2010 podsumowuje Taivan

Taivan, 16 stycznia 2011 w kategorii Muzyka

Nie, nie będzie tu kolej­nych wyli­cza­nek, co naj­lep­sze w tym roku, bo każdy ma swój gust, oczy i uszy, i wie co dla niego naj­lep­sze w bar­dzo subiek­tywny spo­sób. Tak więc kolejne subiek­tywne pod­su­mo­wa­nie po skoku.

bigboiminiRok 2010 zacznę od czerwca, czyli od wyda­nia solo­wego debiutu Big Boia, czyli 1/2 duetu Out­Kast. Fak­tem jest, że cze­ka­łem na ten album od lat, spraw­dza­łem każdy wyciek, wywiad i infor­ma­cję jaką tylko mogłem zna­leźc, a i tak byłem zaskoczony. Patton zro­bił jedną z naj­lep­szych main­stre­amo­wych, rapo­wych płyt od Tha Car­ter III, przy oka­zji przy­po­mi­na­jąc jakie bomby sadzi Scott Storch. Czer­wiec to rów­nież jeden z naj­lep­szych kon­cer­tów tego roku, czyli Dam-Funk & Master Blaz­ter w Powięk­sze­niu. Pisa­łem o tym nie­długo po samym wyda­rze­niu, więc kli­kaj­cie tutaj. Jeste­ście cie­kawi jak to brzmiało? Sprawdź­cie Red Bull Music Aca­demy Radio, tam jest do odsłuchu.

Lato, a raczej jego schy­łek to łódzki Outline Colour Festi­val, który trzeci rok z rzędu przy­cią­gnął fanów graf­fiti i hip-hopu. 3oda, wespół z gwiaz­dami z zagra­nicy (Loop­troop i D.I.T.C.) to naj­lep­sze kon­certy tego­rocz­nej edy­cji. Jed­nak przede wszyst­kim OCF to puszki farb we wszyst­kich kolo­rach. Dwa murale, oraz ogromna ściana z graf­fiti róż­nych auto­rów to suk­ces twór­ców festi­walu — mimo zamie­sza­nia już po zakoń­cze­niu.
knominiJesień to kolejne płyty, które dopeł­niają naj­lep­sze dla mnie tego­roczne trio — Kno oraz Damu The Fud­ge­munk. Pierw­szy stwo­rzył piękną płytę, która mówi o śmierci… a cza­sem wprost prze­ciw­nie, drugi za to przy­po­mniał nam, jak cięło się sam­ple i usta­wiało bre­aki 20 lat temu. Po dro­dze poja­wiło się coś, co mogło zasko­czyć wielu - poja­wił się nowy sub­la­bel Juno­umi, o angiel­skiej nazwie U Know Me i już pierw­szy mate­riał jaki się uka­zał zro­bił furorę, a był to nikomu nie­znany płocki pro­du­cent Teielte z debiu­tanc­kim krąż­kiem o nazwie Home­workz. W mię­dzy­cza­sie odbył się kolejny kon­cert, który roz­ło­żył mnie na łopatki i… to znów było Powięk­sze­nie! Tym razem Black Milk, AB i Daru Jones poka­zali, co to zna­czy ener­gia ze sceny — bita godzina bez naj­mniej­szego zwal­nia­nia tempa nawet na moment.

Listo­pad to  dwa pol­skie akcenty. Pierw­szy to łódzki zespół Dwa Sławy, który zni­kąd wycią­gnął swo­jego asa i zmiótł więk­szość tego­rocz­nych rapo­wych pro­duk­cji z Pol­ski, a drugi akcent to kolejna płyta od U Know Me — tym razem Kixnare posta­no­wił zasko­czyć swoim dłu­go­gra­ją­cym debiu­tem. Echo ponio­sło daleko na zachód, więc kolejne rze­czy będą tam ocze­ki­wane, zwłasz­cza, że wyda­nie Digi­tal Gar­den budzi szczery podziw i zainteresowanie. Na koniec roku swoje 5 gro­szy do naj­lep­szych wyda­rzeń roku doło­żył Nawer wespół z Tem­po­rary Space Design. Spek­takl świa­teł i dźwięku, który domi­no­wał nad malun­kiem Nawera zro­bił na mnie pio­ru­nu­jące wra­że­nie — rzadko zda­rza mi się zapo­mnieć oddychać, a tu… trwało to dłuż­szą chwilę.
robotkochminiRunda bonu­sowa, czyli ostat­nie dwa tygo­dnie roku oraz dwa pierw­sze obec­nego to nie­wąt­pli­wie była szansa dla płyt, które pomi­ną­łem jakimś tra­fem i warto było nad­ra­biać, bo natra­fi­łem na dwie perełki — Mini Tool­bo­oth fLako, oraz Songs For a Trees & Cyborgs Robota Kocha. Co najciekawsze, obie zostały wydane w Pro­ject: Moon­circle i zarę­czam wam, że jeśli ten­den­cja wydaw­ni­cza im się utrzyma, to będzie to bar­dzo mocny gracz wśród alternatywnych labeli.

Pod­su­mo­wu­jąc cały rok wyróż­nieni zostają jesz­cze Oddi­see i The Roots za pracowitość, konsekwencję i ogólną fre­kwen­cję wydaw­ni­czą, Miami Heat za nie­sa­mo­wite postępy we wspól­nym gra­niu w tak krót­kim cza­sie oraz… Face­book za to, że jest obec­nie naj­lep­szym i naj­szyb­szym źródłem infor­ma­cji o wszyst­kim, a dodat­kowo jest naj­więk­szym świa­to­wym forum. Nie ma co się oszu­ki­wać — była era Micro­so­ftu, potem Google, a teraz nad­szedł czas Facebook’a. Lubię to.

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Taivan

Adrian, czyli Taivan. Muzyk z zamiłowania, a dziennikarz z powołania. Człowiek wielu skrajności. Chory optymista, zajawkowicz. Chaos to jego naturalne środowisko pracy. Uwielbia wszystkie odcienie czerwieni, muzykę brutalnie mordującą ciszę oraz dobre, zasłyszane historie. Gdyby był czymś innym niż sobą, to pewnie byłby gąbką.

Podobne artykuły

  • 2011 podsumowuje Aks
  • 2011 podsumowuje Tymek
  • 2011 podsumowuje Big Elmo
  • 2011 podsumowuje Pasia
  • KOH-I-NOOR Records Jackname Trouble Remix Contest!

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny