W zeszły czwartek odbyła się premiera nowego, kozackiego materiału. Od kogo? Od kozaków dla kozaków, czyli Muzyka Kozacka Dwóch Sławów. Przeczytajcie naszą recenzję produkcji, której mamy przyjemność patronować i koniecznie kupcie tą płytę!
W życiu każdego rapera, czy składu przychodzi taki moment, kiedy trzeba wymienić popkiller przy mikrofonie. Postawić kropkę nad i. W jakim celu? A w takim, żeby umocnić swoją pozycję na scenie — pokazać, że wcześniej nagrany materiał, który był przynajmniej dobry, nie był ‘przynajmniej dobrym’ materiałem przypadkowo. Tak właśnie powinno być w wypadku nowego LP od Dwóch Sławów.
Kilka słów historii
Ich debiutancki album „Dla Sławy” przeszedł bez większego echa, mimo tego, że obaj twórcy już wcześniej dobrze spisywali się w swoich „dziedzinach”. Niezasłużenie zresztą, bo nagrali bardzo porządną płytę; zabawną podróż przez osiedlowe historie, które przeżyli sami lub zasłyszeli od kumpli. Chociaż Rado jeszcze trochę męczył rapem, zbyt gęsto kładł rym, a nie wszystkie produkcje Astka miały kopniaka. Mimo wszystko słuchaliśmy ich z przyjemnością.
Panowie mają doświadczenie w swoich profesjach. Rado — reprezentant Uśpionego Miasta przerymował do tej pory cztery płyty wspólnie z Łańduchem i Wallesem oraz udzielił się gościnnie w kilku utworach z łódzkiego podziemia. Wosk Master Astek wyprodukował demo, a następnie dwie pełnoprawne produkcje spod szyldu Ustinstrumentalix, w którym działa wspólnie z Szerszeniem. Dodajmy do tego solówkę „Akustyka Ust Asteka” i trochę bitów dla znajomych emcees. Jest co wpisać do C.V.
Nieśmiertelna Nawijka Dwusławowa
W zeszłym roku zaatakowali mixtape’m Nieśmiertelna Nawijka Dwusławowa. O płycie było głośno m.in. dzięki temu, że 20syl, którego produkcje zostały na nią zapożyczone, wspomniał o nich na swoim Facebooku. Co więcej, Mr. J. Medeiros zażądał usunięcia z serwisu MySpace utworu z bitem, na którym wcześniej nagrał kawałek. Sława, sława, sława.
Nieśmiertelna Nawijka Dwusławowa to materiał przemyślany, dopracowany… i niezwykle zabawny. Płynąca z niego energia, świetnie sprawdzała się na koncertach. Chłopaki dali prawdziwy popis na Popkiller Christmas Party, gdzie podczas występu bawili się równie dobrze jak publika pod sceną.
Forma na mikrofonie
Na Muzyce Kozackiej mikrofon trzyma Radosny. Radek naparza rymami, jakby chciał zagęścić atmosferę w tureckiej łaźni. Na szczęście zdecydowanie poprawił dykcję, przez co słucha się go znacznie lepiej. W tekstach nadal bawi się konwencją i słowem, rzucając niesamowite/kozackie/kosmiczne wersy jak choćby ‘Lubię rap i ciągłe prucie japy / choć dzisiaj kminie czy to nie Tourette aby?’.
Astek tylko od czasu do czasu pojawia się w roli rapera, a szkoda, bo po każdej jego zwrotce chciałoby się więcej. Niewielu rodzimych raperów podchodzi do tematów, tak jak Dwa Sławy. Są tacy, którzy rapowali o starzeniu się czy chorobach, nikt nie ujmuje tematu jak Radek i Astek. Niestety, zdarza się, że bardzo dobre linijki leżą obok zupełnie przeciętnych, napisanych na siłę. Są także utwory jak Sławam Alejkum czy Gdzie Ten Sport alternatywny?, które zwyczajnie nudzą.
A jak z produkcją?
Producencko jest niemal równie dobrze. Jarosław tnie sample tylko z winyli – należy to zapamiętać. Nie wiem, na ile ktokolwiek może to stwierdzić ze słuchu, jednak Astek podkreśla ten fakt na każdym kroku. Beaty są bardzo różnorodne – jest trochę orientu (Sławam Alejkum), jazzu (Gdzie Ten Sport alternatywny?) czy funku (Go), a lekko poprawionego syntezatorami bitu z Robię błędy nie powstydziłby się Parov Stelar.
Astek zdaje się inspirować Webberem (Jesień Za Pasem), posiada jednak swój styl i własne patenty. Możemy także przyczepić się do zbyt częstego wykorzystywania charakterystycznej gitary, którą słyszymy w astkowych bitach po raz kolejny. Od strony technicznej, leży też niestety mastering. Muzyka ma znacznie lepsze brzmienie, niż wokale. Za ten aspekt odpowiadał znany fanom podziemia Gres.
Goście, goście
Gościnnie pojawiają się Cira, Skorup, Turi i Łańduch. Ten pierwszy jest niestety zupełnie nietrafionym wyborem, który nie do końca odnajduje się w sytuacji. Reprezentant śląska potrafi intonować i słychać, że naprawdę dobrze się bawi na swojej zwrotce. Turi „wyprodukował” beatboxem jeden z podkładów, a kolega Radka ze składu jest po prostu młodszym aspirantem. Proste? Proste.
Kup to _ówno
Nie będę wystawiał durnych ocen. Jeśli dotrwaliście do końca tej recenzji, sami wiecie co należy zrobić. Wchodźcie na www.muzykakozacka.pl, piszcie maile i zamawiajcie płytę.
Waszym zdaniem
A jak Wam podoba się Muzyka Kozacka? Czy absurdalny humor Radosnego i korzenna produkcja Astka trafiają w Wasze gusta? Dajcie nam znać w komentarzach!














Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny