Echinacea — wywiad z zespołem

m&m, 4 maja 2011 w kategorii Muzyka

Na pol­skiej rap sce­nie dzia­łają już od ponad dzie­się­ciu lat. Po dłu­giej prze­rwie Par­ker i Pudel, czyli człon­ko­wie grupy Echo, oraz Siódmy posta­no­wili połą­czyć siły i powró­cić w cał­ko­wi­cie innej, nowej odsło­nie. O tym, czym jest pro­jekt Echi­na­cea, skąd pomysł na taki mate­riał i jak powsta­wała płyta prze­ko­naj­cie się w eks­klu­zyw­nym wywia­dzie dla Exfor­mers!

Echi­na­cea to nowy twór Siód­mego (Seba­stian Postek) i człon­ków zespołu Echo — Pudla (Paweł Pło­dzi­szew­ski) i Par­kera (Mar­cin Hil­ler). 19 marca uka­zał się ich krą­żek Cze­ka­jąc na falę. Jest to nie­wąt­pli­wie płyta inna od więk­szo­ści ostat­nio wycho­dzą­cych na pol­skiej rap sce­nie albu­mów. Wyjąt­kowy kli­mat płyty two­rzą prze­my­ślane tek­sty, opra­wione muzycz­nie przez Kixnare’a, Roux Spanę i DJ’a Kebsa. Obec­nie zespół sku­piony jest na pro­mo­cji świe­żego mate­riału. Spo­tka­li­śmy się, gdy aku­rat nagry­wali kolejny klip. Wię­cej dowie­cie się z naszej rozmowy.

Co jest wyjąt­ko­wego w Echi­na­cei? Czym różni się ten pro­jekt od Waszej dotych­cza­so­wej twórczości?

P: Jest to pro­jekt nas trzech, ale nie tylko. Two­rzy go cała grupa ludzi, która z nami współpracuje: będący przy nas nie tylko na kon­cer­tach DJ Bidi, Michał Szu­war wraz z innymi ludźmi odpo­wie­dzial­nymi za gra­fikę, obrazy, wiżaż, oraz wspie­ra­jąca nas rodzina, w szcze­gol­no­ści nasze żony.

M: Ten pro­jekt jest na pewno inny pod tym wzglę­dem, że miał jakiś zamysł. Jest to spójna płyta kon­cep­cyjna. Przy jej two­rze­niu nie myśle­li­śmy o tym, żeby speł­niać jakieś swoje zajawki, tylko sku­pi­li­śmy się na pew­nym kli­ma­cie płyty, w który wszy­scy weszliśmy.

P: Tak wła­śnie miało być. Nie tak wesoło jak na Po pro­stu Echo, nie tru­escho­olowo jak na Fun­da­men­cie Siód­mego; raczej coś co jest tego wspól­nym mia­now­ni­kiem. Odnaj­du­jemy się w wielu róż­nych sty­li­sty­kach, ale to jest kon­kretny pro­jekt, który wła­snie tak miał zabrzmieć.

S: I zabrzmiał! Wiesz, dużo arty­stów hipho­po­wych mówi, że nagry­wają płytę, która będzie inna i świeża.
Póź­niej tak naprawdę odpa­lasz płytę i oka­zuje się, że po raz kolejny odgrze­wają kotlety. Uwa­żam, że nam rze­czy­wi­ście się to udało.

Skąd bodzieć do nagra­nia takiej płyty? Czy to prawda, że posta­no­wi­li­ście wywro­cić pol­ski hip-hop do góry nogami?

P: Tak naprawdę zawsze mie­li­śmy jakieś swoje zajawki, chcie­li­śmy coś osią­gnąć, tylko nie zawsze uda­wało nam się z tym wyro­bić na czas. Tutaj, jakoś to się natu­ral­nie wszystko zgrało, dla­tego też chyba ta płyta wyszła taka, a nie inna. Nie mówi­li­śmy Tak, musimy zro­bić coś innego!, tylko zga­da­li­śmy się i coś zaczęło wycho­dzić, nabie­rało wyjąt­ko­wego kli­matu. Przy dal­szej pracy sku­pi­li­śmy się, aby to pocią­gnąć — stwo­rzyć jed­no­li­cie brzmiącą całość.

S: Na pewno nie usie­dli­śmy i nie powie­dzie­li­śmy, że musimy zro­bić rewo­lu­cję. Zro­bi­li­śmy to, co chcie­li­śmy zro­bić — to, co mie­li­śmy w gło­wie. A że wyszło, jak wyszło — to dla mnie bomba.

P: Jest jesz­cze jedna sprawa. Ta płyta nie jest żadną rewo­lu­cją dźwię­kową. Nie stwo­rzy­li­śmy nowego gatunku, pod­ga­tunku czy nurtu w hip hopie. Nie zro­bi­li­śmy cze­goś takiego, jak na przy­kład Out­Kast, który pod­niósł hip-hop do pułapu sztuki. To co robimy to jest nadal stricte hip-hopowe — to są bity i rap, nic poza tym. Jak posłu­chasz, to ta płyta jest pro­sta i surowa, nie jest prze­sy­cona chór­kami, aran­ża­cjami. Nato­miast jest oparta i utwier­dzona na paten­tach lirycz­nych. Mie­li­śmy zamysł, aby skon­stru­ować lirycz­nie i tek­stowo płytę tro­szeczkę inną.

M: Ważna tu jest wła­śnie kon­se­kwen­cja. Nie­któ­rzy mają pomysł, a nie reali­zują tego do końca. My mie­li­śmy kilka takich sesji, gdzie mocno myśle­li­śmy nad tym jak to zro­bić, mie­li­śmy spory doty­czące tek­stów. Usta­la­li­śmy na przy­kład jakiego trzy­mamy się języka i z jakiej strony opi­su­jemy utwór, żeby nie było tak, że każda zwrotka żyje swoim życiem. Chcie­li­śmy wła­śnie, aby każdy utwór miał swój kon­cept, jak np. Zło­dziej wer­sów, który two­rzy­li­śmy jak film — tak, aby słu­chacz widział obrazy przed oczami.

P: Jest też tak, że każdy słu­chacz widzi te utwory na swój spo­sób, każdy ina­czej je interpretuje. Ktoś może myśleć, że dany kawa­łek jest o czymś, a inny — że doty­czy zupeł­nie czego innego. I o to chodzi.

Jak powsta­wała ta płyta?

P: Wszystko działo się eta­pami. Było tak, że naj­pierw mie­li­śmy tematy do utwo­rów, nawet pierw­sze tek­sty. Póź­niej dobie­ra­li­śmy pod nie bity, słu­cha­li­śmy — które by paso­wały. Gdy nie mie­li­śmy tema­tów, to zda­rzało się też tak, że słu­cha­li­śmy bitu i wymy­śla­li­śmy do niego treść. Pod­cho­dzimy do tego dosyć ela­stycz­nie, cza­sami dobie­ramy pomy­sły w jed­nej chwili. Od zawsze bli­ska nam była improwizacja.

M: Fajne było to, że tematy na tę płytę powstały bar­dzo szybko. Prak­tycz­nie przy dru­giej sesji, gdzie oma­wia­li­śmy tematy utwo­rów, zamknę­li­śmy całą płytę bez dwóch ostat­nich kawałków.

Skąd pomysł na sesję zdję­ciową pro­mu­jącą Waszą płytę?


M: Kre­ato­rem tej sesji była moja żona, to był jej pomysł, który się chło­pa­kom spodobał. Sesja miała być taka jak Echi­na­cea, czyli cho­dziło tu o pewną dzi­kość, dla­tego jeste­śmy ucha­rak­te­ry­zo­wani na człon­ków jakie­goś ple­mie­nia. I to, przy­naj­mniej dla mnie, wiąże się z zamy­słem całej płyty, która miała być powro­tem do natu­ral­no­ści, pier­wot­nych instynk­tów życia człowieka. Stąd też wzięła się w ogóle nazwa Echi­na­cea i pomysł sesji w lesie. Co prawda jeste­śmy uro­dzeni w mie­ście, ale nasza natura jest dzika!

Wró­ci­li­ście pro­sto ze zdjęć do waszego nowego tele­dy­sku. Co to będzie za klip?

M: Obec­nie przy­go­to­wu­jemy tele­dysk to kawałka Wiatr Słów. Będzie to klip ple­ne­rowy, w któ­rym będziemy chcieli prze­ka­zac swoją wizję wia­tru. Odnie­siemy się do panu­ją­cego w nim kli­matu, nastroju.

Odsłu­chu­jąc Wasz krą­żek moją szcze­gólną uwagę zwró­ciły kawałki: Upa­dek — który uwa­żam za naj­moc­niej­szy tek­stowo oraz bar­dzo cie­kawy, na swój spo­sób baj­kowy — Histo­rie nie z sąsiedz­twa

S: Upa­dek jest moim kawał­kiem. Opiera się na pew­nym wyda­rze­niu z mojego życia, sprzed kilku lat. Ja dałem pierw­szą szes­nastkę, bit wzię­li­śmy od Kixnare’a. Przy­szedł Par­ker, poka­za­łem mu co i jak, powie­dzia­łem, że ten numer jest tak dla mnie ważny, że musimy zro­bić to ina­czej. To jaką postać ma ten kawa­łek, mówi jak było naprawdę. To jest rodzaj mojego zde­rze­nia sie z prze­szło­ścią. Brzmi dra­ma­tycz­nie, bo tak było.

M: Histo­rie nie z sąsiedz­twa to jest mój wytwór. Postać osiołka powstała, gdy byłem na Mazu­rach i sie­dzia­łem przy kominku. Tytuł nie jest przy­pad­kowy, bo kore­spon­duje z tytu­łem Pło­mie­nia Histo­rie z sąsiedz­twa. Stwier­dzi­łem, że to będzie taki zadzior, bo ktoś będzie mógł pomy­śleć, że to jest jakiś pod­jazd, a tu taka histo­ria! W tym kawałku cho­dziło o to, aby opo­wie­dzieć taką fajną, ale i szczerą hip-hopową bajkę. Morał z osioł­kiem, przy­naj­mniej dla mnie, jest dosyć głę­boki i z życia. Nie­któ­rzy nawet jak słu­chają tego kawałka, to widzą tego osiołka i niby wie­dzą kto jest tym osioł­kiem.. Ale to nie jest prawda, że jest to ten ktoś, o któ­rym wszy­scy myślą! Jest po pro­stu ubar­wiony histo­riami z życia z któ­rymi się spo­tka­łem, impre­zami róż­nych osób które znam, złą­czone w jedną taką postać. Tu też nie cho­dzi o alko­hol, tylko raczej o wiarę w szczęście.

P: Ten osio­łek może być tak naprawdę wie­loma osiołkami..

M: Upa­dek też jest dla mnie mocny, rów­nież z przy­czyn oso­bi­stych. Faj­nie to się tak udało połą­czyć, że dla trzech osób ten kawa­łek jest tak samo mocny, każdy prze­nosi w niego swoja ener­gię i opi­suje jakby swoją wersję.

Jak myśli­cie, jak się Wasza muzyka przyj­muje wśród słu­cha­czy? Myśli­cie, że Echi­na­cea ma szanse zaist­nieć na pol­skiej rap scenie?

M: Ja myślę, że ta płyta ma szansę się spodo­bać, tylko zależy to jesz­cze od wielu
spraw na które nie do końca mamy wpływ — od pro­mo­cji, do tego jak poto­czą się koncerty. Jednak myślę też, że ta płyta może rów­nie dobrze bro­nić się sama.

P: Roz­ma­wiam z moimi zna­jo­mymi, któ­rzy są zwią­zani z sze­roko poję­tym środo­wi­skiem muzycz­nym - od jazzu, po metal. Pomimo, że nie słu­chają nało­gowo rapu, to czę­sto mówią, że zro­bi­li­śmy fajny, kli­ma­tyczny rap. Mogę powie­dzieć, że zna­la­zły się już kręgi, gdzie pomimo, że na co dzień nie słu­cha się rapu, to nasza muzyka jakoś do nich tra­fiła. Nato­miast w krę­gach hip-hopowych myślę, że będzie część na ‘tak’, na ‘nie’, a także ‘nie mam zdania’.

M: Hip-hop ogól­nie zna­lazł się w takim miej­scu, że wiele osób mówi temu gatun­kowi ‘nie’. Wiele razy już spo­tka­łem się z taką opi­nią i naprawdę cza­sem trudno się prze­bić z hip-hopem, bo jest już dość utarta scena. Owszem, wia­domo, że są nowe gwiazdy, które robią fajne, cie­kawe rze­czy. Mimo to main­stream powo­duje, że hip-hop jest widziany w taki, a nie inny spo­sób i cza­sem jest ciężko. Myślę, że bar­dzo ważne jest, aby mieć doj­ścia, odpo­wied­nia promocję płyty.

P: Ale to też nie jest tak, że nasza płyta jest pro­duk­tem ryn­ko­wym za któ­rym stoi maszyna mar­ke­tin­gowa, która w ciągu mie­siąca ma zro­bić z nas gwiazdy. My na to się nie napa­lamy, to jest tro­chę nie nasza bajka. Razem z Mar­ci­nem two­rzymy muzykę ponad 10 lat i robimy to cały czas po swo­jemu, bez ciśnie­nia. Po pro­stu, jeśli mamy nagrać płytę to robimy to. Echinacea jest czymś nowym, nikt o tym nie sły­szał wcze­śniej i ludzie muszą nas poznać.

M: Już nie możemy za dużo zro­bić. Teraz możemy poka­zać się gra­jąc dobre koncerty. Zresztą i tak się roz­wi­jamy — wyda­jemy winyl, krę­cimy klipy. Oczy­wi­ście, abso­lut­nie nie narze­kamy!  Mówimy tylko, że gdy­by­śmy chcieli uzy­skać suk­ces komer­cyjny, to ina­czej musia­łoby to wyglądać.

W swo­ich wywia­dach zapo­wia­da­cie wyjąt­kowe kon­certy uroz­ma­icane wizu­ali­za­cjami, grą aktorską..

P: W tej chwili jeste­śmy wciąż na eta­pie łącze­nia mate­riału, więc trudno nam cokol­wiek szcze­gó­łowo powie­dzieć. Wiesz, mogli­by­śmy teraz wyjść i zagrać wła­sną ścieżkę, ale to nie o to cho­dzi, żeby speł­nić kolejny obo­wią­zek. Chcie­li­by­śmy zro­bić coś innego, interesującego, aby ktoś kto przyj­dzie na nasz kon­cert mógł stwier­dzić, że było warto i rze­czy­wi­ście było to coś fajnego. Chcemy, żeby to nie były kolejne kon­certy w stylu zrób­cie hałas, pod­nie­ście do góry ręce, tylko żeby coś się działo.

Echi­na­cea to pro­jekt na dłu­żej, czy jed­no­ra­zowa akcja?

M: Na razie jeste­śmy sku­pieni na tym co powstało, trudno jest cokol­wiek powiedzieć. Zobaczymy jak to się wykla­ruje. Jeśli bedzie powsta­wała kie­dyś druga Echi­na­cea to też będzie to jed­no­lita płyta w zupeł­nie innym klimacie.

P: Póki co jesz­cze nie myślimy o tym. Jeste­śmy sku­pieni na nowej pły­cie, która jest świe­żutka jak nie­mow­lak nie­malże. Trzeba wytrzeć to dziecko, odciąć pępo­winę, klep­nąć w pupkę, żeby zaczęło krzy­czeć. Jak usły­szymy krzyk, który zaczął się już powoli wydo­by­wać, to będziemy cze­kać aż to dziecko zacznie mówić. Jak zacznie mówić, to będziemy z nim mówić i może razem pogadamy.

Jakie są naj­bliż­sze plany w ramach projektu?

S: Na początku maja, dzięki wytwórni Deli­cious Wax Records wyj­dzie nasza płyta na winylu. Będą też koszu­leczki, w pla­nie mamy jesz­cze dwa klipy, no i oczy­wi­ście trasa koncertowa. Jeszcze nie raz o nas prze­czy­ta­cie, bo sta­ramy sie powo­lutku dotrzeć do jak naj­szer­szego i nie tylko hip-hopowego grona słuchaczy.

M: Waż­nym zało­że­niem tej płyty było też, żeby grać kon­certy. Dla­tego sama płyta jako nośnik jest czymś cie­ka­wym, ale sku­piamy się na kon­cer­tach, bo my jako arty­ści sce­niczni musimy się poka­zać przede wszyst­kim na scenie.

Jakieś prze­sła­nie na koniec dla naszych czytelników?

Kochaj­cie się i sza­nuj­cie zieleń!

Dzięki za rozmowę!

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - m&m

Zboczeniec muzyczny. Wierna kochanka hiphopu. Poszukiwacz brzmień. Niepoukładana studentka. Urozmaicacz życia. Praktykantka neologizmowania i paru innych dziwnych nawyków. Generalnie strażniczka pozytywnego wajbu codzienności.

Podobne artykuły

  • Po prostu jazzuj, mała!
  • O czym marzy profesjonalny marzyciel? Wywiad z Promoe
  • Męskie Granie — wywiad z Epromem
  • Męskie Granie — wywiad z Emade
  • Męskie Granie — wywiad z Fiszem

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny