum Eudezet Label — między innymi: Boneza, czyli naszej sekcji freestyle’owej, K3’ego, Chiko, Mamry, Galimatias Squadu . Producenckie Clockwork’a i Salvare’a też są na horyzoncie . No i superkolektywu beatboxerskiego Soundbusters, który robi naprawdę niezłą sieczkę. Wkrótce zaczniemy ich promować specjalnie do tego przygotowywanym klipem.
I ci wszyscy ludzie na raz szykują płyty?
Tak. Ale nie ma żadnego przymusu. Jest to label założony bardzo po przyjacielsku. Nie mamy tu ciśnienia na siebie. Celowo swoją płytę wydaję jako pierwszy, żeby wszystkich błędów nauczyć się na sobie. Sami przyznacie, że to jest najlepszy sposób.
Jak już jesteśmy przy Centrum Eudezet Label to nie można zadać pytania, dlaczego ta wytwórnia w ogóle powstała?
Po pierwsze: to miejsce samo sobie zasłużyło, by coś takiego powstało. Po drugie: Musiało powstać. Prędzej, czy później, ale musiało. No i powstało. Stąd nazwa, najprostsza jaka może być. Bo leży w centrum ŁDZ i jest labelem. Sprawdzajcie CentrumEudezetLabel.com. Znajdziecie nas też na Facebook’u .
Inicjatywa wyszła od Ciebie?
Tak, ode mnie. Ale wszyscy bardzo szybko to podchwycili. Jest dużo ludzi, którzy chcieliby do nas dołączyć, ale na razie skład jest zamknięty. Na pewno jeszcze będziemy przyjmować nowych członków, ale na razie zaczynamy tak jak jest. Gdyby nie zajawka ludzi, to ten label by nie powstał. Ale jest sporo osób, które chcą go współtworzyć. Nic więcej nam nie potrzeba, to dla nas już jest sukces.
Czy od razu po powrocie z Anglii (Entero przez kilka lat przebywał poza krajem, wrócił ok. 2 lata temu – przyp. red.) miałeś pomysł na założenie wytwórni?
Miałem jeszcze wcześniej. Ale wtedy dopiero zacząłem się orientować. Dochodzić jaki i gdzie, po co, dlaczego. I w końcu zacząłem go tworzyć. Musisz mieć na uwadze, że to jeszcze nie jest działający w pełni label. Chociaż już ciężko zapierdalamy (śmiech). Widać to w paru klipach w internecie i na płytach, które powstają. Będzie moja płyta, będzie płyta Kaczego, nasz mikstejp Nie Łódź się, który będziemy wydawać co pół roku. Doszliśmy do momentu, kiedy odcinamy kupony i jedziemy dalej z tematem . Kiedyś trzeba było czekać, być skolejkowanym w jakimś studiu, płacić za nie. A teraz tego nie ma. Teraz mogę napić się herbaty w nocy, dostać przypływ weny i zacząć od razu nagrywać (jedno ze studiów CEL znajduje się w mieszkaniu Entera — przyp. red.)
Na jakim etapie jest Twoje solo i co możesz zdradzić naszym czytelnikom?
Jest na etapie końcowym. Ukaże się wkrótce. Nie chce sypać datami, ale do końca pierwszego tygodnia listopada wszyscy powinni się już dowiedzieć. Mamy już prawie wszystko gotowe. Gres kończy mastering, składamy finalnie okładkę. A samą grafikę stworzył gość z Poznania, a w ogóle z Kutna, który jest świetnym graficiarzem i bardzo go pozdrawiam.
A czy płyta będzie tak samo łódzka jak utwory, które już wypuściłeś? Bo jak na razie Łódź, aż się z nich wylewa.
Będzie aż kipiała Łodzią i klimatem kamienic. Z centrum Łodzi nie było jeszcze rapera, który się wybił. Choć samo pojęcie wybił jest śmieszne w tym kraju. Tutaj jest paru konkretnych zawodników, mamy co robić. Cały czas nagrywamy, czyli jedziemy z tym koksem.
Czy na twojej płycie pojawią się jacyś goście?
Oczywiście. Przede wszystkim w 99% wyprodukował ją Ostry. Jeden bit nie jest jego, zrobił go team producencki z Holandii o nazwie Killing Skills. Zachęcam do zapoznania się z nimi. Akurat na tym kawałku pojawią się Afronci. Z innych gości na pewno pojawi się jeden członek CEL, który akurat nie jest z Łodzi, tylko z Brzegu. Nazywa się Clockwork, współprodukował teraz płytę Zkiwboya, która wyszła niedawno. Oprócz tego jest jeszcze świetnym raperem, więc zaprosiłem go na moją płytę. No i nawijamy do bitu O.S.T.R.a kawałek o tytule Łódź przy Brzegu. Ze skratchami DJ BRK. Poza tym na płycie pojawiają się reprezentanci mojej rodzimej ekipy plus np Green. Jest też parę ciekawych niespodzianek .
Może zmieńmy trochę temat. Skąd te skity na Łódzkich Gawedach?
Bo ja i Walles jesteśmy ciężko chorzy! Oczywiście w ten najzdrowszy sposób (śmiech). Myślę, że go po prostu taka bania naszła i tak od czapy to napisał. Pewnie ktoś mu to podsunął i zadziałało to na niego jak płachta na byka. A co do mnie… Po prostu Walles zaprosił mnie do studia. Wpadłem tam, nagraliśmy dobra pompę. Z resztą jak widać na załączonym obrazku.
Będziemy mogli usłyszeć Cię na jakichś innych featuringach w niedalekiej przyszłości?
Oczywiście. Już niedługo wychodzi płyta Aloha 40%. Będziemy tam w kawałku jako jedni z reprezentantów łódzkiej sceny. A konkretniej ja,Green, Zorak, Kliford, no i scratche od DJa Cube’a. Oprócz tego mnóstwo innych projektów. Mam wielu znajomych i każdy coś ode mnie chce. Trzeba poczekać chwilkę i to wszystko zacznie wychodzić.
Entepka – projekt, który wychodzi już na dniach. W rozmowach z innymi składami o nagrywaniu płyt, jako największy problem najczęściej występuje zebranie składu do kupy. Jak to jest w przypadku NTK?
W jakimś sensie był taki problem, ale nie aż tak wielki. Mamy taryfę ulgową. Ja mam studio, Maru ma studio (MarAtlon Studio — przyp. red.). A my tak czy siak spotykamy się dwa razy w tygodniu. Jesteśmy paczką przyjaciół od bardzo wielu lat i mamy powód do spotkań. Poza tym to chce nam się robić. Mamy wielką potrzebę napierdalania rapu. Proste.
Wydaliście Entepkę w bardzo limitowanym nakładzie, tylko 100 sztuk.
Cała ta płyta jest na totalnym patencie. Mieliśmy taką bombę, z resztą często mamy takie bomby. Wszystko jest utrzymane w stylu browarowym. Podjechaliśmy pod to, po czym poprzekręcaliśmy swoje ksywki. Jak nie trudno się domyślić, przy wymyślaniu tego mieliśmy niezłą bekę i zajebiście się nam to rozkminiało. Rozkminiliśmy wszystko, zrobiliśmy płytę. Fajnie jest nagrywać krążki, ot tak sobie, ale my zrobiliśmy płytę koncepcyjną. Jesteśmy z niej bardzo dumni. Nie udało nam się jeszcze czegoś takiego zrobić. Bo mimo tego, że jest to kolektyw i każdy coś gdzieś sobie tworzy, to taka płyta nam się nie udała. Każdy jest solowo, na bicie innego producenta. Ja na przykład nagrałem się na bicie Neka, a jest to facet, który wyprodukował pierwszą płytę NTK.
Przy tak małym nakładzie płyty, macie naprawdę ogromna promocję w internecie.
To też był niezły spontan. Wcale się przy tym nie spinaliśmy. Poszło hasło, że robimy to czy tamto. Zrobiliśmy akcję z miejsca, rozkminiliśmy temat, a przy okazji znowu mieliśmy niezłą bekę.
A nie boicie się, że jest to niewykorzystany potencjał? Bo większy nakład też by się rozszedł bez problemu.
Spokojnie. Wszystko w swoim czasie (śmiech). Poza tym, to nie jest tak, że mamy tylko 100 sztuk. Mamy znacznie więcej, jeśli będzie takie zapotrzebowanie, to każdy dostanie swoją Entepkę. Choć ta stówa na sprzedaż poszła w parę godzin. Już zamówiliśmy dodruk. Mamy z tego wielką radochę.
Okładka i tracklista Entepki pojawiły się dość wcześnie w internecie. Chcieliście zmusić internautów do rozkminiania, jacy członkowie NTK pojawią się na płycie?
Po raz kolejny zupełny spontan. Nie zrobiliśmy tego z premedytacją. A, że nam tak wyszło…
Napad na Bar to jakiś follow up do …na bank z Nieodwracalnych tekstów…?
Tak. Nawet podobnie są nagrane te kawałki. Ale trzeba też zaznaczyć, że Napad na bar znajduje się poza Entepką, to jest taki bonus. Trzy ostatnie numery pojawiają się też na innych, gościnnych projektach. Wyszło to przy okazji naszej współpracy z MaxFloRec, Grubymi Jointami i nie tylko.
Jako NTK na płycie zadebiutowaliście dopiero w 2009 roku krążkiem Nieodwracalne Teksty Kreślone Na Twardym Kartonie, choć na scenie jesteście znacznie dłużej. Czy będziecie chcieli teraz zachować jakąś regularność nagrywania płyt?
Na pewno. Teraz będzie coraz więcej produkcji spod szyldu NTK. Szykuję się dużo świetnych produkcji. Nie mogę wam jeszcze o wielu powiedzieć, rozumiecie. Ale będą po prostu zajebiste.
Czy teraz jesteście już nastawieni tylko na robienie rapu, czy nadal działacie we wszystkich gałęziach hiphopu?
Zdecydowanie. Poza tym sami żyjemy bardzo hiphopowo. Jesteśmy ekipą, która dumnie reprezentuje każdy z elementów .
A propos dużej ekipy. Co to za goście z Brazylii w waszym składzie?
Nova 10 Ordem. Ciekawa historiia. W skrócie wygląda to tak, że TEK prowadzi międzynarodową szkołę Capoeiry. Wspólpracuje z wieloma ludzmi z całego świata, w tym też z Brazylii . Parę lat temu poleciał tam ktoś od nas i poznał tą ekipę , ustawił się z nimi że oni tam kleją NTK a my tutaj ich i jest baja (śmiech).
Czy jako NTK kontynuujecie współpracę z MaxFlo?
Oczywiście . Znamy się od lat i jesteśmy dumni z tego, że możemy współpracować z Maxflo .
Pogadaliśmy o planach i o płytach, ale chcieliśmy poruszyć jeszcze jedną ważną kwestię. Opowiedz nam, jak to wszystko się zaczęło te 15 lat temu? Jak powstało NTK?
Myślę, że jest to przede wszystkim kwestia miejsca zamieszkania. Jeśli mamy wrócić do korzeni, to wtedy nie przychodziło nam do głowy, żeby porównywać się z kimś innym. Wtedy to był impuls, głód tworzenia. Może nawet nie wiedzieliśmy, że to jest hiphop… Potem coś zaczęło się dziać na MTV i zrobił się taki bum w naszym kraju. Ja się cieszę, że mogłem to wszystko obserwować na żywo. Bo teraz ten cały hiphop zakręcił kółko i znów zaczynamy od nowa. Scena odmuliła się od różnych fejków, słuchacze już wiedzą co jest dobre, a co jest gówniane. Wcześniej to nie było takie oczywiste. A wracając do początków NTK — 15 lat temu zaczynaliśmy od zbierania się, graliśmy w zośki itp. Non stop przewijała się grupa ludzi. Nic nie było przemyślane, wyszło samo. Myślę, że wszystko przez to, że mamy tak świetną ekipę.
Powiedziałeś, że historia zatoczyła koło. Widać to też w powrocie do idei wydawania singli.
Stary, my chcemy iść jeszcze dalej! Będziemy sprzedawać płyty z bagażnika! To jest piękna rzecz. Ale trzeba podkreślić, że to nie jest stara szkoła. To jest nowa szkoła, czasy się zmieniają i jesteśmy tego świadomi. Wracamy trochę do korzeni, żeby poprzestawiać trochę w głowach dzieciakom. Żeby zrozumiały, że właśnie tak jest dobrze. Może na tej bazie nowa szkoła będzie jeszcze lepsza? Chodzi o to, żeby było miło, jak powiedział Bolec (śmiech)
Czy w Łodzi rośnie liczba osób zainteresowanych rapem? Na Hip Hop Arenie w czerwcu frekwencja wyglądała słabo, a już na koncercie Wygi w październiku był całkiem niezły tłum. Z czego to może wynikać?
Nie wiem. Przez 10 lat w Łodzi był taki festiwal. Na początku nazywał się Meeting of Styles, następnie zmienił nazwę na Outline Colour Festival. Tego festiwalu niestety już nie ma, myślę, że związana z nim kultura została trochę zakopana. W tej chwili ma już status legendy i niedoścignionego wzorca. To jakoś nakręcało ludzi. Nie mogę go porównywać do innych festiwali i małych koncertów. Mogę tylko powiedzieć, że zgromadzenie przez Wygę takiej publiczności nikogo nie dziwi, łącznie z wami. Wyga jest bombowym raperem, chłopaki świetnie grają.
Będziesz na płycie Wygi?
Tego jeszcze nie wiem. Ale wiem, że Wyga będzie na mojej. Razem z Kasiną jako Afronci. Jasiek z Kasem pojawią się też na Nie Łódź Się cz. 1. W sumie to pojawi się tam cała łódzka scena. To będzie taki materiał, że łeb wszystkim wybuchnie (śmiech).
Zaczynaliście jako NTK równo z Ostrym, czy z Afrontami. To są już bardzo uznane firmy, szczególnie O.S.T.R., a NTK szeroko znane jest tylko w Łodzi.
Głównie dzięki temu, ze my cały czas jesteśmy obecni tutaj, w śródmieściu. Zawsze się tu zbieramy weekendami. Poza tym całe miasto tym żyje. A jak byś popytał ludzi ze sceny hiphopowej, to my wiemy o sobie dużo. Tam nas dobrze znają. Już tyle razem przeszliśmy, że każdy wie o każdym to co trzeba.
Według Ciebie jak powinien wyglądać łódzki rap? Tak jak u was, powinien to być taki styl z zębem?
Myślę, że cały łódzki rap jest bardzo zadziorny. Nie dajemy sobie w kaszę dmuchać i robimy swoje. A przy okazji nasz styl jest bardzo inteligentny. No i ma to pierdolnięcie. Wszystko w jednym. Unikalny łódzki styl – tak to można nazwać.
Mimo, że łódzkie środowisko hiphopowe trzyma się blisko, to widać między wami pewien rozstrzał. Uśpione Miasto na Widzewie, wy na Śródmieściu, Afronci na Teofilowie.
Tak to jest, wszyscy siedzą u siebie (śmiech). Ale często się spotykamy, razem tworzymy tę scenę i przy okazji się świetnie bawimy. No i w sumie — wszyscy jesteśmy przyjaciółmi. Znamy się już tyle lat, że to musiało się tak skończyć.
W takim razie, dlaczego nie ma w Łodzi już takich wydarzeń, jak Jam Session na placu wolności, które swojego czasu organizował Zorak z Turim?
Niewykluczone, że kiedyś coś takiego zrobimy. Teraz jest opcja na robienie innych rzeczy.
A jakieś wspólne koncerty?
Od koncertu Wygi w Improwizacji to wszystko się pozmienia. Będzie jeszcze nie raz jakaś zajebista impreza. Już planuję imprezę cykliczną sygnowaną przez Centrum Eudezet Label. Będziemy to wszystko robić na bieżąco. Działamy szybko, nie pierdolimy się w tańcu jak jakiś Burneika (śmiech).
Rozmawiali: kbls & Smok
















Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny