2010 oczami i uszami Tymka — część druga

Tymek, 21 stycznia 2011 w kategorii Muzyka

Druga część pod­su­mo­wa­nia zeszłego roku, tym razem prze­ska­ku­jemy na nasze podwórko. Dla nie­któ­rych postaci ze sceny, ten rok był wyjąt­kowo długi i udało im się nagrać wię­cej niż jedną płytę. Inni zupeł­nie odpu­ścili, ale sku­pili się na wyda­wa­niu swo­ich kole­ża­nek i kole­gów. Komu to wyszło na dobre?

Na dobre zapa­mię­tam, że hype wokół płyty, wcale nie musi ozna­czać suk­cesu. To zna­czy, suk­ces pew­nie jest, ale Tede w pew­nym stop­niu roz­cza­ro­wał. Tak jak rok 2009 bez dwóch zdań nale­żał do niego, bo zarówno pro­mo­wał się w mediach (w jakim stylu, to zależy od podej­ścia), wydał zaska­ku­jąco dobrą płytę i bez mru­gnię­cia oka posta­wił się innemu tyta­nowi pol­skiego rapu. Nie­stety, co za dużo, to nie­zdrowo, od stycz­nia odczu­wa­łem lekką zgagę. Z wszyst­kich krąż­ków można było zło­żyć jeden bar­dzo dobry, róż­no­rodny mate­riał i do tego wylu­zo­wany mixtape. Sporo obser­wa­cji, opi­sów zacho­wań plus zbyt dużo wypeł­nia­czy. Doce­niam chęć pracy i m.in. ten numer:

Inny wete­ran posta­wił na „lifting” i zain­we­sto­wał w pro­du­cen­tów, któ­rzy dotych­czas nie byli spe­cjal­nie eks­plo­ato­wani przez pol­skich mcs. Mowa o Eldo i The Retur­ners, któ­rzy wystrze­lili „Opo­wie­ści 1001 Nocy” w eter, odno­sząc ogromny suk­ces. Sta­tus złota, które udało im się osią­gnąć, tylko umoc­nił tezę, że boom na hip-hop powraca. Nie­stety, tylko boom, żadne kaBOOM. Obrońca Tytułu, po roz­cza­ro­wu­ją­cej „Nie Pytaj o Nią” się­gnął po znacz­nie cie­kaw­sze beaty, tema­tami posta­rał się zain­te­re­so­wać zarówno zatwar­dzia­łych tru­skuli, jak i nor­mal­nych słu­cha­czy, któ­rych wcią­gnie porządny tekst. To prawda, że pro­duk­cja po moc­nym początku, mniej wię­cej od połowy, zaczyna się roz­my­wać, ale przy­naj­mniej potrafi na samym końcu zadać cios osta­teczny – „Na Maksa”:

Wśród naj­bar­dziej ocze­ki­wa­nych albu­mów zna­lazł się przed­sta­wi­ciel Bia­łe­go­stoku, Pih. Jego styl jest na tyle spe­cy­ficzny, a zara­zem nie­pod­ra­bialny, że z płyty na płytę, grono jego fanów rośnie. Jeżeli nie ma się nic prze­ciwko wer­som, jak „Gdy­bym bez­kar­nie mógł to twoje zawistne oko / wydłu­bał­bym jak płód, łyżką do opon”, to bez dwóch zdań trzeba spraw­dzić agre­sję bia­ło­sto­cza­nina. Bau­de­la­ire byłby dumny.

Pal­cem po mapie nie wycho­dzimy z pod­la­skiego. Te-tris, przed laty obja­wie­nie pod­zie­mia i fre­estyle’u, prze­pu­ścił atak sztor­mem, rzu­ca­jąc drugą część Sho­va­nego Mixtape’u. Czemu atak sztor­mem? Bo nie­wielu może sobie pozwo­lić na zapro­sze­nie do nagra­nia, takich postaci, jak Pyskaty, W.E.N.A., Głowa (P.M.M.), Cira, Reno, Numer Raz, Ras czy Luka­syno (osta­tecz­nie nie­stety nie mógł się dograć). Tet to bły­sko­tli­wość, kon­cept, temat, flow, styl. Jed­nostka wybitna, oddana kul­tu­rze i świet­nie dobie­ra­jąca sobie współpracowników.

Prze­skoczmy do under­gro­undu, gdzie też działo się cie­ka­wie. Poja­wiły się nowe jed­nostki, które bez klik­nię­cia myszki wsko­czyły na wiele winam­po­wych play­list. Takimi zawod­ni­kami są m.in. Tusz Na Rękach i Bon­son, choć ten drugi wcze­śniej nagrał Epkę, która krą­żyła w mega­baj­tach. Po jed­nym nume­rze od obu panów.


Pierw­sze miej­sce podium pod­ziem­nej sceny trzeba było podzie­lić. Ex-aequo BiszO­er­Kay & Dj Paulo, któ­rych kie­dyś pokrótce przed­sta­wi­łem, oraz łódzkie Sławy w ilo­ści Dwa, o któ­rych pisał Taivan. B.O.K. to byd­go­skie trio, które jest jak zło­żona z tysiąca puz­zli ukła­danka. Wszystko pasuje do sie­bie, oddziel­nie te cząstki tylko by się kurzyły. Bisz kolejny raz zachwyca doj­rza­ło­ścią w tek­stach, a kiedy prze­klina nie brzmi jak spusz­czony ze smy­czy har­cerz. Jego lekka wada wymowy zupeł­nie nie prze­szka­dza, prze­cież już Pro­cent udo­wod­nił, że można z tym być pierw­szo­li­gow­cem. Oer nadal porywa lek­ko­ścią w kom­po­zy­cjach. Potrafi zbu­do­wać beat kle­jący się z woka­lem. To, że sam­pel w „Nigdy” znamy ze zna­ko­mi­tej „Eterni” nie staje na prze­szko­dzie, żeby pod­kład się podo­bał. Kay na tym wydaw­nic­twie udziela się zdaw­kowo, ale nie zapo­mina, że jest czę­ścią zespołu. Z „Rapor­tem z Walki o War­tość” należy się zapoznać.

Co zaser­wo­wali nam Rado Rado­sny i Astek? Przy­stawkę przed długo zapo­wia­da­nym dłu­gim daniem, jakim ma być „Muzyka Kozacka”. Mixtape „Nie­śmier­telna Nawijka Dwu­sła­wowa” to poży­czone od 20syla pro­duk­cje i dużo zabaw­nych zwro­tek. Przy­znam, że nie lubię słowa „humo­ry­styczne”, brzmi to jak ze stu­denc­kiego eseju. „Z jajem” też brzmi idio­tycz­nie. Po pro­stu zaufaj­cie, Dwóch Sła­wów pod­cho­dzi do życia z dużym przy­mru­że­niem oka. Oprócz tego, ich siła opiera się na świet­nych pomy­słach. W „In Blanco” samemu trzeba dokoń­czyć wersy, a w „CSI ŁDZ” opi­sują scenę mordu całego łódzkiego podwórka hip-hopowego. W ocze­ki­wa­niu na peł­no­prawne LP dobrze słu­cha się tej wprawki.

Bar­dziej od tych wszyst­kich mate­ria­łów, cenię sobie jedną, zupeł­nie inną pro­duk­cję. Kto i dla­czego wygrał ten wyścig? Może naj­pierw dlaczego.

Poka­zać klasę – zali­czone. Dobrać sobie załogę, która dopie­ści muzykę i wokale, oprócz tego dorzuci tro­chę słów od sie­bie – piątka z plu­sem. Nagrać prze­bo­jowo, z roz­ma­chem i przede wszyst­kim pomy­słem – zdane. Naj­lep­sza raperka w Pol­sce, Wdowa, zna­la­zła gdzieś ten prze­pis. Zna­la­zła fanów obu płci, co dotych­czas kobie­tom na naszym podwórku się nie zda­rzało. Ten kom­pakt to takie błysz­czące Fer­rari Testa­rossa sto­jące na par­kingu wśród żółtych Hum­me­rów (wie­cie kto tym leczy kom­pleksy?), syre­nek i odno­wio­nych BMW3. Głów­nym mecha­ni­kiem został Szo­gun i ze swo­jej pracy wywią­zał się wzo­rowo. W utwo­rach prze­jeż­dżamy przez kluby, zaha­czamy o rodzinny dom war­sza­wianki, jak Delo­rean cofamy się do lat ’80. Pole­cam kupno wer­sji spe­cjal­nej “Super­extra” z dodat­ko­wym cd, mixtape’m, na któ­rym Wu poka­zuje pazury, żadne tanie tipsy. Posłu­chaj­cie koope­ra­cji z Cze­sła­wem Mozi­lem, „Zapomniałam”:

Jesz­cze kilku arty­stów spre­zen­to­wali nam swoje wydaw­nic­twa w zeszłym roku, warto wspo­mnieć o debiu­cie “23:55″ chło­pa­ków z HiFi Bandy, pierw­szej solo­wej pły­cie Sta­siaka z Two4Seven “Pół Żartem, Pół Serio”, kie­lec­kiej pro­duk­cji “Alter­na­tywne Źródło Ener­gii” Medium, “Dziś w Moim Mie­ście” Pezeta i Mało­lata, „Dzien­niku 2010” szefa Aloha Ent. – Pro­ce­ente czy ple­mien­nej histo­rii Don­Gu­ra­lE­sko w “Tote­mie Leśnych Ludzi”. Może jesz­cze uda się wrzu­cić krótki post z poje­dyn­czymi nume­rami od tych i innych ludzi. Stay tuned, Exfor­mers w 2011 będzie tylko rosło w siłę.

Podziel się z innymi

FacebookTwitterBlipWykopGoogle BuzzMySpaceDeliciousGoogle ReaderGoogle GmailEmailShare

Profil autora - Tymek

Siedzę w domu, przesłuchałem wszystkie płyty, spaliłem (cenzura) , myślę "Tymek co Ty?"'. Wychowany na zajawkach starszego brata i starszych kumpli. Z miłością podchodzi do komiksów, filmów, muzyki i wszystkich kobiet świata. Udaje mu się już nie studiować, kiedy robi się ciepło okupuje Murek przy Placu Komuny.

Podobne artykuły

  • Dwa Sławy na urodzinowym koncercie
  • ReMinder: Adidas Rocks The Floor (edycja specjalna)
  • 2011 podsumowuje Aks
  • 2011 podsumowuje Tymek
  • 2011 podsumowuje Big Elmo

Przepraszamy, system komentarzy jest chwilowo niedostępny