Chilloutowy Downhill

Jasiu, 28 maja 2009 w kategorii Sport

Down­hill to wspa­niały sport, który od nie­spełna 20 lat elek­try­zuje mania­ków moc­nych wra­żeń i strza­łów adre­na­liny. Zawody pokroju Pucharu Świata, czy nasz rodzimy Puchar Pol­ski przy­cią­gają rze­szę fanów, a gra toczy się o wysoką stawkę. Ale DH to przede wszyst­kim nie­zwy­kła, week­en­dowa zajawka pokrę­co­nej masy sza­rych ludzi, któ­rzy w każdy pią­tek przy­wdzie­wają strój Sztur­mowca Impe­rium i tele­por­tują się na naj­bliż­sze wzniesienia.

Nie­ważne czy jesteś gościem czy kobitą, jakim przy­je­cha­łeś wozem, ani ilu masz nad pod sobą ludzi w pracy. Przez dwa magiczne dni jesteś tylko Ty, Twoi przy­ja­ciele i Góra. Nie musisz być naj­lep­szy. Wal­czysz z wła­snym stra­chem i siłą woli pró­bu­jesz roz­luź­nić palce kur­czowo zaci­ska­jące się na hamul­cach. Po paru prze­jaz­dach myślisz już trzeź­wiej. Sta­rasz się wybie­rać linię naj­mniej­szego oporu. A im gor­szy masz sprzęt, tym bar­dziej sta­rasz się wybie­rać ją dokład­nie. Na kilka minut kon­cen­tru­jesz się na tej jedy­nej kwe­stii. Tra­cisz kon­cen­tra­cję i wpa­dasz w kło­poty. Wsta­jesz. Naj­pierw spraw­dzasz rower, potem pobież­nie sie­bie. Nic się nie stało. To w końcu tylko week­en­dowy down­hill.

Majowy chil­lout na Górze Kamieńsk:

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Jasiu

Jasiek, Jasiu, Janek, Jaś. Magister raper. Człowiek wielu profesji. Mistrz trwonienia czasu. Koneser lekkiego życia. Miłośnik krótkiej formy. Niepoprawny hedonista. Ofiara złych lektur. Sportowiec kontuzjowany. Nie przestrzega diety, przepisów i konwenansów. Mało sypia.

Podobne artykuły

  • MADE — teaser nowego filmu rowerowego
  • Brandon Semenuk w NWD 10
  • Klunkerz trailer

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny